W najbliższą niedzielę Legia Warszawa zmierzy się na Łazienkowskiej z Rakowem Częstochowa. Obecny szkoleniowiec "Wojskowych" zna częstochowian jak mało kto. Dla Legii będzie to kolejny mecz o życie, bowiem rywale nie śpią i punktują.
Niewygodny rywal
Legia na zwycięstwo nad Rakowem czeka już blisko trzy lata. Ostatni raz stołeczny zespół zgarnął trzy punkty w rywalizacji z częstochowskim klubem 1 kwietnia 2023 roku. Kiedy spojrzymy na spotkania obydwu drużyn w ciągu ostatnich pięciu lat, to bilans dla Legii jest wyjątkowo niekorzystny. W tym okresie w sumie rozegrano 14 meczów, z czego w regulaminowym czasie tylko dwa zakończyły się po myśli warszawiaków, sześć razy był remis i tyle samo razy górą był Raków.
Widać, że "Medaliki" mają patent na "Wojskowych". W niedzielę gospodarze nie mogą sobie pozwolić na potknięcie. Sytuacja w tabeli z kolejki na kolejkę staje się coraz bardziej skomplikowana. Drużyny środka tabeli punktują niemal na zmianę co sprawia, że wyjątkowo trudno jest je dogonić.
Ostatnie 5 lat z RakowemBilans: 2-6-6 | Bramki: 14-19
Niewiele pomaga tutaj nawet fakt, że drużyna Marka Papszuna radzi sobie w lidze ostatnio całkiem nieźle. Po poprzedniej kolejce była jedynym zespołem, który w ostatnich pięciu spotkaniach nie odniósł żadnej porażki. Pomimo tego, legioniści jak utknęli na koniec roku w strefie spadkowej, tak są w niej nadal. Szansę na jej opuszczenie mieli przed tygodniem, jednak zaledwie zremisowali w Radomiu zRadomiakiem . Tamten mecz w wykonaniu "Wojskowych" nie był udany. Co prawda zdołali oni szybko odrobić jednobramkową stratę, ale znowu zabrakło kreatywności i elementu zaskoczenia w ataku.
Sentymentalne spotkanie
Niedzielny mecz będzie szczególny dla Marka Papszuna – architekta największych sukcesów Rakowa, który po przejęciu sterów w Warszawie musi mierzyć się z realiami walki o utrzymanie. W ostatnich dniach trener zmaga się z infekcją, co wyeliminowało go z przygotowań drużyny, choć klubowe komunikaty uspokajają, że jego obecność na meczu przeciwko "Medalikom" jest niezagrożona. Z drugiej strony barykady stanie Raków Częstochowa, prowadzony przez młodego i ambitnego Łukasza Tomczyka, który mimo niedawnego odpadnięcia z Ligi Konferencji po wyrównanym dwumeczu z Fiorentiną, wciąż liczy się w walce o najwyższe cele w Ekstraklasie, zajmując 5. lokatę z 37 punktami.
Tomczyk nie miał łatwego wejścia do Rakowa. W pierwszych trzech meczach tego roku ugrał w sumie zaledwie dwa punkty. Potem nadeszło upragnione przełamanie z Termalicą, zacięty lecz przegrany bój z Lechem, a także awans w Pucharze Polski po zwycięstwie nad Avią Świdnik. Kiedy wydawało się, że klub z Częstochowy powoli wychodzi na prostą, ponownie zaczęły się problemy. Przegrany dwumecz z Fiorentiną nie jest może powodem do wstydu, ale porażka z Górnikiem Zabrze, przez którą Raków dał się wyprzedzić temu klubowi w tabeli, powinna już wstrząsnąć szatnią. Najbliższy rywal Legii nadal liczy się w walce nawet o mistrzostwo kraju. Gdyby nie jego słabsze wyniki z ostatnich tygodni, to mógłby nawet piastować pozycję lidera tabeli.
Legia może spodziewać się w niedzielę trudnego pojedynku. W tym sezonie Raków jest jedną z lepiej punktujących drużyn na stadionach rywali. Na 13 rozegranych spotkań poza swoim obiektem wygrał sześć i raz zremisował, dodając do tego jednak aż sześć porażek. Lepszym punktowaniem na wyjazdach może pochwalić się jedynie Lech Poznań.
fot. Mishka / Legionisci.com
Norweska siła
Największym atutem ofensywnym gości pozostaje norweski napastnik Jonatan Braut Brunes. W tym sezonie ligowym strzelił już 12 goli, co czyni go zdecydowanym liderem klubowej klasyfikacji. W swojej karierze Brunes trzykrotnie grał przeciwko Legii i zdobył jedną bramkę. Kim byłby jednak snajper bez odpowiednich asystentów? W kategorii najlepiej dogrywających trzeba wyróżnić Michaela Ameyawa, który w Ekstraklasie ma na koncie pięć asyst. Gracz, mający za sobą grę w reprezentacji Polski, jest ważnym graczem wyjściowej jedenastki, co potwierdził w ostatniej ligowej kolejce, kiedy strzelił dla Rakowa honorowego gola w rywalizacji z Górnikiem.
Warto także zwrócić uwagę na obsadę bramki. W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, obecnie na regularną grę między słupkami liczyć może Oliwier Zych, który jesienią 2025 roku wygryzł z podstawowego składu Kacpra Trelowskiego. 22-latek przez wiele meczów był pierwszym bramkarzem, jednak na ten moment gra przede wszystkim w Pucharze Polski. Zych, grający niegdyś w rezerwach Aston Villi, długo czekał na swoją szansę gry, ale kiedy już ją dostał, to w pełni ją wykorzystuje.
Raków bez kapitana
W ostatnim spotkaniu przeciwko Fiorentinie przedwcześnie z boiska musiał zejść Fran Tudor. Chorwacki pomocnik doznał kontuzji jeszcze w pierwszej połowie, a na placu gry zastąpił go znany z Legii Ariel Mosór. W tym sezonie Tudor jest kluczowym zawodnikiem, którego Tomczykowi nie będzie łatwo zastąpić w wyjściowym składzie. Co prawda pomocnik nie notuje spektakularnych liczb, bo w tym sezonie nie strzelił jeszcze gola, to jednak zawsze bierze udział w akcjach ofensywnych Rakowa.
Gdzie obejrzeć?
Mecz 26. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa - Raków Częstochowa odbędzie się w niedzielę, 22 marca o godz. 20:15. Transmisja w Canal+ Sport 3 oraz Canal+ 4K Ultra HD. Zapraszamy do śledzenia naszej tekstowej RELACJI L!VE, a także do czytania wszystkich materiałów pomeczowych.
Przewidywany skład
Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany nad przyciskiem "zapisz" link z zielonej ramki. Zapraszamy do wspólnej zabawy.