Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Podsumowanie Goncalo Feio w Legii Warszawa

poniedziałek, 26 maja 2025 06:44
Podsumowanie Goncalo Feio w Legii Warszawa
Goncalo Feio - fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com

W niedzielę trener Goncalo Feio przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Legii Warszawa. Portugalczyk przez cały ubiegły sezon pracy miał wiele wzlotów i upadków, jednak, mimo sukcesów pucharowych, nie udało mu się całkowicie poukładać gry drużyny i godnie walczyć o postawiony przed nim główny cel, jakim było mistrzostwo Polski. Podsumujmy, jak wyglądał czas 35-latka w warszawskim klubie.


10 kwietnia 2024 roku Goncalo Feio zastąpiłna stanowisku trenera Kostę Runjaicia. Jego głównym zadaniem na 7 kolejek przed końcem sezonu 2023/24 był awans do europejskich pucharów. Dla samego Portugalczyka był to również powrót do warszawskiego klubu po prawie 9 latach i ogromna szansa na pokazanie swoich świetnych umiejętności trenerskich, które według wielu posiada. - Gdy mówiłem kilka lat temu, że zostanę kiedyś trenerem Legii, wiedziałem, że to nie stanie się tu i teraz, ale jest to proces. Chciałem zawsze pomagać moją pracą, najlepiej jak potrafię. Ale wierzyłem w to marzenie, tak samo jak wierzę w wygrywanie tytułów z tym klubem - mówił na powitalnej konferencji prasowej wówczas 34-latek. Poza powitaniem Feio opowiadał również o tym jak wierzy w ludzi, piłkarzy, genie rywalizacji czy tym, że Legia musi wygrywać, a jego merytoryka naprawdę sprawiała wrażenie, że słowa zostaną przemienione w czyny.


fot. Woytek / Legionisci.com


Trener Feio zadebiutował na ławce trenerskiej przeciwko drużynie, w której wcześniej pracował jako asystent. Wyjazd do Częstochowy na spotkanie z Rakowem był dla niego szczególny, jednak niestety zakończony tylko remisem 1-1. Tydzień później trener Feio zaliczył premierowy mecz przy Łazienkowskiej 3, ale kolejny remis ze Śląskiem Wrocław zwiastował, że na mistrzostwo Polski nie ma już większych szans, a Legii została tylko walka o miejsce na ostatnim stopniu podium i udział w eliminacjach europejskich pucharów w przyszłym sezonie. Mimo wysokiej porażki na własnym stadionie z Radomiakiem Radom, ostatecznie po udanej końcówce, zwycięstwie w meczu z Lechem Poznań i później ostatnich dwóch kolejkach Legii prowadzonej przez trenera Feio ta sztuka się udała i choć trochę osłodziła kibicom kolejny słaby sezon w wykonaniu drużyny.


fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com


Prawdziwy początek legijnego projektu Feio miał zacząć się w nowym sezonie. Letnie przygotowania miały wprowadzić do stołecznej drużyny styl pracy jaki preferuje portugalski szkoleniowiec i gen wygrywania. Pomagały mu w tym również szybko przeprowadzone transfery, które zapewniły szeroką kadrę jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. - To będzie drużyna, która będzie oddawała serce. To będzie drużyna, która będzie grała agresywnie. To będzie drużyna, która będzie się poświęcała. To będzie drużyna, która będzie nieustępliwa. To będzie drużyna, która będzie wobec siebie solidarna. To będzie drużyna, która nigdy nie będzie się poddawała i będzie dobrze grająca. Mamy bardzo dobrych piłkarzy, najlepszych w Polsce. Mamy drużynę, która ciężko i mądrze pracuje. I mamy was - kibiców (...) To będzie wyjątkowy sezon. Możecie to zapisać - będziemy go długo, długo pamiętać - zapowiadał w słowach skierowanych do kibiców zgromadzonych na stadionie podczas przedsezonowej prezentacji drużyny trener Feio. Wyniki niektórych przedsezonowych spotkań jednak nie do końca na to wskazywały, choć mało kto zwracał na nie uwagę. Najbardziej martwiąca była jednak poważna kontuzja odniesiona przez Juergena Elitima, na którym przez cały okres przygotowawczy opierana była gra drużyny. To wszystko mogło zwiastować, że trener Feio może mieć na początku sezonu nie małe problemy.


fot. Woytek / Legionisci.com


Inauguracyjne mecze sezonu pokazały już, że Legia nie wygląda tak, jak wszyscy się spodziewali i jak było zapowiadane. Gra drużyny była mało efektowna, mecze przepychane, ale przynajmniej zgadzały się wyniki i zdobywane punkty. Szybko przyszła jednak weryfikacja, a porażka na własnym stadionie z Piastem Gliwice, w dość słabym stylu była bardzo niepokojąca. Kolejnym sprawdzianem miała być potyczka w eliminacjach do Ligi Konferencji przeciwko duńskiemu Brøndby IF. Legionistom udało się sprostać temu trudnemu zadaniu, wyeliminować mocniejszego przeciwnika, ale ich styl gry pozostawiał bardzo dużo do życzenia. Dodatkowo po rewanżowym spotkaniu w Warszawie trener Feio po raz pierwszy pokazał swój buntowniczy charakter. Swoimi niestosownymi gestami pomeczowymi w kierunku trybuny gości skupił uwagę wszystkich, oczywiście w sensie negatywnym, sprowadzając wynik dwumeczu na drugi plan. - Moje zachowanie... Wiem, że najłatwiej jest krytykować i jechać ze mną, bo mam przyklejoną łatkę. Jestem już do tego przyzwyczajony i to nie ma na mnie wpływu. Szkoda, że w Danii nikt nie zauważył zachowania przeciwnika wobec nas (...) Najłatwiej jest skierować w mediach uwagę na coś innego. Proszę zweryfikować jak było. Jako pierwsza w sposób prowokacyjny zachowała się drużyna Brøndby IF. To się zaczęło na meczu w Danii. Wiem, że łatwo uderzać we mnie, bo jestem najgorszy, czarny charakter - w specyficzny sposób tłumaczył swoje zachowanie Feio.


fot. Woytek / Legionisci.com


Mimo że szum medialny wobec zachowania Feio nie opadał przez dłuższy czas Portugalczykowi udało się awansować z drużyną do fazy ligowej Ligi Konferencji. Jednak styl tego awansu i męczarnie z trzecią drużyną kosowskiej ekstraklasy poprzedniego sezonu sprawiały, że ciężko było się z tego awansu cieszyć, tak jak się powinno. Dodatkowo późniejsze wpadki ligowe zakończone remisami z Puszczą Niepołomice i Śląskiem Wrocław coraz bardziej niepokoiły wszystkich którym na sercu leży dobro warszawskiej drużyny i nie potrafiły przykryć tego nawet okazałe zwycięstwa z Radomiakiem Radom i Motorem Lublin. w grze nie było widać praktycznie żadnego pomysłu, większość zawodników było bez formy i popełniało proste błędy, a styl jaki prezentowała Legia pasował bardziej do drużyny ze środka tabeli. Czarę goryczy przelały fatalne dwie porażki z rzędu z Rakowem Częstochowa i Pogonią Szczecin, przez co aż 8-punktowa strata do lidera już na starcie sezonu, po których duża część osób związanych z "Wojskowymi" zaczęła wątpić w powodzenie projektu Feio. Wtedy portugalski szkoleniowiec zdecydował się na zmianę formacji i w samej grze rzeczywiście coś ruszyło. Legia pokonała przecież zdecydowanie wyżej renomowany Real Betis Balompié, ale w lidze nadal punktowała słabo. Brak zwycięstwa w czterech meczach z rzędu i już 9-punktowa strata na początku października sprawiły, że w klubie zaczęto głośno zastanawiać się na zwolnieniem Portugalczyka. Ostatecznie jednak zdecydowano dać mu drugą szansę.


fot. Mishka / Legionisci.com


Gra drużyny rzeczywiście rozkręciła się. Legia pokonała w lidze Lechię Gdańsk, GKS Katowice oraz Widzew Łódź i coraz głośniej zaczynało mówić się, że coś w końcu ruszyło. Legioniści dokładali również kolejne zwycięstwa w rozgrywkach europejskich, z pełną pulą punktów i bez starty bramki pozostawali w czubie tabeli ligowej. Prawdziwą weryfikacją możliwości Legii miało być listopadowe spotkanie z Lechem Poznań. "Wojskowi" pełni nadziei na odrobienie punktów do lidera pojechali do Poznania po zwycięstwo, jednak zdecydowanie zawiedli. Od tego momentu, po raz kolejny trener Feio powoli zaczynał być na cenzurowanym, a następne wpadki, w postaci remisu w Mielcu i porażek w dwóch ostatnich kolejkach Ligi Konferencji, tylko wzmocniły te myśli przed przerwą zimową. Portugalski szkoleniowiec otrzymał jednak okazję na wprowadzenie zmian w drużynie i przygotowanie jej do rundy wiosennej. W całym okresie przygotowawczym jednak wiele się nie zgadzało - ważni zawodnicy leczyli kontuzje, dodatkowo kolejnej doznał Luquinhas, Legia miała duży problem ze znalezieniem odpowiednich sparingpartnerów w Hiszpanii, a ze wzmocnień podczas obozu trafił do zespołu tylko Wahan Biczachczjan. Portugalczyk był bardzo wymagający odnośnie transferów, odrzucał wielu zawodników, którzy nie pasowali mu jakościowo, co sprawiło, że już na starcie rundy i po okresie zgłoszeniowym nowym zawodników do Ligi Konferencji, Legia została bez upragnionego napastnika. Trener Feio załatwił natomiast nowego bramkarza, Vladana Kovacevicia, którego sprowadzenie było potrzebą chwili.


fot. Woytek / Legionisci.com


- Cele, jakie chcieliśmy osiągnąć jeśli chodzi o poziom komunikacji, przywództwa wewnątrz drużyny i zarządzania wśród piłkarzy, udało się zrealizować. Wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy, które wpłynęły pozytywnie na rozwój zespołu - mówił na zakończenie obozu portugalski szkoleniowiec, zapowiadając poniekąd, że zespół jest wzmocniony i pewny swoich umiejętności. Początek rozgrywek w nowym roku jednak kompletnie to zaburzył. Legia grała zdecydowanie gorzej w piłkę, ważni zawodnicy prezentowali znacznie niższą formę, za czym niestety poszły wyniki. W lutym Legia grała tylko na jednym froncie, miała punktować jak szalona i odrobić część start do lidera. Tak rzeczywiście by było, gdyby "Wojskowi" wygrywali, nawet przeskoczyliby Lecha Poznań i zostali nowym liderem. No, ale właśnie, Legia nie punktowała - w 4 lutowych kolejkach zdobyła tylko 4 z 12 punktów i zawodziła na całej linii. Dodatkowo coraz bardziej wrzało między samym Goncalo Feio, a zarządem. Trener często wbijał szpilki w zarządzających klubem, w różnych, czasem ukrytych postaciach i widać było, że coś nie gra. Wydawało się więc, że ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski przeciwko Jagiellonii Białystok będzie dla trenera Feio meczem o posadę. Portugalczyk w nim obronił się, wyeliminował mistrza Polski z tych rozgrywek i utrzymał się na stanowisku.


fot. Woytek / Legionisci.com


Następne miesiące w wykonaniu drużyny prowadzonej przez trenera Feio były kolejną mieszanką emocji. Już w marcu Legia potraciła punkty w trzech kolejnych meczach z rzędu i to właśnie po tej serii już praktycznie straciła szansę na mistrzostwo Polski. W pucharach jednak "Wojskowi" radzili sobie dobrze, bo mimo porażki w pierwszym meczu, udało im się wyeliminować norweskie Molde FK i awansować do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Kwiecień przyniósł nieco więcej pozytywnych emocji na każdym z trzech frontów. Warszawski zespół poprawił wyniki ligowe, pewnie awansował do finału krajowego pucharu, a w europejskich rozgrywkach miał szansę na rywalizację z wielką Chelsea FC. Legia przegrała pierwszy mecz z Anglikami, po którym wiele zarzutów było kierowanych właśnie do trenera Feio, któremu zarzucano zbyt defensywne podejście. W rewanżu "Wojskowi" jednak dokonali rzeczy historycznej - zostali pierwszą polską drużyną, która pokonała angielski zespół na jego ziemi. To wszystko sprawiło, że notowania portugalskiego szkoleniowca znowu nieco wzrosły. Do góry podbił je jeszcze dzień 2 maja. Legia po ciekawym meczu pokonała w finale Pucharu Polski Pogoń Szczecin 4-3 i zdobyła swoje 21. trofeum tych rozgrywek w swojej historii. Mimo tych osiągnięć Legia ostatecznie zajęła dopiero 5. miejsce w lidze, dodatkowo bez żadnego zwycięstwa z zespołem z czołówki i to było ogromnym kamyczkiem do ogródka trenera Feio. Decyzja, którą musiał podjąć nowy dyrektor sportowy, Michał Żewłakow, była więc bardzo ciężka, a głosy w klubie były co do niej podzielone. Rozmowy trwały długo, strony próbowały się porozumieć, Portugalczyk przedstawił nawet kilkanaście swoich żądań, ale ostatecznie nie złożył podpisu pod proponowanym mu nowym kontraktem. Legia zawiesiła rozmowy, a po ostatnim ligowym meczu pożegnała się ze szkoleniowcem.


fot. Mishka / Legionisci.com


Od początku decyzja o zatrudnieniu trenera Feio do takiego klubu jakim jest Legia Warszawa była decyzją bardzo kontrowersyjną. Potwierdzała to również przeprowadzona przez nas sonda, w której aż 73% kibiców opowiedziało się za opcją, że zatrudnienie portugalskiego szkoleniowca nie jest dobrą decyzją. Przybycie do drużyny z ogromną presją, szczególnie związaną ze zdobyciem mistrzostwa Polski, trenera który jeszcze nie miał do czynienia z takimi wymaganiami, nie ma większego doświadczenia w prowadzeniu pierwszej drużyny na poziomie Ekstraklasy oraz w łączeniu gry ligowej z europejskimi pucharami mogła obronić się wynikami sportowymi albo być kompletnym nieporozumieniem, mimo że zapewniano, jak duże umiejętności trenerskie posiada Feio. Dodatkowo wszystkim znane były wybryki 34-letniego Portugalczyka, które gdyby powtórzyły się w stołecznej drużynie, byłyby nagłośnione kilka razy bardziej, a Legia znacznie gorzej odbierana. Z biegiem czasu wszystkie negatywne aspekty pracy Feio coraz bardziej zaczęły wychodzić na zewnątrz, a zachowanie samego trenera zmieniało się w złą stronę. Co więcej, wiele ze słów Feio poróżniło zarząd nie tylko z nim, ale również z kibicami, co oczywiście było spowodowane w dużej mierze etyką jego pracy, ale także zachowaniem portugalskiego szkoleniowca.


Przede wszystkim jednak największym mankamentem była prezentowana przez drużynę gra. - Bycie w Legii zobowiązuje nas nie tylko do wygrywania, ale prezentowania dobrego stylu, ofensywnego, odpowiedniej intensywności. Takiej Legii możemy się spodziewać. Może to nie jest zbyt popularne, ale jestem trenerem, który wierzy w rozwój codzienny. Wierzę, że razem ze sztabem będziemy w stanie wyciągnąć wszystko z każdego dnia (...) Chciałbym odcisnąć swoje piętno w drużynie już od dziś - mówił na pierwszej konferencji prasowej Feio. Dziś słowa te można wziąć za marny banał, bo drużyna pod wodzą Portugalczyka nie prezentowała żadnego specjalnego stylu, przede wszystkim nie potrafiła utrzymać formy przez dłuższy czas, a zawodnicy zamiast codziennie rozwijać się z dnia na dzień prezentowali coraz gorszą formę. Paweł Wszołek, Marc Gual, Rafał Augustyniak, Luquinhas czy Bartosz Kapustka w pewnym momentach byli cieniami dawnych siebie, czego Feio wraz ze sztabem nie potrafili zmienić, a takich zawodników i spadków formy można byłoby wymieniać znacznie więcej, co szczególnie było widoczne po zimowych przygotowaniach. Legia przeplatała dobre wyniki ze zdecydowanie słabszymi i cały czas nie potrafiła wygrywać z drużynami ligowymi na podobnym poziomie. To wszystko doprowadziło do ogromnej straty punktowej, utraty szansy na mistrzostwo Polski praktycznie w połowie sezonu, czego nie mogło całkowicie zakryć nawet niezłe wyniki osiągane w Europie i trofeum Pucharu Polski.


Kolejnym aspektem w pracy Feio było stawianie na młodzież, szczególnie tej z akademii, na którą co roku wydawane są ogromne miliony złotych. Portugalczyk jasno i wyraźnie dawał sygnały, że podczas jego pracy w klubie młodzież będzie się liczyła i dostawała coraz więcej szans. Początkowo rzeczywiście tak się wydawało, na obóz przygotowawczy pojechała rekordowa liczba zawodników ze statusem młodzieżowca, jeszcze więcej było ich zimą. Gdy jednak przyszło co do czego, młodzież po raz kolejny została chowana do szafy. Oczywiście, Legia może pochwalić się dużą liczbą debiutów młodzieżowców - zadebiutowali przecież Mateusz Szczepaniak, Jordan Majchrzak, Jakub Adkonis, Jakub Żewłakow, Oliwier Olewiński, Pascal Mozie, Aleksander Wyganowski czy pozyskany latem Maximillian Oyedele, jednak ilu z nich, poza ostatnim, dostało realne szanse na pokazanie swoich umiejętności? Nie licząc Oyedele, wszyscy z wymienionych zawodników rozegrali w tym sezonie zaledwie 426 minut, a większość z nich występowała w rezerwach. Statystkę tę, oprócz byłego pomocnika Manchesteru United, poprawiają jeszcze Wojciech Urbański i Jan Ziółkowski, jednak oni, przez większość sezonu, również byli tylko rezerwowymi, mimo wcale nie niższych umiejętności, niż ich rywale na pozycjach, co szczególnie w końcówce sezonu udowodnił Ziółkowski. Legia więc pod względem gry młodzieżowców jest jedną z najgorszych drużyn Ekstraklasy, ledwo co wypełniła limit gry młodzieżowców, a pochwały które były kierowane z ust trenera do młodych zawodników po obozach przygotowawczych i zapewnienia, że młodzież ma w Legii przyszłość również okazały się nieco na wyrost.


To wszystko nie oznacza jednak, że kadencja Feio w Legii była kompletnie nieudana. Warto oddać trenerowi fakt, że w poprzednim sezonie udało mu się odpowiednio poukładać drużynę, by kompletnie go nie zmarnować i wywalczyć grę o duże pieniądze w europejskich pucharach. Do nich również ostatecznie udało się awansować i potem wywalczyć aż ćwierćfinał, za co też należą się ogromne pochwały. Drużyna dołożyła do swojej gabloty również kolejne trofeum. Wszystko to jednak momentami było zdobywane "sposobem", a przecież trener Feio mówił: - Jak przejmuje się zespół, najpierw trzeba nadać mu zespołowości, jego tożsamości i DNA, które chcemy by nas charakteryzowało. To nie będzie nigdy mój zespół, tylko nasz zespół. Tego kompletnie nie udało mu się osiągnąć, pomimo że większość zawodników chwaliła sobie współpracę z nim, a licznie wspierających Legię kibiców coraz bardziej bolało oglądanie tak wyglądającej drużyny, która po raz kolejny zawodziła w walce o najważniejszy cel. Nie pomagało nawet zamydlanie ich oczu na większości konferencji prasowych, bo trzeba przyznać, że trener Feio mówcą jest wybitnym, PR-owe paplaniny o tym, że potrzebny jest czas, zrozumienie i wiara w drużynę, w które z czasem, bez widocznych zmian, fani przestawali wierzyć. Być może praca Feio sprawdziłaby się lepiej, pod rządami nowych osób w dziale sportowym, którzy spełnialiby większość potrzeb Portugalczyka, choć te i tak były dość często realizowane. Tego się już jednak nie przekonamy, a po czasie zobaczymy, czy decyzja o pożegnaniu się z trenerem Feio była słuszna.



Trener Goncalo Feio w Legii


Liczba rozpoczętych sezonów - 2
Debiut - Raków Częstochowa 1-1 Legia Warszawa (13.04.2024)
Ostatni mecz - Legia Warszawa 2-2 Stal Mielec (24.05.2025)
Najwyższe zwycięstwo - Legia Warszawa 6-0 Caernarfon Town FC (25.07.2024)
Najwyższe porażki - Legia Warszawa 0-3 Radomiak Radom (05.05.2024), Lech Poznań 5-2 Legia Warszawa (10.11.2024), Legia Warszawa 0-3 Chelsea FC (10.04.2025)
Bilans meczów w lidze - 41 (19-11-11)
Bilans bramkowy w lidze - 69-52
Średnia punktów w lidze - 1,66
Bilans meczów w europejskich pucharach - 16 (11-1-4)
Bilans bramkowy w europejskich pucharach - 37-15
Średnia punktów w europejskich pucharach - 2,13
Osiągnięcia - 3. miejsce w Ekstraklasie (2023/24), awans do fazy ligowej i ćwierćfinału Ligi Konferencji oraz Puchar Polski (2024/25)


fot. Woytek / Legionisci.com

Udostępnij