Silny wiatr, siąpiący deszcz i temperatura 13 stopni Celsjusza – w takich warunkach ćwiczyli dziś piłkarze Legii na popołudniowym treningu. "Rzeczywiście, jest zimno jak na Hiszpanię, ale dla nas takie warunki są idealne. W sam raz do grania w piłkę" – powiedział trener Urban. Dziennikarze śmieją się jednak, że to zima stulecia. "W tamtym roku było dużo, dużo cieplej" - zgadza się szkoleniowiec.
Fotoreportaż z treningu - 34 zdjęcia turi
W Hiszpanii zima stulecia
Zgodnie z tradycją drugi trening odbywał się przede wszystkim z piłkami. Zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Pierwsza z nich, składająca się z zawodników podstawowego składu z rundy jesiennej, toczyła gierkę na cztery małe bramki, a ich poczynaniom przyglądali się trenerzy Jacek Magiera i Kibu. Chwilę wcześniej Kibu o mało nie został przygnieciony przez "Magica"... bramką, bo tak skwapliwie notował spostrzeżenia w swoim notesie, że zapomniał chwycić za drugi słupek bramki. Na szczęście trener Jacek dał radę samotnie utrzymać lecące w dół żelastwo.
Skutecznością błysnął Ariel Borysiuk, który zaliczył pięć trafień. Nie strzelanie goli było tu jednak najważniejsze, lecz utrzymanie się przy piłce na małej powierzchni gry. Zawodnicy musieli się mocno nabiegać, a grząska murawa nie ułatwiała im zadania. Tymczasem druga grupa ćwiczyła pod bramką strzeżoną przez Jano Muchę. W defensywie grało 5 piłkarzy i tylu samo atakowało. A po 10 minutach grupy zamieniły się miejscami. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy Legia ma tak dobrych obrońców czy słabych napastników, ale padły tylko dwie bramki, w tym jedna samobójcza Dicksona Choto. Raz po raz swym podopiecznym wskazówek udzielał trener Urban, który spokojnie analizował ich grę.
Na koniec zawodnicy zagrali wewnętrzny sparing 2x10 minut. W czasie gry przez chwilę zrobiło się dramatycznie: w polu karnym padł Takesure Chinyama i przez parę minut się nie podnosił. Natychmiast w jego stronę wystartował sztab medyczny i po chwili mogliśmy odetchnąć z ulgą. "Będzie żył" – oznajmił wszem i wobec doktor Machowski, a Takesure po interwencji lekarzy wrócił na boisko.
Po grze na legionistów czekał jeszcze Ryszard Szul, który zadbał o to, by właściwie porozciągali mięśnie. Nie minęło 5 minut i zawodnicy uciekali przed silnym wiatrem do meleksów. W tym czasie za linią boczną rozpoczęły się negocjacje w celu ustalenia terminu wielkiego rewanżu: meczu dziennikarze – sztab trenerski. Szczegóły wkrótce.
Fotoreportaż z treningu - 34 zdjęcia turi
