Goncalo Feio (trener Legii): Konrad Paśniewski, Sebastian Wołowicz, nasz wielki „Lenio” - to są ludzie, którzy z logistycznego punktu widzenia pozwalają nam na podróże do Serbii i gdziekolwiek indziej. Do tego kolejne osoby ze sztabu - to są ludzie, którzy z punktu widzenia regeneracji, pracy fizjoterapeutycznej pozwalają nam się przygotować z meczu na mecz.
Feio: Dziękuję ludziom, których nie widać
Dietetycy, osoby zajmujące się przygotowaniem posiłków też mają wkład. To są ludzie, którzy zazwyczaj są incognito, a ich praca nie jest widziana. Od nich chciałem zacząć, podziękować. Piłkarze i sztab trenerski są bardziej widoczni, ale po takim intensywnym tygodniu pozwalają nam występować na takim poziomie właśnie osoby będące zazwyczaj w cieniu.
Podsumowanie meczu
Graliśmy z bardzo dobrą drużyną. Dobra drużyna to intensywna, zdyscyplinowana, zorganizowana, wierząca w pomysł sztabu i powtarzalny model gry. Tak jak GieKSa. Wiem, że jesteśmy po dobrym występie, ale początek taki nie był. Stały fragment gry i zespół z Katowic wyszedł na prowadzenie. To ich mocna strona, na którą byliśmy przygotowani. Drużyna zareagowała konsekwencją i realizowała dalsze założenia. Do przerwy było 2-1 i to był kluczowy moment meczu. Wyszliśmy na drugą połowę po kolejne bramki i zrobiliśmy to. Pozostaje pogratulować moim piłkarzom. Kibice wiele razy prosili nas, skandując „Legia walcząca do końca”. Mówiłem, że będziemy taką Legią. A ja jestem słownym człowiekiem.
Czy to była najlepsza Legia w tym sezonie? Trener Górak jest człowiekiem wielkiej klasy. Cenimy te słowa. Ta wersja Legii jest już od jakiegoś czasu. Owszem, staramy się rosnąć, rozwijać, dodawać nowe elementy. Dziś podeszliśmy nieco inaczej do gry w obronie. Wiem, że skupiamy się na końcowym wyniku, ale Górnik, Jagiellonia, to były mecze, które również powinniśmy wygrać. Będziemy cieszyć się po wykonaniu roboty. Teraz czeka nas mecz w czwartek.
Kacper Chodyna, Luquinhas i Oyedele
Największym beneficjentem po zmianie systemu jest drużyna. Chodyna wie, po co przyszedł do Legii. Jego osobowość, praca, dyscyplina, profesjonalizm się nie zmieniały. Walczył o swoje miejsce. Do tego potrafi grać na dużej intensywności. Ma szereg umiejętności generowania liczb. Robił to w Zagłębiu, robi to także u nas. Chcemy zrobić kolejne kroki, żeby będąc w ataku pozycyjnym, optymalizować jego ustawienie i wybory w ostatniej tercji. To skromny i pracowity człowiek, dla którego piłka wiele znaczy i chce zrobić kolejne kroki w swojej karierze. Pozostaje się cieszyć.
Rozmawiałem z Luquinhasem przed ogłoszeniem jedenastki na mecz. On dawał to co ma najlepsze w Serbii. Miałem ciężki orzech do zgryzienia, bo „Urbi” grał na bardzo dobrym poziomie w Gdańsku. Ostatecznie zdecydowały kwestie zarządzania siłami drużyny. Myślę, że "Luqui" to zrozumiał. Maxi Oyedele był na ławce i jest gotowy do gry. Jednak z tą kontuzją jest tak, że każdy dzień pracuje na minimalizację ryzyka odnowienia urazu. Weszli inni w trakcie meczu i dali swoje. Jeśli możemy pozwolić sobie na kolejne trzy dni na doleczenie urazu, to nie było sensu ryzykować.
Kadra na mecz z Miedzią
Decyzja o kadrze na mecz z Miedzią będzie w środę. Mamy trening przed wyjazdem, czeka nas jeszcze za dużo pracy, żeby dziś mówić, kto pojedzie do Legnicy. Mamy cztery mecze do finału na Narodowym. Mamy wielu ludzi w sztabie, którzy wiedzą jak smakuje zwycięstwo w Pucharze Polski, w tym również ja.
