- Dzisiejszy gol zapewnił mi bardzo fajne uczucie. Strzeliłem w zeszłym sezonie bramkę w eliminacjach do Ligi Konferencji, ale w Ekstraklasie nie trafiłem do siatki już chyba od pięciu lat. Dziś się udało i tym bardziej cieszy to, że ta bramka była ważna i dała zwycięstwo - powiedział po zwycięstwie z GKS-em Katowice obrońca Legii Warszawa, Artur Jędrzejczyk.
Jędrzejczyk: Zawsze staramy się i gramy do końca
- Nie było dziś łatwo, więc świetnie, że udało nam się wygrać. Kolejny remis nie przystawałby Legii. Cieszy, że graliśmy do końca, to było widać. Również, że udało mi się strzelić tę bramkę, ale najważniejsze jest samo zwycięstwo. Powiem trochę brzydko, ale takie spotkania trzeba przepychać, żeby potem nie brakowało punkcików.
- Mamy pewne rozwiązania taktyczne przy stałych fragmentach gry. Chciałem strącić piłkę dalej, a Paweł Wszołek znalazł się w miejscu, w którym powinien być - on ma do tego nosa. Fajnie, że się udało i pokazaliśmy, że potrafimy strzelać bramki ze stałych fragmentów. Najgorsze jest jednak to, że mamy kontrolę nad meczem, nic się nie dzieje pod naszą bramką, a pozwalamy sobie strzelać łatwą bramkę, po prostej, długie piłce. To nie powinno się przydarzyć.
- Czy podziękowałem Pawłowi Wszołkowi za odwdzięczenie się za asystę? On sam przyszedł do mnie pierwszy po tym golu i to przypomniał.
- Ostatni raz zdobyłem gola i asystę w jednym meczu 12 lat temu? Rzeczywiście, było to w pojedynku z Wisłą Kraków, choć wtedy przy moim ostatnim dograniu piłka trochę wyjechała za linię końcową (śmiech). To fajne uczucie. Rywalizacja w składzie jest ostra i mogę tylko podziękować trenerowi za to, że daje mi szansę. Wiem, w jakim momencie kariery i wieku jestem, ale będę dawał z siebie wszystko, do samego końca, tyle, ile będę mógł. Jak bateria się wyczerpie, to ręka do góry i wiadomo. Na ile jest ona teraz naładowana? Cały czas się ładuje i niedługo będzie już 100%.
- Nie było chwili zwątpienia, jak GKS strzelił nam wyrównującą bramkę w końcówce meczu. Zawsze staramy się i gramy do końca. W meczu z Arką Gdynia było podobnie, kreowaliśmy sytuacje, ale piłka nie wpadła do bramki. Dziś też tak mogło być, jednak na szczęście udało się zdobyć gole. Musimy grać na własnym stadionie do końca. Takie punkty są bardzo ważne i nie mogą nam uciekać. W walce o mistrzostwo Polski musisz wygrywać takie mecze.
O rewanżu z AEK Larnaka
- Co musimy zrobić, by odwrócić wynik dwumeczu z AEK Larnaka? Dobrze zagrać. Gramy na swoim stadionie i mam nadzieję, że zdołamy to zrobić. Będzie ciężko, ale wszystko jest w naszych nogach.
- To będzie jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie. Musimy dobrze zacząć. Od pierwszych minut zagrać wysoko, agresywnie, może nawet 1 na 1. Strzelić szybko bramkę i zobaczymy, co będzie dalej.
- Juergen Elitim powoli wraca do zdrowia i z tego co wiem, może być już dostępny na to spotkanie. Chciałbym bardzo, by tak było. Jestem dobrej myśli, bo widzę, jak ciężko pracuje.
O swojej roli w Legii, liczbie występów i końcu kariery
- Z każdym dniem, kiedy przyjeżdżam na stadion albo LTC, pamiętając o swoim wieku, wiem, że jest bliżej niż dalej końca. Taka jest kolej rzeczy. Dziś jestem szczęśliwy i cieszę się, że nadal mogę pomagać kolegom z drużyny. Czuję też wielką dumę, że mogłem dla tego klubu tyle zrobić i mogę jeszcze więcej.
- Po rozmowie z trenerem przed sezonem wiedziałem, w jakiej pozycji jestem. Trener Iordanescu widział wcześniejsze mecze i też wiedział, że może na mnie liczyć. Od początku było widomo, że w drużynie będzie rywalizacja i nie będzie łatwo, jednak każdą minutę, którą otrzymam od trenera, chcę wykorzystać i dać z siebie wszystko. Nieważne czy to 10 minut, 20 minut, pół meczu czy całe spotkanie, czy nawet jak usiądę na ławce - nie jestem zawodnikiem, który się obraża, tylko jak wychodzi na boisko, zostawia wszystko dla Legii.
- Oczywiście, dociera do mnie wszystko, co się ostatnio dzieje. Wszyscy, którzy są mi blisko w klubie przypominają mi o tym. To świetne zachowanie z ich strony. To mnie cieszy i leży mi na sercu. Cały czas będę dawał z siebie 100%.
- Co znaczy dla mnie te 406 występów w Legii? Czuję z tego powodu wielką dumę. Przychodząc do Legii w 2006 roku, w życiu bym się nie spodziewał, że mogę osiągnąć taką liczbę występów. Wtedy mogłem tylko o tym pomarzyć, a teraz się z tego cieszę. Dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu można zajść wysoko.
- Czy chciałbym wyprzedzić śp. Lucjana Brychczego w liczbie występów? Powiedziałem to już po jakimś meczu, że jeżeli będzie taka okazja, to chyba odpuszczę. Ze względu na szacunek do Pana Lucjana. Jedyne co bym mógł, to zrównać się i wtedy skończyć karierę. Więc pewnie nie zagram 453 meczu w barwach Legii.
- Kiedyś powiedziałem i będę to wspominać - jeśli będę widział, że na treningach odstaję, nie daję rady, to nie będzie sensu tego kontynuować. Sam wtedy przyjdę i powiem, że to już czas. Na razie mam kontrakt z Legią do końca sezonu, więc postaram się go wypełnić najlepiej, jak tylko mogę.
- Teraz chce mi się jeszcze bardziej wstawać na treningi niż wcześniej. Mam 38 lat w tym roku, ta droga będzie powoli się kończyła, choć nie mówię jeszcze "nie". Staram się więc wykorzystywać te dni w klubie do maksimum.

