Rangers FC będzie rywalem Legii w 4. rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Można się spodziewać, że Szkoci w czwartek wypełnią sektor gości na naszym stadionie do ostatniego miejsca. Protestancka ekipa z Glasgow zamówiła 1700 biletów, a na wyjazdach potrafi meldować się w bardzo dobrym stylu. Oprócz typowo brytyjskiego stylu, Rangersi mają w swoim repertuarze wiele melodii popularnych w wielu zakątkach świata, m.in. na afrykańskich stadionach.
Rangers FC kibicowsko
Rangersi nawet podczas chudych lat mogli liczyć na niesamowite wsparcie publiczności. Ponad 30 tysięcy sprzedanych abonamentów oraz frekwencja na poziomie 40 tysięcy w trzecich i czwartych ligach - tak właśnie fani pokazywali swoją wierność barwom. Nikogo dziwić nie powinna obecnie stała frekwencja na poziomie 44 tys. widzów, bez względu na to czy rywalem w europejskich pucharach jest zespół z Gibraltaru, Luksemburga, czy Danii. Od roku 2016 średnie wypełnienie trybun w całym sezonie wynosi blisko 96 procent!
Sam stadion Ibrox Park może pomieścić 50 947 osoby, ew. minimalnie mniej, kiedy strefy buforowe przy sektorze gości zostaną powiększone. Zazwyczaj przyjezdni zajmują miejsca w narożniku po przekątnej młyna Rangersów.
W ruchu kibicowskim Rangersów działa obecnie kilka grup kibicowskich, z których główną jest powstała w 2007 roku ekipa "Union Bears". "Bears" to przydomek wszystkich kibiców klubu. W tym samym zresztą roku powstała inna grupa, Vanguard Bears. Dłuższy staż mają grupy NARSA (działają od 1992 roku), ORSA i The Blue Order (2002), a w ostatnich latach powstały jeszcze Sons of Struth oraz Club 1872.
Union Bears to najbardziej zaangażowana, można powiedzieć "decyzyjna", grupa w ruchu kibicowskim Rangersów. Ich wizytówką jest logo z niebieskim misiem wpisanym we flagę Wielkiej Brytanii i tarczę. Ekipa posiada swoją kilkumetrową niebiesko-białą flagę z nazwą ekipy i wspomnianym logo. Na wyjazdach organizują wspólne przemarsze na stadion, obowiązkowo z bębnem i dopingiem.
Największą kosą dla Rangersów jest oczywiście Celtic - co do tego nikt nie ma wątpliwości. Nienawiść pomiędzy ekipami ma podłoże religijne. Z drugiej strony, Celtic jest jedyną szkocką ekipą, z którą Rangersi mogą konkurować. Wydaje się natomiast, że pod względem opraw meczowych nie mają żadnej konkurencji. O ile Celtic ultrasuje jedynie na niewielkim sektorze, Rangersi głównie prezentują swoje choreografie na całej trybunie za bramką. Prezentacje tworzą przy użyciu malowanych transparentów, sektorówek oraz kartoników - te może nie powalają skomplikowaną formą, ale są czytelne, z dość prostym przesłaniem. Pirotechnika w ich repertuarze, ze względu na wysokie grzywny za ich stosowanie, pojawia się niezwykle rzadko, ale sporadycznie zdarza im się odpalić.

Trzeba przyznać, że fani Rangersów święci nie są i im również zdarza się "nabroić". Choćby podczas niedawnego wyjazdu na Kilmarnock, kiedy aresztowanych zostało czterech kibiców. Fani Rangersów tak cieszyli się ze zwycięskiej bramki zdobytej w końcówce spotkania, że wbiegli na murawę. Zanim jednak znaleźli się na niej, daszek, po którym przemieszczali się, został połamany.

Rangersi mieli już okazję gościć w Warszawie przy okazji meczu swojej drużyny. W 2001 roku właśnie na naszym stadionie rozegrany został mecz Pucharu UEFA pomiędzy Andżi Machaczkała i Glasgow Rangers. Rangersi, którzy przybyli do Warszawy wywiesili na Żylecie (tam zasiadła część ich grupy) dwie flagi. Nie trzeba było długo czekać, by te zmieniły właściciela.



















