- Wszystko, co dogadywaliśmy przed meczem w szatni, nie wyglądało najlepiej w pierwszej połowie. Naprawdę nie potrafię powiedzieć, co się z nami stało. Wyglądało to bardzo źle, ale po przerwie pokazaliśmy dobrą mentalność i wróciliśmy do gry - powiedział po porażce z Molde FK bramkarz Legii, Vladan Kovacević.
Kovacević: Pierwsza połowa nie może się powtórzyć nigdy
- Teraz przed nami rewanż w naszym domu. Mam nadzieję, że wygramy w Warszawie i awansujemy do dalszej fazy.
- Zagranie Janka Ziółkowskiego przy drugiej bramce dla Molde było trudne. Każdy popełnia błędy, nie chcę zrzucać odpowiedzialności w pełni na "Ziółka". Taka jest piłka - czasem ja popełnię błąd, a czasem obrońcy. Nie będziemy tego oglądać. Cieszy nas to, że wróciliśmy i w Warszawie będziemy mogli powalczyć o awans. Druga połowa pokazała, że możemy z Molde skutecznie powalczyć i ona będzie dla nas kluczem do rewanżu.
- Nie mogliśmy nic innego zrobić, jak po prostu wrócić do swojego grania, do tego, co planowaliśmy przed meczem. Nie realizowaliśmy tych założeń od 1., a dopiero od 60. minuty. Zaczęliśmy dobrze pressować, naciskać rywala, byliśmy spokojniejsi przy piłce i to dało efekty. Druga połowa pokazuje nam, jak grać przeciwko Molde, a pierwsza nie może się nigdy w życiu powtórzyć.
- Oczywiście, że czuliśmy, że możemy dogonić rywala, zremisować ten mecz. Widzieliśmy, że ten gol jest blisko. Szkoda, że nie udało się go strzelić. W Warszawie jednak nadal wszystko będzie możliwe.
