Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Urban: Mistrz? Nie z tym składem

środa, 27 maja 2009 22:03
Urban: Mistrz? Nie z tym składem
Jan Urban nie jest zadowolony z wyniku osiągniętego w tym sezonie - fot. Woytek
źródło: Dziennik/dziennik.pl

"Na własne życzenie odpadliśmy z tej walki. Przegraliśmy ten tytuł jak frajerzy, bo nawet takiego słowa można tu użyć. Przecież przy tych wszystkich problemach, jakie mieliśmy w rundzie wiosennej, byliśmy liderami na cztery kolejki przed końcem ligi i na pewno ten mecz w Krakowie w dużej mierze zdecydował o tym, że przestaliśmy się liczyć w walce o mistrza" - mówi w bardzo ciekawej w rozmowie z Dziennikiem trener Legii Jan Urban. Warszawski szkoleniowiec opowiada w wywiadzie o nieudanej zimowej sesji transferowej i wzmocnieniach, które były za słabe by zdobyć mistrzostwo. "Czy my jako Legia powinniśmy pozwalać na to, że w pewnym sensie się osłabiamy?" - pyta Urban.

Ale zakup napastnika to była absolutnie priorytetowa sprawa. To klub chce walczyć o mistrzostwo i nie dało się tego załatwić?
- No nie dało się...


Powiedzmy wprost. Otrzymał pan odpowiednie "narzędzia" do realizacji celów, czy nie?
- Nie.


Zimową sesję transferową ocenia pan jako nieudaną?
- Tak.


"Czego zabrakło? Skuteczności i doświadczenia. Pokazał to mecz z Lechem u nas. W pierwszej połowie powinniśmy strzelić drugą bramkę i wtedy spokojnie kontrolować przebieg spotkania. W drugiej połowie daliśmy szansę Lechowi, którą oni znakomicie wykorzystali. Jak przychodziłem do Legii to popatrzyłem sobie w statystyki, to my w sumie mieliśmy 500 meczów w ekstraklasie, a Wisła miała 1500. To ogromna różnica. Ile bramek strzelili nasi ofensywni pomocnicy? Cztery, trzy, kilku ma dwie. I to jest niedopuszczalne. (...) Przyszły cztery najważniejsze mecze w sezonie i my praktycznie nie potrafiliśmy strzelić bramki. I tu jest problem. W takich meczach gdy się coś decyduje brak nam zimnej krwi, wytrzymania odpowiedzialności za wynik. Przede wszystkim to się złożyło na to, że odpadliśmy z rywalizacji o mistrzostwo. Nie oszukujmy się. Potencjał Legii jest mniejszy niż Wisły i Lecha, przynajmniej przy kontuzjach, które mieliśmy i przy składzie, jakim dysponowaliśmy w tej rundzie. Bo my, przy tym że mamy kontuzje i jednego napastnika, to... sprzedajemy Wawrzyniaka. Sprzedajemy gościa, który zaczął grać regularnie i jeździ na reprezentację." - tłumaczy trener Legii.


W rozmowie z Dziennikiem Urban mówi, że na pewno przełożeni nie są zadowoleni jednak... "Chcecie się dowiedzieć, czy dalej będę pracować czy nie? To zapytajcie prezesa i on wam powie. Te decyzje zależą nie ode mnie, a od zarządu klubu" - mówi trener. Problemem Legii w tym sezonie była na pewno kadra i wzmocnienia, których zabrakło jesienią.


"Powinno być tak, jak w Wiśle gdy odszedł Cleber, a przyszedł Marcelo. Czy to jest zmiana? Tak i to może nawet na lepsze. A nie tak jak u nas się to odbywa, że przychodzi zawodnik, który może być dobrym piłkarzem, ale na dziś gość z Polonii Bytom z 40 meczami w lidze to jest gość, nad którym trzeba pracować, to jest przyszłość. Ostrowski? Przecież to jest debiutant w lidze. Może może grać tak jak Komorowski w Polonii Bytom lub w beniaminku Śląsku. Ale grać w Legii to jest zupełnie inna historia. I gość nie wytrzymał presji, bo przecież wszyscy widzieli jak grał kiedy wchodził. I to mają być wzmocnienia? Pozyskaliśmy ich, bo wierzymy, że mogą być wzmocnieniami. Ale kiedy - zobaczymy. Czy my jako Legia powinniśmy pozwalać na to, że w pewnym sensie się osłabiamy?" - mówi Urban.


Na pytanie dlaczego trener odpuścił Puchar Polski, Urban odpowiada: "Nieprawda, nic nie odpuszczałem. Ktoś napisał, że chytry dwa razy traci, sugerując że ja byłem chytry. Odwrotnie, gdybym grał pierwszym składem z Ruchem i na Wiśle, to sami powiedzielibyście, że chciał zdobyć jedno i drugie, dlatego przegrał i to i to. W tej sytuacji, która wytworzyła się w tabeli - kiedy mieliśmy dwa punkty przewagi w lidze, a w pucharze pierwszy mecz przegraliśmy u siebie 0-1 - musiałem w Krakowie zagrać wypoczętym składem. Przypominam, że to był piąty z kolei mecz grany przez nas co trzy dni."


Czy Urban uderzy ręką w stół i powie, że "dłużej nie będzie firmował swoim nazwiskiem takiej prowizorki"?


"W klubie wiedzą, co ja myślę na ten temat. Rozmawiałem o tym zarówno z prezesem, jak i właścicielami. Z drugiej strony nie oszukujmy się, dla mnie jako trenera praca w Legii Warszawa to również jest wyróżnienie, nie każdy może tu być. Ale ja rozumiem, że w Legii zawsze wymagania będą największe, nawet choćbyśmy grali juniorami. I sezon bez trofeum zawsze będzie tu sezonem straconym" - mówi Urban.

Udostępnij