Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Oczyści?em atmosfer?

czwartek, 2 marca 2000 20:22
Franciszek Smudaźródło: Nasza Legia
0

Wywiad z Franciszkiem Smudą.


Wojciech Hadaj: - Jeszcze nie zacz??y si? wiosenne rozgrywki a w Legii ju? jest powa?na afera! Wyrzuci? Pan z klubu Piotr Mosóra i Sergiusza Wiechowskiego, a Mariusza Piekarskiego przesuną? do drugiej dru?yny, równocześnie informując go, ?e mo?e szuka? sobie klubu.

Franciszek Smuda: - Nie mog?em d?u?ej czeka? Przygląda?em si? im od dawna i decyzj? podją?em po zastanowieniu. Musia?em oczyści? atmosfer?, bo by?a ona ju? nie do zniesienia. Od kilku lat Legia stanowi?a zlepek zawodników, a nie dru?yn?. W?aśnie tacy pi?karze jak, Mosór mącili, krzyczeli, rozpowiadali fa?szywe wiadomości, by ca?y czas coś si? dzia?o, by stwarza? wra?enie, ?e bardzo im zale?y na grze, a w rzeczywistości wyznawali zasad? - jak najmniej wysi?ku na treningu i jak najwi?cej pieni?dzy przy kasie. Zaraz po przyjściu do Legii postanowi?em sobie, ?e po pierwsze postaram si?, by ta dru?yna zdoby?a mistrzostwo, a po drugie, ?e wreszcie ktoś zrobi z nią porządek. Jeśli chodzi o Wiechowskiego, to on, podobnie jak Mosór, bardzo du?o gada?, a pi?karsko jest beznadziejny. Nie potrafi gra? i ju? si? raczej nie nauczy. Jeśli taki zawodnik ma do wszystkich pretensje, a siebie samego uwa?a za geniusza, ja nie musia?em tego tolerowa? i w?aśnie w miniony piątek przestalem. Piekarski niewątpliwie ma smyka?k? do pi?ki, najwi?kszą z nich trzech, ale jest leniwy i zwraca wi?kszą uwag? na to, jak wyglądam a nie jak ma gra?. Ja potrzebuj? zawodników, dla których treningi i mecze są i b?dą najwa?niejsze jeszcze przez kilka lat. "Artystów" zajmujących si? wszystkim, tylko nie myśleniem o swojej pracy - eliminuj?. Tak w?aśnie sta?o si? w Legii.

- T? decyzj? podją? Pan sam, czy w porozumieniu z w?adzami klubu?

- Z?o?y?em wniosek o wyluczeniu ich z kadry pierwszego zespo?u, a dzia?acze go przyj?li i odetchn?li z ulgą. Jak mi powiedzieli, wraszcie ktoś si? odwa?y?, by stawi? czo?a Mosórowi. Wiem, ?e wcześniej by?y powa?ne przymiarki, by go z dru?yny usuną?, ale zawsze brakowa?o ostatniego podpisu. Jakiś dziwny l?k towarzyszy? omawianiu spraw dotyczących tego, chcia?bym powiedzie?... pi?karza, cho? on nie jest dla mnie ?adnym pi?karzem. Ja si? nikogo nie obawiam. Na obozie w Tunezji widzia?em, jak z dnia na dzie? powstaje grupa, która coś knuje, planuje dokona? "przewrotu" w dru?ynie, miesza w g?owach m?odym ch?opakom, próbuje popsu? w ich oczach mój wizerunek.

- Po tej decyzji pad? baldy strach na tych, którzy zostali?

- W szatni zapanowa?a cisza, ale po pewnym czasie kilku ch?opaków odetchn??o z ulgą i ucieszy?o si?, ?e wreszcie w tym pomieszczeniu zrobi?o si? spokojnie. To chyba najlepiej świadczy, jakie uznanie w oczach kumpli mieli wyrzuceni.

- Po sprawie z Mariuszem Śrutwą, kóry nie oszcz?dzi? panu krytycznych s?ów, kolejna wojenka...

- Jaka tam wojenka? Śrutwa si? mądzy, a on te? nie jest ?adnym zawodnikiem. Co on przez rok pokaza?? Nic i jeszcze raz nic. Zruinowa? tylko Legi? finansowo, a po?ytku z niego nie by?o. Wielki mądrala, pi?karzyk.

- Na pewno doskonale Pan wie, ?e nastroje wśród kibiców Legii są rozbuchane do niebotycznych rozmiarów. Mo?na chyba powiedzie?, ?e mistrzostwo albo ?ycie!

- To brzmi jak gro?ba. Kto chcia?by mnie pozbawi? ?ycia? Kibice Legii? Nie wierz?. Zrobi? wszystko, by Legia zdoby?a ten tytu?, ale prosz? pami?ta?, ?e poza mną co najmniej trzech trenerów ma identyczne plany. Staram si? wszystko tak u?ozy?, aby szansa na mistrzostwo by?a bardzo du?a. Czystka w dru?ynie te? temu i tylko temu s?u?y?a.

- Prosz? skomentowa? wiadomoś?, ?e w czerwcu odejdzie Pan do jednego z niemieckich klubów. naewt z Tunezji wyjecha? Pan dwa dni wcześniej, by dogada? tam pewne sprawy z tym w?asnie związane.

- Zgadza si?. By?em ostatnio w Norymberdze, ale nie w klubie, tylko w prywatnych sprawach. Buduj? dom i chcia?em po kliku tygodniach nieobecniści zobaczy?, w jakim jest stanie. Trudno mi dzisiaj odpowiedzie? na pytanie, co b?dzie w czerwcu. Mo?liwe są dwa rozwiązania - odejd? lub pozostan?. Bardzo du?o zale?y od ko?cowego wyniku.



Rozmawia? Wojciech Hadaj

Udostępnij