Jan Urban (trener Legii): Tak jak przypuszczaliśmy, czekał nas trudny mecz. Na początku sezonu Arka prezentowała się dobrze. To nie był przypadek, że mieli na swoim koncie 7 pkt i ograli Lecha Poznań. Szkoda, że w pierwszej połowie nie padła żadna bramka. Była sytuacja "Szałacha", Iwańskiego i przewrotka Radovicia. Dobrze, że pozostała wiara drużyny w to, że wcześniej czy później musi paść bramka. To przyniosło efekt - pierwszy gol Chinyamy z główki zaskoczył pozytywnie, bo nie jest to jego najmocniejsza strona. Jednak wynik 1-0 nie jest pewny i szkoda, że po tej bramce "Rado" nie wykorzystał sytuacji sam na sam, bo gralibyśmy dużo spokojniej. Moglibyśmy strzelić więcej bramek.
Mam mały niedosyt, bo po raz kolejny cieszymy się sami bez kibiców. W takiej atmosferze nie gra się tak, jakby człowiek sobie tego życzył. Nie ma takich chęci do pracy. Jest to przykre, tym bardziej że po strzelonej bramce kibice znowu są przeciwko właścicielom. W różnych klubach kibice są przeciwko kierownictwu, ale nie są przeciwko drużynie - u nas tak nie jest.
Czesław Michniewicz (trener Arki): Włożyliśmy w to spotkanie tyle sił, wysiłku i mądrości, na ile było nas dzisiaj stać. Legia wygrała w sposób zasłużony. Nie stworzyliśmy sobie okazji i nie mogliśmy wygrać, a było nawet za mało argumentów aby zremisować. Wolę przegrać w swoim stylu niż byle jak wygrać, dlatego nie nastawiałem drużyny defensywnie. Dobrze zadebiutował Mariusz Budziński - ma dopiero 18. lat, więc duża przyszłość przed nim. Składam gratulacje dla trenera Jana Urbana i Legii.