- Spotkały się dwie bardzo dobre drużyny w tej lidze. Nie wszyscy to wiedzą, ale Radomiak jest drużyną, która miała najwięcej sytuacji w sezonie, która potrafi być groźna zarówno w ataku pozycyjnym, jak i po stałym fragmencie gry. Mają szybkich skrzydłowych, co udowodnili w drugiej połowie, strzelając nam gola z kontry. Zatem mieliśmy ciężkie zadanie. Chcę pogratulować swojej drużynie. Dziękuję też kibicom oraz ludziom, którzy w nas wierzą - powiedział po zwycięstwie z Radomiakiem trener Legii, Goncalo Feio.
Feio: Radomiak zawiesił wysoko poprzeczkę
- Kluczem do zwycięstwa była skuteczność pressingu. Radomiak posiada talent, mają odpowiedni poziom techniczny. Jak mają trochę przestrzeni, to potrafią grać w piłkę. Mieli sporo odbiorów. Były momenty naszej dominacji, dobrej gry. Z meczu na meczu, będąc przy piłce w ataku pozycyjnym, zarówno pod presją, jak i na połowie przeciwnika, powinniśmy być coraz lepsi, posiadać więcej rozwiązań. I to dziś było poniekąd widać. Wiem, że były dwie bramki z karnych. Jedna przy okazji ataku pozycyjnego, gdzie Kapustka zaatakował przestrzeń. Drugi karny po aucie, gdzie Goncalves wykorzystał przestrzeń, zrobił rotację, wszedł w pojedynkę w "szesnastkę" i został sfaulowany.
- Radomiak zawiesił wysoko poprzeczkę. Powiem więcej. W tej chwili ma mniej punktów niż powinien. Osiągają niekorzystne wyniki, choć mogło być odwrotnie. Choćby w trudnym meczu z Jagiellonią przy 0-2, ale Radomiak doszedł na 2-2. Peglow miał okazję na 3-2, ale skończyło się odwrotnie. Radomiak ma jakościowych piłkarzy. Widać styl i rozwój tej drużyny. Większość meczu mieliśmy pod kontrolą, ale kosztowało nas to sporo sił. Patrzę na swoich piłkarzy i umiem docenić zawodników przeciwnika. Nie chcę wypowiadać się odnośnie konkretnego gracza gości w kontekście Legii.
Plan na mecz
- Bycie trenerem polega na podejmowaniu decyzji. One muszą być podejmowane w oparciu o szerokie spektrum rzeczy - formę, potrzebę drużyny, plan na mecz, rywala. Choćby decyzja o wystawieniu "Jędzy" zamiast najlepszego młodego zawodnika miesiąca, czyli Jana Ziółkowskiego. Radomiak gra, mając Leonardo Rochę, który dominuje w powietrzu, a Jędrzejczyk zneutralizował w dużej mierze jego atuty. "Ziółek" jest szybki, ma ten atut, ale dziś potrzebowałem czegoś innego. To nie jest zero-jedynkowe, kto gra, kto nie. Migoel Alfarela świetnie czuje się między liniami, potrafi się obracać i to pokazał. Dziś część planu meczowego to było mieć czterech zawodników w środku. Po to, żeby był dodatkowo jeden zawodnik, który potrafi wejść środkiem. Czasami brakowało dokładności, żeby takie akcje rozprowadzić.
- Dalej, Blaz Kramer... Radomiak jest zespołem, który nie lubi bronić nisko. Kramer ma świetny czas, więc trzeba to wykorzystać. Ten metal, ta fizyczność. Dobrze atakuje przestrzeń.
- Nsame. Ta przerwa, którą miał, zabrała mu fizyczność. Ustaliliśmy, że nie zagra, aby mógł wypracować motorykę. Po to, żeby wszedł na poziom, na który może wejść. Czasami trzeba zrobić dwa kroki wstecz. Nie było go w kadrze, ale trenował dziś razem z chłopakami o 9:30, z Igorem Strzałkiem czy Marco Burchem.
- Luquinhas ze względu na swoją budowę i braki, z którymi wrócił do Legii... Dziś jego poziom zmęczenia, który miał po czwartku oraz możliwość wykorzystania duetu Morishita - Kapustkia na tych pozycjach dał możliwość, żeby zagrał tylko pół godziny. Dzięki temu może teraz zrobić trening siłowy. Po to, żeby zrobił kolejny krok w przód, żeby był w lepszej dyspozycji.
- Ruben Vinagre? Jestem zadowolony z niego. Dziś był moment, że nie skoordynował doskoku pressingowego z "Morim". Niemniej jest to piłkarz, który przy grze trójką stoperów, ma doktorat. Zna specyfikę tej pozycji. Do tego dochodzi jego inteligencja.
I tak mogę wymieniać po kolei, pozycja po pozycji. Zatem jesteśmy drużyną, żeby poszczególni zawodnicy mogli pokazać się w konkretnych meczach. Poziom rotacji będzie różny. Dziś był mniejszy. Dzięki pracy wielu ludzi, sztabu, wszyscy są zdrowi. Owszem, są lekkie dolegliwości Artura, ale idziemy dalej.
Pierwsza bramka Urbańskiego
- W szatni pogratulowałem piłkarzom, ale odniosę się do historii, bo też chcę, żeby drużyna była na niej budowana. "Urbi" brał udział we wszystkich meczach poprzedniego sezonu, kiedy byłem trenerem. W trakcie przygotowań potrzebował chwilę przerwy po sparingu, co go przyhamowało. Jako piłkarz, jak wypadasz z drużyny, to nie jest łatwo wrócić. Trochę jak z Barcią. Urbański tak miał, że te dwa tygodnie przyhamowały go. Drużyna jest w rytmie, więc to nie jest łatwy moment dla piłkarza. Mimo że jest młodym piłkarzem, to jest świetnym przykładem, że jak dany zawodnik nie gra, to ma robić to co "Urbi". Kończy się trening i jest zabity, bo zrobił wszystko co mógł. Poza boiskiem ma pozostać taki sam. Odprawy? Oczy i uszy zawsze otwarte, zawsze gotowy. A potem życie to wynagradza. Dziś mógł nam pomóc i zdobył pierwszą bramkę w Legii. Chcielibyśmy mieć więcej historii.
Bez przekładania meczów, choć...
- Będąc szczerym, jak zawsze - Nie będziemy nic przekładać. Był deadline do piątku. Dla mnie najtrudniejszy moment, który nas czeka, to powrót z Prisztiny i mecz z Motorem. Będziemy po dwumeczu z Dritą, ale można przekładać tylko te spotkania pomiędzy rozgrywkami europejskimi. Gdy gramy u siebie, to odejmujemy podróż. W Kosowie będzie ekstremalna temperatura. Podróż i pogoda to są rzeczy, które będą nas najbardziej obciążać przed potyczką z Motorem. Piłkarze trenują po to, żeby grać. Im więcej piłkarzy jest w stanie dać coś drużynie, tym lepiej. Los nas nauczył, jak można łatwo stracić takiego piłkarza jak Elitim.
Czynniki, które wypływają na decyzje personalne
- Moje odpowiedzi bywają długie, bo nie chcę niczego odejmować. Jeśli chodzi o rotacje, to są złożone rzeczy. Decyzje odnośnie składu są podejmowane w oparciu o szereg rzeczy. Praca wykonana pomiędzy sezonami, gdzie sztab medyczny analizował ze mną poziom piłkarzy sprzed roku, którzy grali w tym rytmie. Niektórym poziom spadał po dwóch meczach, niektórym wcale. Niektórzy łapali kontuzję po określonej liczbie minut. Dalej... Przy transferze braliśmy pod uwagę między innymi grę zawodnika co trzy dni, liczby minut itd. To była praca wykonana przed sezonem. Czasami wydaje się, że kadra ma 20-24 zawodników, aczkolwiek to jest tylko na papierze, bo w życiu jest inaczej. Kontuzje, forma... To wszystko wpływa na faktyczną dostępność graczy.
- Później - mamy szeroki sztab analizy, który robi badania krwi, moczu, więc znamy normy piłkarzy stanów zapalnych w organizmie. Mamy zespół fizjoterapeutów po to, żeby pracowali z nimi pod kątem regeneracji i oceniali prawidłowo stan rzeczy. Chodzi też o pracę prewencyjną, a nie tylko reakcyjną, jak coś stało się po fakcie. Na bieżąco monitorujemy różne stany każdego piłkarza. Do tego dochodzi sprawa rozmów z piłkarzami. Jedno to kwestia fizyczna, druga - mentalna. Warto z nimi rozmawiać. Mecz jest wysiłkiem emocjonalnym i są one na różnych poziomach. Niektórzy są w stanie te wyczerpujące momenty wytrzymać częściej. Do tego dochodzi plan, strategia, charakterystyka i potrzeby na dany mecz. To wszystko, po trochu wspominając, wpływa na moje decyzje. Mam na tyle dobrą pozycję i jestem na tyle szczęśliwy, że mam fenomenalny sztab, który wykonuje te badania. Ja dostaję gotowce do wyciągnięcia wniosków.
