Zaskoczyli; gra bez piłki; podania za linię obrony; rola Alfareli; debiut Stojanovicia - to najważniejsze punkty po niedzielnym meczu o Superpuchar Polski w którym Legia wygrała 2-1 z Lechem Poznań.
Punkty po meczu z Lechem Poznań
1. Zaskoczyli
Porównując czwartkowy mecz z FK Aktobe do niedzielnego z Lechem, można było odnieść wrażenie, że ktoś podmienił naszą drużynę. Podopieczni trenera Edwarda Iordănescu zaprezentowali się zupełnie inaczej niż w pierwszym spotkaniu. Była werwa, ambicja, zaangażowanie, mądre ustawianie się, podwajanie przeciwników i zupełnie inne podejście do samego meczu.
Legioniści skutecznie zneutralizowali atuty Lecha, a jednocześnie uwydatnili swoje. Dobrze funkcjonował środek pola – z wyjątkiem jednego zawodnika miałem wrażenie, że każdy dokładnie wiedział, jaką rolę pełni na boisku i realizował ją w stu procentach. To Legia dominowała na murawie, szczególnie w pierwszej połowie. Nawet po przerwie oddała nieco inicjatywy rywalowi, wciąż kontrolowała przebieg meczu.
W czwartek, mimo wielu sytuacji stworzonych przez Aktobe, nasza drużyna skutecznie ograniczała ich zapędy – nie pozwalając im się rozpędzić ani złapać rytmu. Natomiast w niedzielę Lech zagrał bardziej otwartą piłkę, co idealnie odpowiadało Legii. To my nadaliśmy ton spotkaniu, narzucając własny rytm i dzięki temu zdominowaliśmy rywala, który prawdopodobnie podszedł do meczu z przesadną pewnością siebie, licząc na łatwe zwycięstwo.
2. Gra bez piłki
Po ostatnim meczu chwaliłem Legię za kompaktowość i przede wszystkim za szanowanie piłki. Teraz muszę podkreślić, że w starciu z Lechem Poznań bardzo dobrze wyglądał jeszcze jeden element – reakcja drużyny w momencie, gdy to gospodarze byli przy piłce. „Wojskowi” świetnie się przesuwali, skutecznie podchodzili pressingiem i nie pozwalali rywalom na swobodne rozgrywanie. Gdy następowała strata, legioniści natychmiast doskakiwali do przeciwnika i szybko ustawiali się w niskiej obronie.

Tak grająca Legia mocno ograniczała możliwości Lecha, który w wielu akcjach był zmuszony do posyłania długich piłek do Ishaka. W tych sytuacjach świetnie interweniowali Ziółkowski i Kapuadi, którzy tego dnia byli bardzo dobrze dysponowani. Obaj skutecznie zamykali wolne przestrzenie i twardo walczyli fizycznie z rywalami. Gdy któryś z zawodników ruszał z defensywy do ataku, od razu był odpowiednio asekurowany – czego bardzo brakowało w poprzednim sezonie.
Warto też zaznaczyć, że Rafał Augustyniak popełniał mniej błędów niż w czwartkowym meczu – był pewniejszy w swoich interwencjach, co miało przełożenie na lepszą organizację gry w defensywie.
3. Podania za linię obrony
W wyjściowym składzie Legii swoje szanse otrzymali Ilja Szkurin i Migouel Alfarela. Obaj w pierwszej połowie wnieśli wiele dobrego do ofensywnej gry zespołu. W szczególności trzeba pochwalić naszego napastnika, który swoją ruchliwością dawał więcej opcji w ataku. W przeciwieństwie do Guala, Szkurin nie był statyczny – dostrzegał partnerów i aktywnie uczestniczył w budowaniu akcji. Oczywiście zmarnował dwie dogodne sytuacje, ale mimo to jego obecność znacząco zmieniła obraz ofensywy Legii, czyniąc ją bardziej wszechstronną. Podobnie było z Alfarelą – o którym za chwilę nieco więcej.

Zarówno Białorusin, jak i Francuz wykonywali wartościową, choć często niedocenianą przez kolegów z drużyny pracę – regularnie wchodzili za plecy obrońców Lecha. Niestety, przez większą część meczu nie otrzymywali podań w te strefy. Dopiero w 43. minucie Juergen Elitim zauważył ich ruch i zagrał prostopadłą piłkę, gdy obaj urwali się rywalom. Szkurin świetnie opanował futbolówkę i precyzyjnym strzałem pokonał Bartosza Mrozka.
Szkoda, że tak niewiele razy obrońcy i pomocnicy Legii decydowali się na tego typu zagrania – można było częściej zaskakiwać defensywę Lecha i tworzyć kolejne groźne sytuacje.
4. Rola Alfareli
Po dobrym wejściu z ławki w meczu z Aktobe, Migouel Alfarela otrzymał kolejną szansę – tym razem od pierwszych minut w starciu z Lechem. Według mnie rozegrał bardzo dobre spotkanie i zasługuje na pochwały. Warto też zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt jego gry. Alfarela często schodził do środka pola, zabierając ze sobą jednego z obrońców rywali. To wyróżnia go na tle takich zawodników jak Biczachczjan, Chodyna czy Morishita, którzy zdecydowanie częściej trzymają się swojej strefy i rzadziej schodzą tak głęboko do środka.

Dzięki temu, że Francuz regularnie „ścina” do środka, tworzy sporo wolnej przestrzeni dla lewego obrońcy. Po powrocie Rubena Vinagre taki schemat może być bardzo przydatny dla Legii – wszyscy wiemy, że Portugalczyk chętnie włącza się do ofensywy, potrafi dobrze dośrodkować i groźnie uderzyć. Alfarela natomiast daje napastnikowi wsparcie w centralnej strefie, dzięki czemu ten nie zostaje osamotniony między stoperami.
Moim zdaniem Francuz coraz bardziej przekonuje do siebie i uważam, że powinien zostać w Legii na kolejne miesiące – może być bardzo pożytecznym zawodnikiem w rotacji.
5. Debiut Stojanovicia
W 75. minucie na boisku pojawił się jedyny, jak dotąd, nowy zawodnik Legii – Petar Stojanović. Doświadczony piłkarz zmienił Morishitę i zajął jego miejsce na lewej pomocy. Trzeba przyznać, że był to bardzo obiecujący kwadrans w wykonaniu Słoweńca.
Najpierw popisał się świetnym zagraniem piętą do Szkurina, wyprowadzając go na czystą pozycję, a chwilę później posłał długą piłkę do napastnika, którego w ostatniej chwili uprzedził Skrzypczak. Choć trudno już teraz jednoznacznie stwierdzić, czy Stojanović okaże się dużym wzmocnieniem, to widać u niego duże boiskowe doświadczenie. Co ważne – może grać na wielu pozycjach, co czyni go bardzo ciekawą opcją dla Legii. Pozostaje trzymać kciuki za kolejne dobre występy Petara.
Kamil Dumała
