Maciej Kędziorek (trener Radomiaka): Za nami bardzo ciężki okres. Ten tydzień nie był łatwy, działo się sporo i było dużo emocji. Szczególnie, że ostatnio wpakowaliśmy się w dołek. Nie jest przyjemne ani dla sztabu trenerskiego, ani dla piłkarzy słuchać, że jesteśmy bez ambicji i gramy bez zaangażowania. Jednak taki jest ten sport, taki jest ten biznes.
Kędziorek: To nasz sukces
Przyjechaliśmy na Łazienkowską, która jest fantastycznym miejscem. Dziś chcieliśmy dać sygnał, że walczymy, że się nie poddajemy. Chcieliśmy zdobyć punkty i mieliśmy jasny plan na ten mecz. To było dla nas ważne. Oczywiście ta sytuacja z czerwoną kartką... Nie widziałem jej dokładnie, ale na pewno ułatwiła nam grę w tym spotkaniu. Jednak biorąc pod uwagę okoliczności, wyniki rywali sąsiadujących z nami w tabeli, to pokazaliśmy zaangażowanie, charakter, dyscyplinę. Zatem uznaję, że jest to nasz sukces.
Samo spotkanie... Przede wszystkim chcieliśmy załatać pewne dziury, które pojawiły się w ostatnich spotkaniach. Chcieliśmy zagrać niżej w obronie, a w ataku graliśmy praktycznie bez napastnika. Rafał Wolski miał za zadanie szukanie wolnych przestrzeni. Na początku tego nie wykorzystywaliśmy, ale w drugiej połowie było nieco lepiej. Była nerwowość, ale przyszedł spokój i zespół realizował założenia taktyczne.
Warto podkreślić rolę liderów w szatni, bo to jest też ich zasługa i należy im się szacunek. Wykonali kawał dobrej roboty w ostatnich dniach. Zwycięstwo dedykuję osobom, które były przy nas w tym trudnym okresie.
Możemy mówić, że matematycznie utrzymaliśmy się w lidze, ale po spotkaniu z Rakowem mówiono to samo. To wciąż nie jest pewne i pozostaje nam walczyć do samego końca.
