Po porażce Legii w Białymstoku, Fakt opisał imprezę, w której uczestniczyli piłkarze naszego klubu. Legioniści bawili się w jednej z knajp, gdzie niektórzy nadużywali alkoholu. Po paru dniach niektórzy zawodnicy zostali ukarani za balowanie do późna - chodziło o tych, którzy następnego dnia grali w meczu Młodej Ekstraklasy. Zdaniem Jana Muchy zupełnie niepotrzebnie rozpętano aferę z wyjścia zawodników.
Brak integracji problemem Legii
Tym bardziej, że to wcześniej zostało zgłoszone pracodawcy. Zdaniem Muchy właśnie brak wspólnych wyjść zawodników jest problemem Legii. "Wszystko mieliśmy zaplanowane dużo wcześniej, nie widzę w tym problemu. Czekała nas dwutygodniowa przerwa na mecze kadry. Chcieliśmy wyjść w miasto, bo tego tej drużynie brakuje. Legia ma problem, bo jej piłkarze nigdzie nie wychodzą. W 2009 roku, licząc imprezę po Jagiellonii, byliśmy na wspólnej kolacji dwa razy. Moim zdaniem o wiele za mało. Nie ma przez to integracji, normalnych rozmów nie tylko o piłce, czegoś, co tworzy atmosferę. Jako grupa mało się integrujemy. To jest problem szatni Legii. Mamy bardzo młody zespół, nie wszyscy chyba potrzebują czegoś takiego" - mówi Gazecie Wyborczej Mucha, który nie oglądał późniejszych zdjęć zamieszczonych w "Fakcie". "Byłem wtedy już na Słowacji, na zgrupowaniu kadry" - dodaje.
Zdaniem słowackiego bramkarza zupełnie niepotrzebnie z wyjścia drużyny zrobiono aferę. "Wywołano skandal, bo zrobiono zdjęcia piłkarzom Legii. Jako obcokrajowiec odbieram to bardzo negatywnie. Takim jesteście krajem - w kłótniach, wywoływaniu skandali, obrażaniu ludzi macie miejsce w ścisłej światowej czołówce. Akurat nie wasz dziennik, ale są gazety żyjące tylko z nieprawdy. Nad tym trzeba płakać - robienie zdjęć bez wiedzy człowieka i obraźliwe podpisy. Ludzie w Polsce lubią czytać bzdury" - dodaje.