Legia Warszawa zameldowała się w finale play-off. Po udanej batalii z Dzikami Warszawa koszykarze "Zielonych Kanonierów" staną przed szansą obrony tytułu mistrza Polski. – Każda seria w play-offach rządzi się swoimi prawami i jest zupełnie inna. Ćwierćfinałowa seria mocno nas już zamęczyła, więc całe szczęście, że mamy teraz troszeczkę czasu, aby odpocząć, zregenerować siły i jak najlepiej przygotować się do nadchodzących meczów - mówi Andrzej Pluta.
Tass i Pluta przed finałami play-off: To będzie coś niesamowitego
– Marzenie jest jedno: wygrać finał. W jaki sposób i w ilu meczach – to nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Liczy się tylko to, żeby końcowe zwycięstwo w finale było po naszej stronie - dodaje Pluta.
– Finały, to będzie coś niesamowitego. Mój wymarzony scenariusz? Chciałbym zamknąć tę serię tak szybko, jak to możliwe. Najlepiej zgarnąć pełną pulę i wygrać 4-0 = mówi z kolei Matthias Tass i dodaje: - Zastal Zielona Góra to zespół, który w ostatnich miesiącach gra jak w transie, są na niesamowitej fali wznoszącej. Rozpoczęli ten sezon zupełnie inaczej niż to, co prezentują na parkiecie teraz, dlatego musimy być w pełni skoncentrowani i przygotowani na ciężkie starcie. Szybkie zakończenie półfinału w trzech odsłonach to w tym kontekście nasz duży atut. Myślę, że te mecze będą wyglądać trochę inaczej, ale prawda jest taka, że w finałach nigdy niczego nie można być pewnym. W tego typu meczach o najwyższą stawkę za każdym razem potrafi objawić się niespodziewany bohater, który rozegra mecz życia. To nie musi być ciągle ten sam lider, który ciągnie wózek. Musimy być gotowi na starcie z całą ich rotacją i przede wszystkim sami grać twardo, razem jako jedna drużyna.
Półfinały z Dzikami
– Wszystkie te trzy mecze były niezwykle fizyczne. Dzisiejsze spotkanie to była typowa koszykarska sinusoida. Obie strony miały swoje momenty – najpierw jedna drużyna robiła run 10-0, za chwilę druga odpowiadała dokładnie tym samym. Kluczem było to, jak poradziliśmy sobie z ich rzutami z dystansu i zatrzymaliśmy ich strzelców. Dziki to najwyższa drużyna w lidze, a my w każdym z tych trzech pojedynków utrzymaliśmy ich poniżej 80 punktów. To wielkie zwycięstwo naszej drużyny, szczególnie w formacji defensywnej. Pokazaliśmy charakter jako zespół - uważa Matthias Tass.
- Z wyniku w półfinale jesteśmy niesamowicie zadowoleni. Wiedzieliśmy od początku, że będzie ciężko, że Dziki na pewno zawieszą poprzeczkę wysoko, będą grali bardzo agresywnie i będą świetnie przygotowani pod kątem fizycznym. W końcówce meczu to przede wszystkim nasza obrona dała nam jednak możliwości w ataku. Dzięki temu nie musieliśmy się aż tak męczyć pod koszem. Czasami w decydujących momentach różnie to bywa, ale tym razem zachowaliśmy zimną krew. Teraz możemy się już tylko cieszyć i w stu procentach skupić na finale - mówi z zadowoleniem Andrzej Pluta.
