Wywiad ze Zbigniewem Robakiewiczem.
Maciej Weber: Przez ostatnie pó? roku by? Pan pi?karzem trzecioligowego Ok?cia. Starsi zawodnicy cz?sto pod koniec kariery wyst?pują w ni?szych klasach rozgrywkowych i rzadko wracają do I ligi.
Zbigniew Robakiewicz: W tym roku ko?cz? 34 lata i nie czuj? si? weteranem. Czytam o 40-letnich facetach, którzy np. w lidze angielskiej wcią? stoją mi?dzy s?upkami. Ja mia?em w Ok?ciu udane pó? rundy. Chcia?em przypomnie?, ?e jest jeszcze taki bramkarz Robakiewicz. Niech?tnie odchodzi?em, bowiem liczy?em na awans do II ligi. W Legii nie zanosi?o si?, ?e b?d? pierwszym bramkarzem.
Gdy Legi? opuści? Grzegorz Szamotulski, trener Smuda mówi?, ?e w bramce stanie m?ody Wojciech Kowalewski, a Pan b?dzie dla niego zabezpieczeniem. Ju? raz tak by?o, ?e Robakiewicz zosta? ściągni?ty na ?azienkowską w roli dublera.
- Teraz przyszed?em walczy? o miejsce. Gdy dwa lata temu po przyje?dzie z Grecji zjawi?em si? w Legii, wiedzia?em, ?e b?d? drugim bramkarzem. Klub mia? wyst?powa? w pucharach i zapytano mnie wtedy, czy bym nie pomóg?. Czemu nie? Ale potem tak si? z?o?y?o, ?e na pewien czas posadzi?em Grześka na ?awk?. Teraz dodatkowo kupiono Bogusia Wypar??, naprawd? dobrego bramkarza.
Dawno temu by? Pan zawodnikiem ?KS...
- Mia?em 18 lat, gdy zadebiutowa?em w ekstraklasie w barwach tego klubu. Potem musia?em iś? do wojska i znalaz?em si? w Legii. W Warszawie rezerwowym bramkarzem by? wtedy Jarek Bako. Kierownik sto?ecznej dru?yny pan Or?owski za?atwi?, ?e Bako wcześniej wyszed? z wojska, a ja przyszed?em na jego miejsce. Jestem ze sto?eczną dru?yną związany od 14 lat. To chyba du?o czasu?
W Legii gra? tak?e Pa?ski brat Ryszard. To nie ostatni pi?karz w rodzinie?
- Starszy o dziesi?? lat Józek sta? w bramce ?KS. Obecnie szkoli bramkarzy w Chojnach ko?o ?odzi. Rysiek gra? ze mną w Legii. Przyszed? dwa lata po mnie. Strzeli? mi?dzy innymi dwa gole Bayernowi w s?ynnym meczu, który Legia przegra?a u siebie 3:7. Ja wtedy nie broni?em, bo zerwa?em mi?sie? dwug?owy. Rysiek z powodu kontuzji przedwcześnie zako?czy? karier?. Te? mieszka w ?odzi i trenuje dzieci. Pozosta?a cz?ś? rodziny interesuje si? pi?ką, ale z oddali. By?oby w kim wybiera?, bo mam dwie siostry i pi?ciu braci.
Gdy Pan zaczyna?, ?elazną pozycj? w zespole mia? Jacek Kazimierski.
- Zadebiutowa?em jednak za jego kadencji w meczu z Pogonią w Szczecinie, który chyba przegraliśmy 2:3. Potem Jacek wyjecha? do Grecji, a zjawi? si? Maciek Szcz?sny. Raz broni? on, raz ja. Przez kilka lat tak mi?dzy nami si? kot?owa?o. U trenera Engela broni? Maciek. Gdy przyszed? pan Strejlau, ja staną?em mi?dzy s?upkami. Trener Stachurski wybiera? raczej Ma?ka. Etmanowicz, Wójcik - mnie, a u Janasa g?ównie on. Ka?dy szkoleniowiec ma swoją koncepcj?.
Pan i Szcz?sny nie byliście dobrymi kolegami?
- Nigdy za sobą nie przepadaliśmy. Rywalizowaliśmy i w?aściwie nie mieliśmy o czym rozmawia?. Maciek ma specyficzny charakter. Wed?ug mnie jest trudnym cz?owiekiem. Zawsze ma swoje zdanie, odbiegające od opinii wi?kszości. Wśród bramkarzy bywa ró?nie. Jak broni jeden, to wiadomo, ?e ten drugi z ?awki nie podniesie pieni?dzy. Nie chodzi o to, by ?yczy? zmiennikowi b??dów, bo wtedy przegrywa dru?yna, a za ni?sze miejsce w tabeli te? zarabia si? mniej. Uk?ady pomi?dzy konkurentami w klubie wcale jednak nie muszą by? chore. Rywalizowa?em o miejsce z wieloma i nigdy nie mia?em zatargów. Tylko z Ma?kiem jakoś nie mog?em si? dogada?. Moja rodzina utrzymuje jednak normalne kontakty z jego by?ą ?oną. Wozimy czasem jego syna na treningi na Agrykol?. On z wiekiem gra coraz lepiej. Teraz z Ma?kiem znów rywalizujemy, tylko ?e na odleg?oś?: ja w Legii, on w Polonii. To zdrowszy uk?ad. O miejsce w bramce Agrykoli walczą za to nasi synowie. Oni si? lubią i spotykają poza boiskiem. Na razie wygrywa mój. Drugi syn, starszy o rok (rocznik 1988), te? trenuje w Agrykoli, jest pomocnikiem.
Bramkarze Legii zawsze kandydowali do kadry, cho? przewa?nie inni okazywali si? bardziej godni, by za?o?y? koszulk? z numerem 1. Pan tak?e ma w karierze reprezentacyjny epizod.
- W 1994 roku pojecha?em z kadrą Henryka Apostela do Francji. Tam wygraliśmy 1:0 z Arabią Saudyjską. Broni?em przez 45 min, ale potem ju? nie dosta?em szansy. Selekcjoner postawi? na Andrzeja Wo?niaka. Gdy po kontuzji w Legii zmieni? mnie Maciek Szcz?sny, on trafi? do kadry. Ja by?em rezerwowym w klubie, wi?c trener kadry wi?cej na mnie nie stawia?.
Dwa lata wcześniej wystąpi? Pan w eliminacjach mistrzostw świata reprezentacji wojskowych.
- Trener Wójcik skompletowa? dru?yn?, do legionistów dorzucając kilku zawodników ze Śląska, w tym Zbyszka Mandziejewicza, który nied?ugo potem trafi? do stolicy. Wygraliśmy, a ja gra?em na zmian? z Ma?kiem. Potem na mistrzostwa do Tunezji pojecha?a ekipa sk?adająca si? z graczy nie mających miejsca w podstawowych sk?adach w klubach. Z tego, co pami?tam, nie posz?o im nadzwyczajnie.
W czasach gdy Legia wyst?powa?a w Lidze Mistrzów, bramkarza Robakiewicza ju? w klubie nie by?o. Rok wcześniej przegraliście z Hajdukiem Split. Czy nie ma Pan poczucia, ?e najwa?niejsze bezpowrotnie min??o?
- W roku 1995 przed startem w eliminacjach Ligi Mistrzów powiedziano, ?e dublerem Szcz?snego b?dzie Szamotulski, a dla mnie zabraknie nawet miejsca na ?awce. Przestraszy?em si?, bo to mia?o oznacza?, ?e w ogóle przestan? zarabia?. Zosta?em postawiony pod ścianą. Legia koniecznie chcia?a Wieszczyckiego. Pojechaliśmy w przerwie letniej na zgrupowanie do Francji, gdzie ju? by? Wieszczycki. Od prezesa i trenera us?ysza?em, ?e mam jecha? do Belgii, gdzie w?aśnie trenowa? ?KS. Zosta?em wypo?yczony na rok. Po raz drugi sta?em si? zawodnikiem tego klubu. A potem w polskiej lidze by? mecz z Legią w ?odzi, na który my wszyscy wypo?yczeni - ja, Grzesiek W?dzy?ski i Marcin Mi?ciel - zmobilizowaliśmy si? nadzwyczajnie. Nie by?a to ?adna zemsta. Chcieliśmy po prostu pokaza? dzia?aczom, ?e zrobili b?ąd. Wygraliśmy 2:1, a Marcin strzeli? dwa gole.
Wtedy jednak nie wróci? Pan jeszcze do Legii.
- Gra?em w ?KS do czerwca. Z Widzewa odchodzi? wówczas Andrzej Wo?niak i pan Henryk Loska próbowa? mi tam za?atwi? kontrakt. Pojecha?em jednak z ?oną i dzie?mi na wczasy. Po nich zadzwoni? mened?er mieszkający w Austrii pan Feiner. Zaproponowa? mi prac? w Grecji. Mia?em dziesi?? minut na podj?cie decyzji. Wsiad?em w samochód i pojecha?em do Salonik. Umow? podpisaliśmy b?yskawicznie. Ostatnio, gdy do PAOK przechodzi? Grzesiek Szamotulski, rozmowy trwa?y znacznie d?u?ej. W moim przypadku wszystko odby?o si? w porządku. Iraklis w ciągu 24 godzin zap?aci? ca?ą sum? za wypo?yczenie. I nie by?a to wcale ma?a kwota. Grecy chcieli gra? w PUEFA i zale?a?o im na mnie.
Za d?ugo Pan tam jednak nie mieszka??
- Po przyje?dzie by?o fajnie. Dzia?aczom przesta?o zale?e? jednak na sukcesach, zadowala? ich środek tabeli. Nie inwestowali w zespó?. Jedno z przyjemniejszych wspomnie? z tamtego okresu to mecze z Panathinaikosem. Przy pe?nych trybunach przegraliśmy z dru?yną Józka Wandzika i Krzysztofa Warzychy na wyje?dzie 0:2, a u siebie zwyci??yliśmy 2:0. Tak wi?c wyszliśmy na remis, lepiej ni? Legia z tą samą dru?yną w Lidze Mistrzów. W Iraklisie zastanawiali si?, czy nie przed?u?y? ze mną umowy, ale ja ju? tam nie chcia?em zosta?. Wróci?em do kraju.
Móg? Pan zosta? mistrzem Polski w 1993 roku, ale Legii odebrano tytu?.
- To ju? przesz?oś?, ale szkoda, ?e tak si? sta?o. Mistrzem by?em w nast?pnym roku, tak pó? na pó?, bo jedną rund? mia?em straconą ze wzgl?du na kontuzj?.
W dawnej Legii nale?a? Pan do elity. Z Leszkiem Piszem i kilkoma innymi starszymi zawodnikami mieliście decydujący g?os, podczas gdy Maciej Szcz?sny czy Jacek Bednarz byli trzymani na uboczu. Czy w dru?ynie panowa?y zdrowe stosunki?
- Wtedy sk?ad by? bardzo mocny, ka?dy mia? o sobie dobre wyobra?enie, wi?c jeden drugiemu nie zamierza? ustąpi?. Podczas obozu przygotowawczego we W?oszech spotkaliśmy si? ca?ą dru?yną i ka?dy powiedzia?, co mu le?y na wątrobie. Od tego czasu wszystko wróci?o do normy.
Prze?y? Pan z Legią ró?ne losy. Teraz wydaje si? to nierealne, ale by? czas, ?e dru?yna broni?a si? przed spadkiem z ligi.
- Na początku lat 90. mieliśmy kiepski sk?ad. Rządzi?o wojsko, brakowa?o sponsora, czyli pieni?dzy. Uratowaliśmy si? tylko dzi?ki wysi?kom trenerów i zawodników. Zadecydowa?a wygrana z Motorem w Lublinie 3:0, a jedną z bramek zdoby? grający wówczas w ataku Rafa? Siadaczka, który teraz znowu jest w Legii. Nie wiem, co by si? sta?o z tym klubem, gdyby znalaz? si? w drugiej lidze. Nie sądz?, by wtedy znalaz? si? sponsor. A tak przyszed? pan Romanowski, trener Wójcik i wszystko ruszy?o.
Nieco wcześniej niewiele lepsza dru?yna pod wodzą trenera Stachurskiego awansowa?a do pó?fina?u Pucharu Zdobywców Pucharów.
- Po pokonaniu Sampdorii Genua graliśmy w pó?finale z Manchesterem United. Kilku graczy nie mog?o wystąpi? ze wzgl?du na kartki. Poza tym na początku meczu czerwoną dosta? Marek Jó?wiak. Prowadziliśmy 1:0 i mog?o by? ró?nie, ale przegraliśmy 1:3. W rewan?u chodzi?o tylko o jak najlepszy wynik i by? niez?y - 1:1.
Czy obecna Legia dorównuje tamtej?
- Ze sk?adu grającego w Lidze Mistrzów zostali tylko Jacek Zieli?ski, Jacek Bednarz i Tomek Soko?owski, który dopiero wchodzi? do zespo?u. Kiedyś Legia gra?a inaczej, trudno porównywa?.
Ale Legia, w której Pan gra? ostatnio, by?a dru?yną podobną do obecnej. W 1998 r. przegraliście z ?KS 0:3 i straciliście szanse na tytu?. Dla Robakiewicza by? to ostatni mecz w I lidze, a? do początku rundy wiosennej bie?ącego sezonu.
- Do ko?ca rozgrywek zosta?y jeszcze trzy kolejki, ale us?ysza?em, ?e mog? ju? jecha? na wakacje. W ostatniej jeszcze usiad?em na ?awce. Pan Kopa, który wcześniej w nie?adny sposób si? ze mną po?egna?, zaproponowa?, bym podpisa? z Legią pi?cioletni kontrakt. Odmówi?em mówiąc, ?e nie ma sensu wzajemnie si? m?czy?.
I trafi? Pan do Ceramiki Opoczno.
- Zosta?em wypo?yczony na pó? roku. Przez ten czas cz?sto dzwoni? do mnie Andrzej Szarmach pracujący w Zag??biu Lubin. By?em w stanie si? dogada?, ale kluby si? nie porozumia?y. Min??o pi?? kolejek, okaza?o si?, ?e jest za pó?no. Z pobytu w Ceramice nie by?em zadowolony. Zgodzi?em si? na wyst?py w II lidze, licząc na awans do ekstraklasy. Petro by?o jednak poza zasi?giem. Wróci?em do Legii, a nast?pnie zadzwoni? do mnie Piotrek Czachowski, obecnie grający w Ok?ciu. Pojecha?em na obóz do Strasz?cina i dogada?em si? na zasadzie, ?e mog? odejś?, gdy tylko zechc?. Po pó? roku znów jestem legionistą. Oferty z pierwszej ligi si? nie odrzuca.
Przed rozpocz?ciem sezonu odezwa?y si? g?osy, ?e to ju? nie ten sam "Robak" co trzy-cztery lata temu. Dlatego m.in. ściągni?to Wypar??.
- Boguś podpisa? kontrakt do czerwca i razem ze mną oraz Wojtkiem Kowalewskim pracuje na treningach. Normalnie walczymy, rozmawiamy. Na razie jest nas trzech. Trener postawi? na początku na mnie. A ja broni?, jak umiem najlepiej.
Rozmawia? Maciej Weber