Michael Wimmer (trener Austrii): Oczywiście, jestem zadowolony z wyniku, który osiągnęliśmy na trudnym terenie. Jestem wdzięczny drużynie, bo odnieśliśmy trzecie zwycięstwo w trzecim spotkaniu w europejskich pucharach. Pokazaliśmy energię i team spirit na boisku. W efekcie każdy wniósł cegiełkę do tego sukcesu.
Wimmer: Każdy miał wkład w sukces
Wiedzieliśmy, jakie są mocne strony Legii, czyli posiadanie piłki, co przekłada się na zróżnicowaną grę, zmianę tempa gry. Jednak nasza defensywa potrafiła przeciwstawić się temu. Skontrowaliśmy rywali i do przerwy prowadziliśmy 1-0 w pełni zasłużenie. Po zmianie stron zrobiło się 2-0, ale rywale mieli 3-4 okazje, żeby zbliżyć się do nas. Pod koniec spotkania mieliśmy piłkę meczową i szansę na 3-0, ale to nie my trafiliśmy, a Legia cieszyła się z bramki.
Nasza kompaktowość była niesamowita. Były zachowane odstępy między formacjami. W efekcie Legia nie mogła tego wykorzystać i to było kluczem do wyniku.
Dobrze zaprezentowaliśmy się w ofensywie. Muharem Husković... Kto zna jego historię i gehennę, jaką musiał przejść przez kontuzje... Tym bardziej się cieszę, nie tylko z jego bramek, ale z tego, jak się starał, jak walczył. Niektórzy mówili, że brakowało mu wyrachowania pod bramką, ale dziś pokazał się jak stary wyjadacz. Andreas Gruber napędzał nasze ataki. Dominik Fitz zaprezentował wysoki poziom i nie ma co do niego żadnych wątpliwości. Nie mogę zapomnieć również o Johannesie Handlu, który wszedł na boisko praktycznie nierozgrzany, zmieniając Tina Plavoticia. No i Christian Fruchtl, którego postawa w bramce sprawiła, że mamy taki, a nie inny, gorszy wynik.
Moja drużyna pokazała 100% zaangażowania. Pamiętajmy, że my też nie wykorzystaliśmy wszystkich sytuacji. Może gdyby było 3-0, to rozmawialibyśmy jeszcze w innych nastrojach. Rewanż będzie ciężki, ale publiczność będzie po naszej stronie, co pozwoli wznieść się na wyżyny. Trzy zwycięstwa w trzech meczach dodały nam pewności siebie i chcemy to kontynuować.
