- Mieliśmy wystarczająco dużo materiału do analizy. Przygotowaliśmy się do tego meczu. Wiemy, że przeciwnik nie może podejść do tego spotkania tak samo, jak do tego pierwszego - mówi przed rewanżowym meczem z Dritą Gnjilane trener Legii Warszawa, Goncalo Feio.
Feio: Przyjechaliśmy tu wygrać
- Jesteśmy o dwie bramki bliżej awansu. Jesteśmy niepokonani w Europie w tym sezonie, przyjechaliśmy tu aby wygrać.
- W meczach ligowych Drita chce dominować, gra wysokim pressingiem. Chce być w posiadaniu w ataku pozycyjnym. W pewnym momencie na pewno będą chcieli skorzystać ze swojego ofensywnego stylu, bo muszą odrabiać straty. Patrząc na ich drugi mecz z Audą – zaczęli bardzo agresywnie, wysokim pressingiem, było dużo fauli na pograniczu kartek. Dużo w takim meczu zależy od nas - jak nim będziemy zarządzać i czy będziemy robić to, co mamy robić. Pomimo że przeciwnik ma plany, na boisku są dwie drużyny i przebieg meczu zależy od obu.
- Czujemy się komfortowo w fazach przejściowych, jeśli do nich dojdzie. Nie chcemy z tego rezygnować, ale mamy tez narzędzia i wykonawców, żeby zagrozić z ataku pozycyjnego.
”Tobi” i „Jędza”
- Chcę pochwalić nasz dział medyczny. W prezerwie meczu ze Śląskiem piłkarze pojechali do szpitala, nie chcieliśmy nic ryzykować, bo każda minuta jest istotna. Dzięki znajomościom Bartka Bibrowicza piłkarze szybko zostali zbadani. Obaj przeszli tomografię i wykluczono najgorsze scenariusze, czyli uszkodzenie czaszki i krwotok. „Tobi” trenował, przyleciał i jest gotowy do gry. Artur podczas meczu stracił przytomność i nawet protokoły UEFA nie tyle zakazują, ile zalecają, żeby poczekać kilka dni. „Jędza” czuje się dobrze, był z zespołem, nie ma żadnych objawów, które mogłyby dawać powód do zmartwienia. Niewykluczone, że w piątek będzie już trenował.
