Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Wszołek: Wpadki w lidze to nasza wina

środa, 2 kwietnia 2025 20:30
Wszołek: Wpadki w lidze to nasza wina
Paweł Wszołek i Juergen Elitim - fot. Woytek / Legionisci.com
Mikołaj Ciuraźródło: TVP Sport

- Najważniejsze w dzisiejszym meczu było zaangażowanie. Trener powtarzał nam po meczu z Pogonią, żebyśmy reagowali po stratach, byli agresywni. Tak to wyglądało zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Widać było różnicę jakości. Zasłużyliśmy na tak okazałe zwycięstwo - powiedział po zwycięstwie w półfinale Pucharu Polski prawy obrońca Legii, Paweł Wszołek.


- Wygrywamy 5-0 i jesteśmy w finale. Teraz musimy szybko się regenerować, bo przed nami ważny mecz ligowy w Zabrzu z Górnikiem. Mamy sporo do udowodnienia w lidze, zgubiliśmy sporo punktów. Dziś trzeba jednak docenić całą drużynę, oddać szacunek. Jedziemy dalej.


- Miałem duże problemy przed tym meczem. Od soboty wieczór do poniedziałku zmagałem się z wirusem, przez który straciłem 2,5 kg. Nie było dziś łatwo, były momenty, w których mnie zatykało, szczególnie po 70. minucie. Nie ma co jednak szukać usprawiedliwień. Czasami zdarzają się takie sytuacje, gdy zawodnik musi wyjść na boisko nie w pełni przygotowany. Wszystko było jednak pod kontrolą i wielki szacunek dla sztabu medycznego, który odizolował mnie od drużyny, postawił na nogi i pozwolił wrócić na dzisiejszy mecz.


- Przy moim golu w końcu podjąłem decyzję o strzale z takiej pozycji. Koledzy się ze mnie śmieją, że brakuje mi większego egoizmu i częstszych strzałów z takiego miejsca, z którego strzał jest ciężki do obrony dla bramkarza, gdy uderza się pod poprzeczkę. Dziś się udało trafić i cieszę się z tego. Dziś jest rocznica śmierci św. Jana Pawła II, mam tatuaż papieża na ręce i to mi przyniosło szczęście. Jestem osobą wierzącą, więc wierzę w takie momenty i to, że ta bramka przyszła z góry.


- Wyściskałem się po golu z trenerem Goncalo Feio i to była dedykacja dla niego. Trener ciężko pracuje, noce i dnie. Jest pracoholikiem, wkłada ogrom pracy w naszą drużynę. Wiemy, że w lidze zawiedliśmy w wielu meczach, ale to jest nasza wina, piłkarzy. Brakuje nam momentami koncentracji. Daliśmy ciała w wielu spotkaniach, bo mogliśmy walczyć do końca o mistrzostwo. Chciałem jednak podziękować trenerowi Feio, bo dalej we mnie wierzy, a ja nauczyłem się od niego wielu rzeczy przez te półtora roku. Nie podlizuję się, ale mam szacunek do jego ciężkiej pracy wraz ze sztabem, którzy pracują na takie momenty, jak dziś. Jesteśmy nadal w grze o Puchar Polski, gramy nadal w Lidze Konferencji i to duża zasługa właśnie ich.


- Patrząc na to, jakie były pary półfinałowe, nie ubliżając nikomu, finał Legia - Pogoń był wymarzony. Widzimy się 2 maja, ale mamy przed sobą jeszcze inne ważne mecze i wyzwania. Po spotkaniu z Pogonią również mówiłem Kamilowi Grosickiemu, że widzimy się w finale i tak jest.

Udostępnij