Reprezentacja Polski pokonała we wtorek na Stadionie Narodowym Słoweńców 3-2 w meczu eliminacji mistrzostw Europy. Gospodarzom prowadzenie dał Sebastian Szymański. Potem do siatki Słoweńców trafili Robert Lewandowski oraz Jacek Góralski. W drużynie gości na listę strzelców wpisali się Tim Matavz i Josip Ilicić. Jeszcze w pierwszej połowie na murawie pojawił się Artur Jędrzejczyk, który zmienił kontuzjowanego Kamila Glika.
Początek meczu należał do Polaków, którzy zdobyli bramkę kilka minut po pierwszym gwizdku. Do piłki odbitej przed pole karne dopadł wtedy Sebastian Szymański, huknął lewą nogą nie dając żadnych szans Janowi Oblakowi. Niebawem kibice zgromadzeni na Stadionie Narodowym byli bliscy ponownie świętowania strzelania gola, lecz po podaniu ze skrzydła Kamila Grosickiego z kilku metrów nie trafił do bramki Piotr Zieliński. Ta niewykorzystana okazja zemściła się na gospodarzach. W 24. minucie piłkę w polu karnym opanował Josip Ilicić, przytomnie wycofał ją do Tima Matavza, który bez problemów wpakował ją do siatki. Jeszcze przed utratą gola na murawie pojawił się Artur Jędrzejczyk, który zastąpił na nim kontuzjowanego Kamila Glika.
fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com
W 36. minucie swoją okazję miał Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu najwyżej wyskoczył po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, lecz jego uderzenie głową wylądowało w rękach golkipera ze Słowenii. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzyła sobie dobrej okazji do wyjścia na prowadzenie. Obydwie jedenastki zeszły na przerwę przy remisie 1-1.
Niedługo po przerwie Oblak obronił strzał Grzegorza Krychowiaka, chroniąc swoją drużynę przed utratą bramki. W 54. minucie był już jednak bez szans, kiedy pokonał go Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu przejął piłkę, minął pięciu przeciwników i ładnym uderzeniem wyprowadził Polaków na prowadzenie. Za moment dobrą okazję miał Zieliński, który tym razem przegrał pojedynek z bramkarzem.
fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com
Niestety radość Polaków z prowadzenia nie trwała długo, ponieważ Słoweńcy ponownie wkrótce doprowadzili do remisu. Tym razem błąd w ustawieniu popełnili obrońcy, którzy pozwolili Iliciciowi dojść do świetnej okazji i pokonać Szczęsnego. Gospodarze nie zamierzali zadowolić się tylko remisem. Cały czas atakowali i dążyli do zdobycia bramki. I ta sztuka im się udała. Ponownie w głównej roli był Lewandowski, który zakręcił obrońcami i dośrodkował do Kamila Grosickiego. Pomocnik głową zgrał do Jacka Góralskiego, a ten nie miał problemów, aby umieścić piłkę w siatce.
Do ostatniego gwizdka Polacy częściej utrzymali się przy piłce i nie pozwalali Słoweńcom na konstruowanie groźnych akcji. Jeszcze w doliczonym czasie gry z dystansu przymierzył Zieliński, lecz Oblak nie musiał nawet interweniować.