W pierwszy meczu półfinałowym play-off PLK rozegranym w hali Bemowo Legia Warszawa 98-80 z Dzikami Warszawa. Drugie spotkanie odbędzie się w piątek o godz. 20:15 - gospoadrzem także będą "Zieloni Kanonierzy".
Legia Warszawa 98-80 Dziki Warszawa
Wrzawa. Hałas. Głośny doping dla obu drużyn nim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. W hali na Bemowie czuć było wyjątkową atmosferę. Legia Warszawa i miejscowe Dziki mierzyły się w pierwszym meczu półfinałowym.
O tym, że rywale lubią ofensywny basket nie trzeba mówić fanom stołecznej koszykówki. Jednak to podopieczni Heiko Rannuli starali się narzucić swój rytm, swój styl. Sygnał dał Carl Ponsar, który udanie wszedł w mecz. Momentalnie stał się liderem zespołu zdobywając 9 pkt. Legionistom siedziały trójki po próbach wspomnianego Francuza oraz Maksymiliana Wilczka (2/2 zza linii). Skuteczność gospodarzy nie sprawiła, że zbudowali znaczącą przewagę. Dziki starały się rozkładać akcenty ofensywne równomiernie próbując rzutów zza łuku, jak i wjazdów pod kosz. Trio Edge - Soares - Kempa było odpowiedzialnych za 16 z 19 punktów swojej ekipy. Jednak im bliżej było końca pierwszej kwarty, tym bardziej szala przechylała się na korzyść legionistów. Andrzej Pluta, który do tej pory rozdawał asysty, odpalił trójkę, a następnie wymusił faul w obronie. Po chwili Dominic Brewton powiększył przewagę do 30-20 pewnie wykańczając atak lay-up’em. I choć Tahlik Chavez zrobił akcję 2+1, to obie ekipy schodziły po pierwszej kwarcie przy stanie 32-23.
Na początku drugiej kwarty po ofensywnym graniu nie było śladu. Obie ekipy nie potrafiły się wstrzelić. Dopiero Rivaldo Soares dwiema akcjami zmniejszył przewagę gospodarzy do 4 pkt. Niemoc legionistów przełamał Race Thompson w możliwie najlepszy sposób, czyli trafiając trójkę po asyście Pluty. Legia mogła złapać bezpieczną przewagę, ale Jayvon Graves dwukrotnie pomylił się na linii rzutów osobistych. Problemów z egzekucją nie miał wspomniany reprezentant Polski, który wjazdem pod kosz dał prowadzenie 37-28. Gdy Landrius Horton stanął na linii rzutów osobistych, grupka fanów gości zaczęła skandować “MVP! MVP!”. Jednak tytuł najlepszego gracza należy do Andrzeja Pluty i błyskawicznie to pokazał zaliczając asystę przy trójce Silinsa, a po chwili samemu trafiając zza łuku. Efekt? 43-33! “Gdybym jeszcze raz, miał urodzić się…” niosło się po hali, gdy Pluta robił akcję 2+1, dzięki czemu zdobył 8 z 14 pkt. swojej drużyny w drugiej kwarcie. Tlen podał Dzikom Odinakachim Oguama, co pozwoliło zmniejszyć przewagę legionistów do jednocyfrowej. Jednak wystarczyły dwa błędy gości, a mistrzowie Polski bezlitośnie wykorzystali postawę rywali. Race Thompson, wjazd Graves’a i na tablicy zaświeciła się piątka z przodu przy zdobyczy legionistów. I choć Horton trafił za 3 pkt., to do przerwy było 54-42. Wynik mógł być okazalszy, gdy nie fakt, że Legia na potęgę pudłowała z linii osobistych (7 celnych na 14 prób).
Po przerwie Dziki wyszły na parkiet mocno nakręcone. Postawą pod oboma koszami próbowali niwelować straty. Częściowo się to udawało za sprawą duetu Edge - Oguama. Jednak Legia miała swoich szeregach graczy, którzy zachowywali status quo, jeśli chodzi o wypracowaną przewagę. Carl Ponsar i Jayvon Graves robili to, czego Heiko Rannula oczekuje od nich w ataku. Przez kolejne minuty oglądaliśmy klasyczną wymianą ciosów. Zmieniali się tylko aktorzy, którzy trafiali do kosza. Do czasu. Na 3:20 minuty do końca kwarty Marko Legovich poprosił o czas. Powód? Na tablicy było już 71-57 po dwóch celnych próbach Wojciecha Tomaszewskiego oraz DJ Brewtona. Rozmowa motywacyjna na niewiele się zdała, bo rządzący na deskach Shane Hunter wziął sprawy w swoje ręce trafiając… zza łuku na wprost kosza. Po chwili Tomaszewski oszukał Grzegorza Kamińskiego i zrobiło się już 19 punktów przewagi! Tahlik Chavez zniwelował stratę do 13 “oczek”, ale ostatnie słowo należało do Andrzeja Pluty. Kapitan zespołu zrobił swój popisowy numer i trafiając za 3 punkty z odejścia ustalił wynik na 80-64.
Przed ostatnią odsłoną sytuacja legionistów była co najmniej komfortowa. Carl Ponsar poprawił ją celnym rzutem. Dziki szukały sposobu na zachowanie twarzy, ale to warszawska publiczność niosła gospodarzy po pierwsze półfinałowe zwycięstwo. “Andrzej! Pluta!” skandowali kibice, gdy ten z zimną krwią powiększył przewagę do 20 punktów trafiając rzut osobisty. Zegar wskazywał już tylko 7 minut do końca spotkania. “O mistrzostwo walcz, ukochana ma…!” niosło się po hali na Bemowie. 20 punktów i 9 asyst. Wystarczy? Tak uznał Heiko Rannula, który zdecydował dać odpocząć swojemu liderowi. Ciężar gry wzięli na siebie pozostali gracze. DJ Brewton poprawiał swój dorobek strzelecki, a Shane Hunter nabijał kolejne zbiórki. I tylko Ojars Silins nie mógł się wstrzelić pudłując swe rzuty. A rywale? Nie potrafili nawiązać walki czy choćby zmniejszyć strat, które dawałyby im jakikolwiek cień nadziei. Legia miała mecz pod całkowitą kontrolą. Tym samym Heiko Rannula posłał na ostatnie dwie minuty Błażeja Czaplę, Dawida Niedziałkowskiego oraz Wojciecha Jasiewicza. Rotacja i głębia składu wykorzystana w pełni. Gdy na zegarze pozostawało 20 sekund do końca, Legia była w posiadaniu… Trenerzy zaczęli dziękować sobie za rywalizację. Zawodnicy przybijali piątki. Tu już było wszystko jasne. Nie trzeba było dobijać rywala rzucając mu setny punkt. Jasnym było, kto rządził tego wieczora w Warszawie. Legia 1. Dziki 0.
Legia idealnie weszła w serię półfinałową. Jednak to dopiero pierwszy krok na drodze do finału. Kolejny trzeba wykonać już w piątkowy wieczór, kiedy to ponownie obie ekipy spotkają się w hali na Bemowie.
PLK: Legia Warszawa 98-80 Dziki Warszawa
Kwarty: 32-23, 22-19, 26-22, 18-16
Legia Warszawa
| nr | zawodnik | minuty | punkty | rzuty z akcji | za 2 punkty | za 3 punkty | za 1 punkt | zbiórki | asysty | faule |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 0 | J. Graves | 31:09 | 10 | 4/10 (40%) | 4/8 (50%) | 0/2 (0%) | 2/5 (40%) | 7 | 4 | 1 |
| 1 | B. Czapla | 2:32 | 0 | 0 | 0 | 0 | ||||
| 2 | D. Niedziałkowski | 1:47 | 1 | 1/2 (50%) | 0 | 0 | 0 | |||
| 3 | A. Pluta | 26:10 | 20 | 5/9 (55%) | 2/4 (50%) | 3/5 (60%) | 7/8 (87%) | 0 | 9 | 1 |
| 5 | W. Tomaszewski | 13:11 | 6 | 3/3 (100%) | 3/3 (100%) | 2 | 0 | 5 | ||
| 7 | D. Brewton Iii | 23:58 | 17 | 7/13 (53%) | 5/9 (55%) | 2/4 (50%) | 1/2 (50%) | 2 | 2 | 3 |
| 12 | W. Jasiewicz | 1:47 | 0 | 0/1 (0%) | 0/1 (0%) | 0 | 0 | 0 | ||
| 15 | O. Siliņš | 20:08 | 3 | 1/4 (25%) | 0/1 (0%) | 1/3 (33%) | 3 | 2 | 2 | |
| 25 | R. Thompson | 16:03 | 5 | 2/3 (66%) | 1/1 (100%) | 1/2 (50%) | 5 | 1 | 2 | |
| 32 | M. Wilczek | 22:60 | 10 | 3/4 (75%) | 1/2 (50%) | 2/2 (100%) | 2/2 (100%) | 3 | 0 | 0 |
| 40 | S. Hunter | 17:33 | 8 | 2/4 (50%) | 1/3 (33%) | 1/1 (100%) | 3/6 (50%) | 13 | 0 | 4 |
| 42 | C. Ponsar | 22:42 | 18 | 7/12 (58%) | 6/10 (60%) | 1/2 (50%) | 3/4 (75%) | 4 | 0 | 3 |
| Suma | 98 | 34/63 (53%) | 23/41 (56%) | 11/22 (50%) | 19/29 (65%) | 40 | 18 | 21 |
Trener: Heiko Rannula
Dziki Warszawa
| nr | zawodnik | minuty | punkty | rzuty z akcji | za 2 punkty | za 3 punkty | za 1 punkt | zbiórki | asysty | faule |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 0 | B. Vander Plas | 25:01 | 3 | 1/6 (16%) | 0/3 (0%) | 1/3 (33%) | 4 | 4 | 4 | |
| 1 | L. Horton | 34:60 | 14 | 5/11 (45%) | 3/6 (50%) | 2/5 (40%) | 2/5 (40%) | 5 | 3 | 2 |
| 2 | D. Edge | 31:17 | 16 | 6/10 (60%) | 3/3 (100%) | 3/7 (42%) | 1/1 (100%) | 1 | 3 | 2 |
| 4 | R. Soares | 32:42 | 15 | 6/14 (42%) | 4/8 (50%) | 2/6 (33%) | 1/1 (100%) | 8 | 0 | 2 |
| 5 | M. Aleksandrowicz | 5:04 | 0 | 0/1 (0%) | 0/1 (0%) | 1 | 0 | 0 | ||
| 7 | G. Grochowski | 2:16 | 0 | 0 | 1 | 0 | ||||
| 8 | K. Kempa | 13:15 | 12 | 5/5 (100%) | 5/5 (100%) | 2/4 (50%) | 2 | 0 | 4 | |
| 11 | G. Kamiński | 18:37 | 4 | 2/11 (18%) | 2/8 (25%) | 0/3 (0%) | 1 | 1 | 2 | |
| 12 | J. Sosna | 1:47 | 0 | 0 | 0 | 1 | ||||
| 16 | T. Chavez | 16:27 | 9 | 3/6 (50%) | 2/4 (50%) | 1/2 (50%) | 2/3 (66%) | 0 | 0 | 3 |
| 25 | O. Oguama | 18:34 | 7 | 3/5 (60%) | 3/5 (60%) | 1/3 (33%) | 5 | 1 | 4 | |
| 45 | Ł. Frąckiewicz | 0:00 | 0 | 0 | 0 | 0 | ||||
| Suma | 80 | 31/69 (44%) | 22/42 (52%) | 9/27 (33%) | 9/17 (52%) | 35 | 13 | 24 |
Trener: Marco Legovich
Komisarz: Patrycja Gulak-Lipka
Sędziowie: Marcin Kowalski, Jakub Zamojski, Tomasz Trawicki


