Radosław Cierzniak: Cieszymy się z awansu. Finał Pucharu Polski to jest coś pięknego. Wiemy, że nasza sytuacja nie jest łatwa, więc każdy pozytywny dzień powinien nam pomóc. Wiedzieliśmy, że Górnik jest w stanie zagrozić nam tylko ze stałego fragmentu. Wiedzieliśmy, jak je uderza Kurzawa. Nie chciałbym na gorąco oceniać, czy mogłem coś więcej zrobić przy golu, czy też nie.
Legioniści o meczu z Górnikiem
Trudno mi to zrobić, bo nie widziałem tej piłki. Na pewno przeanalizuję to z trenerami. Chciałbym jednak podkreślić, że podnieśliśmy się po tym, jak przegrywaliśmy. To pierwsza taka sytuacja w obecnym sezonie. To bardzo pozytywny aspekt i mam nadzieję, że dobry prognostyk na końcówkę sezonu. Oczywiście, że liczę na występ w finale Pucharu Polski. Nie grałem długo i na pewno mogę się prezentować lepiej, ale uważam, że będę grał w finale. Z Arkiem Malarzem wspieramy się od początku. Życzymy sobie jak najlepiej. Po ostatnim meczu spotkała go przykra sytuacja. Nie każdy na jego miejscu zachowałby się w ten sposób. Mam nadzieję, że szybko się pozbiera, bo go potrzebujemy.
Zmiana trenera to sytuacja, która uderza też w piłkarzy. Czujemy, że w pewnym sensie też zawiedliśmy, bo przecież to my wychodzimy na boisko.
Gołym okiem było widać, że w końcówce Górnik opadł z sił. Czułem, że padnie bramka dla nas. Bardzo chcieliśmy ją strzelić. Była wiara w zwycięstwo. Całemu zespołowi należą się brawa.
Marko Vesović: To dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Były ciężkie momenty, ale dzięki Bogu, zagraliśmy dobre spotkanie, zdobyliśmy zwycięską bramkę i zagramy w finale Pucharu Polski. Pokazaliśmy, że mamy charakter. Wróciliśmy po tym, jak straciliśmy bramkę na 0-1 i udowodniliśmy, że mamy mentalność zwycięzców. To bardzo ważne. Przed nami kolejne ważne spotkanie w Krakowie. Trener nie dokonał żadnych zmian. Gramy to samo co wcześniej. Nie było czasu na zmiany. Trener zna zawodników, ale tylko w naszych głowach jest, by być silnym i walczyć do końca. To jedyna możliwość.
Założenie jest takie, że mamy szybko wymieniać podania, grac wysokim pressingiem i starać się szybko zdobyć bramkę. To nieprawda, że nowy trener jest bliżej zawodników niż Romeo Jozak. Jest tak samo. Zresztą, on był z drużyną już wcześniej. Nic się nie zmieniło.
