Po meczu z Zagłębiem Lubin zdenerwowany Franciszek Smuda wypowiedział się na temat pewnego tajemniczego osobnika pracującego w Legii, który według trenera "kopie pod nim dołki". Nie padło żadne nazwisko, ale dziennikarze w swoich spekulacjach doszli do wniosku, że chodzić mogło o Janusza Olędzkiego. On sam zapytany przez NL w tej kwestii, odpowiedział, że dopóki trener nie powie mu wprost, że właśnie jego miał na myśli, nie ma o czym mówić i nie zamierza reagować. Z tego samego powodu spokój zachowuje Marek Pietruszka. Dopóki nie padnie konkretne nazwisko, władze Legii nie bedą się zajmować wyjaśnieniem tej sprawy.