Piłkarzem Legii Warszawa został 30-letni Damian Szymański. Defensywny pomocnik podpisał ze stołecznym klubem 4-letnią umowę. Były reprezentant Polski w stołecznej drużynie będzie występować z numerem 44.
Damian Szymański piłkarzem Legii!
Damian Szymański urodził się 16 czerwca 1995 roku w Kraśniku. Początkowo interesował się innym sportem niż piłka nożna - w wieku dziecięcym trenował pływanie. - Mało kto wie, że Damian Szymański również zaczynał od pływania – pływał w szkółce pływackiej Fali (tzw. Mała Fala). Trwało to krótko, bo kochał piłkę nożną – jak widać dokonał dobrego wyboru - możemy przeczytać na stronie krasnikfrabryczny.com wypowiedź znanego kraśnickiego trenera pływaków, Grzegorza Mazurka. Karierę piłkarską rozpoczynał w miejscowym MUKS-ie w szkole podstawowej nr 5 pod okiem trenera Konrada Szmyrgały, któremu zawodnik bardzo dużo zawdzięcza. - W 2005 roku ściągnąłem Damiana z SP 6 do SP 5, do klasy piłkarskiej. Na treningach w MUKS zawsze był sumienny i dawał z siebie wszystko. Nigdy nie musiałem go zachęcać ani strofować. Nawet, gdy byłem do niego odwrócony plecami nie obijał się. Często zostawał po zajęciach ćwiczyć rzuty wolne lub technikę indywidualną. Jako młody zawodnik Damian miał wiele cech, po których można było stwierdzić, iż w przyszłości będzie grał na wysokim poziomie. Należała do nich doskonała wytrzymałość, mógł biegać i biegać po całym boisku, wszędzie było go pełno. Cechowała go też bardzo dobra technika użytkowa, miał świetny przegląd pola, doskonałe, mierzone uderzenie z dystansu, dzięki czemu zdobywał wiele bramek. W drużynie z roczników 1994 i 1995 był najbardziej walecznym zawodnikiem i najwięcej przyczynił się odnoszonych przez tych chłopców sukcesów. Miał wtedy 9 lat, niewiarygodnie walczył, wtedy już wiedziałem, że zajdzie daleko - wspominał współpracę z młodym Szymańskim jego pierwszy wychowawca.
Przygodę z juniorską piłką pomocnik kontynuował w miejscowej Stali, z której w 2011 roku przeniósł się do GKS-u Bełchatów. W seniorskiej piłce zadebiutował dopiero po dwóch latach - 17 sierpnia 2013 roku w przegranym przez bełchatowski klub spotkaniu Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Szymańskiemu udało się jednak na stałe przebić do pierwszego zespołu i w sezonie 2013/14 otrzymywał coraz więcej szans na pierwszoligowych boiskach, a od rundy wiosennej stał się pełnoprawnym zawodnikiem wyjściowego składu. Szymański wywalczył sobie miejsce i znacząco pomógł zespołowi z Bełchatowa w zdobyciu 1. miejsca na zapleczu Ekstraklasy i awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Pierwszy ekstraklasowy sezon dla Szymańskiego i jego GKS-u nie był udany. Mimo dobrego początku, drużyna ostatecznie spadła do 1 ligi, a pomocnika nękały ciągłe problemy zdrowotne. Najgorsze wydarzyło się jednak w 34. kolejce przeciwko Ruchowi Chorzów. Pod koniec pierwszej połowy meczu rozgrywanego w Chorzowie Szymański doznał poważnej kontuzji zerwania ścięgna Achillesa - musiał przejść zabieg i żmudną rehabilitację. Młodzieżowy reprezentant Polski do gry powrócił po prawie roku, rozegrał 10 meczów na drugim szczeblu rozgrywkowym, lecz nie zdołał pomóc GKS-owi w utrzymaniu się w lidze.

Mimo poważnej kontuzji i długiego rozbratu z piłką, po spadku klubu z Bełchatowa do 2. ligi, Szymański był łakomym kąskiem na rynku. Okazję na ściągnięcie wówczas 21-letniego zawodnika wykorzystała Jagiellonia Białystok. W zespole z Podlasia defensywny pomocnik jednak się nie przebił - pełnił rolę tylko głębokiego rezerwowego, łapał ostatnie minuty, a więcej zebrał ich w III-ligowych rezerwach. Choć sezon 2017/18 rozpoczął jeszcze w barwach białostockiego klubu, w połowie sierpnia przeniósł się na stałe do Wisły Płock, w której w końcu uwolnił swój talent. Z miejsca stał się podstawowym, kluczowym zawodnikiem, a zaledwie po pół roku otrzymał opaskę kapitańską. W płockim zespole występował z innym letnim nabytkiem Legii, Arkadiuszem Recą, wraz z którym znacząco pomogli zespołowi w zajęciu wysokiego, 5. miejsca na koniec sezonu. Z lewym obrońcą łączy go również mecz, w którym zadebiutował w reprezentacji Polski - 7 września 2018 roku w ramach Ligi Narodów przeciwko reprezentacji Włoch, choć w przeciwieństwie do Recy, Szymański pojawił się w nim z ławki. Defensywny pomocnik z Płocka odszedł pół roku później niż obrońca, w zimowym oknie transferowym sezonu 2018/19. Reprezentant Polski trafił na południowy-zachód Rosji, do Achmata Grozny.
Pierwsza zagraniczna przygoda nie była dla Szymańskiego udana. - W Wiśle Płock się rozwinąłem i chciałem wyjechać, żeby wykonać krok do przodu. Jednocześnie nie chodziło mi o rzucanie się na głęboką wodę, tylko stopniowy postęp. W praktyce wyszło, że ten ruch trochę okazał się klapą. Gdybym wcześniej mógł wybierać, zdecydowałbym się na Brentford. Był mną zainteresowany, ale potem coś ucichło. Nie wiem, dlaczego. Dziś mogę stwierdzić, że byłby to lepszy wariant na pierwszy zagraniczny przystanek - opowiadał w wywiadzie dla Weszło.com Szymański. O ile w pierwszym półroczu defensywny pomocnik miał zapewniony w Rosji plac gry, tak po zmianie trenera na Igora Szalimowa wszystko się zmieniło. - Zapewniał mnie, że dostanę szansę, że jestem w jego planach. Ale chyba od razu na pierwszych zajęciach doznałem urazu mięśnia czworogłowego. Wypadłem na kilka tygodni. Leczyłem się w Serbii u tej słynnej znachorki, do której przyjeżdżają nawet największe gwiazdy. Po miesiącu wróciłem do klubu i od razu powiedziałem dyrektorowi, że chcę odejść, także ze względów życiowych. Trudno było wytrzymać w Groznym. Praktycznie przez cały rok mieszkaliśmy w hotelu, z którego autobus dowoził nas na treningi. Życie jak na ciągłym obozie - podkreślał swoje trudności defensywny pomocnik.

- Ale nie ma tego złego, może gdybym nie trafił do Achmata, to teraz nie byłbym w AEK-u. Staram się wyciągać pozytywy z całej historii - stwierdził Szymański na zakończenie opowieści historii z Rosji. Do Aten pomocnik przeniósł się już po roku w ramach wypożyczenia, ale półrocze w jego wykonaniu było na tyle udane, że AEK zdecydował się wykupić go na stałe za podobną kwotę, którą Rosjanie zapłacili Wiśle Płock - około 1,5 miliona euro. W greckim klubie reprezentant Polski odnalazł swoje miejsce i zadomowił się na stałe, choć początek przygody nie był udany przez problemy z feralnym ścięgnem Achillesa. Przez łącznie 5,5 sezonu w barwach AEK-u Szymański był podstawowym zawodnikiem, walczył z nim o najwyższe cele w Grecji, rok do roku rywalizował w grupie mistrzowskiej, a w ostatnich sezonach pełnił także rolę jednego z kapitanów. Szczególnie udany były dla niego rozgrywki 2022/23, w których sięgnął z klubem po podwójną koronę - w finale Pucharu Grecji pokonał PAOK Saloniki 2-0, a mistrzostwo zapewnił sobie w ostatniej kolejce, pokonując Volos 4-0, w meczu, w którym Szymański zdobył ostatnią, pieczętującą triumf bramkę.
Łącznie w barwach zespołu z Aten wystąpił w 190 meczach, w których zdobył 11 goli i 12 asyst. W międzyczasie rozegrał również 18 meczów w kadrze narodowej, był powołany m.in. na zeszłoroczne mistrzostwa Europy, ale szczególnie pamiętna jest jedna z jego dwóch bramek reprezentacyjnych - przeciwko reprezentacji Anglii, która zapewniła "Biało-czerwonym" ważny remis. Nie zaznał jednak większego smaku europejskich pucharów. W karierze wystąpił tylko w 18 spotkaniach międzynarodowych, w tym dwóch w barwach Jagiellonii. W fazie głównej europejskich rozgrywek zagrał tylko raz - w sezonie 2023/24, ale jego AEK z jednym zwycięstwem, jednym remisem i czterema porażkami odpadł już po fazie grupowej. Nowy trener AEK-u nie widział już miejsca w składzie dla 30-latka. Zainteresowanie reprezentantem Polski, poza Legią, miała wykazywać również Pogoń Szczecin, jednak Szymański po rozmowach z dyrektorem sportowym, Michałem Żewłakowem, był przekonany, by powrócić do Polski właśnie do Warszawy.

Damian Szymański mierzy 181 cm wzrostu i waży około 70 kg. Jest typowym, niezwykle silnym defensywnym pomocnikiem, który często schodzi do pomocy do niskiej obrony. Wnosi do zespołu przede wszystkim stabilność, dyscyplinę taktyczną i waleczność. Jedną z największych zalet Szymańskiego jest jego umiejętność czytania gry i przewidywania ruchów przeciwnika. W poprzednim sezonie greckiej ekstraklasy Szymański był 6. najlepszym zawodnikiem ligi pod względem odbiorów, czym utrzymał poziom z poprzednich sezonów w Grecji. Dzięki temu skutecznie przerywa akcje rywali i zabezpiecza wolne strefy boiska. Szymański to gracz o ogromnej intensywności – nie odpuszcza pojedynków 1 na 1, często angażuje się w pressing wysoki i średni, wywierając presję na rywalach i zmuszając ich do błędów. Jego aktywność bez piłki, ustawienie i odpowiedzialność sprawiają, że jest trudnym rywalem do ogrania. Co istotne, choć z natury nie jest typem kreatora, to nie można mu odmówić wkładu w rozegranie akcji ofensywnych. W ubiegłym sezonie był wiceliderem całej ligi pod względem liczby celnych podań, co pokazuje, że potrafi utrzymać piłkę, dobrze nią zarządzać i wprowadzać ją w dalsze fazy ataku. Martwiące w jego przypadku mogą być tylko urazy, szczególnie ten mięśnia Achillesa, które z wiekiem mogą się odnawiać. Mimo to defensywny pomocnik na pewno wniesie do drużyny wiele doświadczenia, którego nabrał na całym etapie swojej kariery w bardzo mocnej europejskiej lidze i reprezentacji Polski, pracowitości oraz oddania, gdyż nieraz pokazał charakter lidera.

