"Po ostatnich występach obu drużyn trudno wskazać faworyta. Zarówno Lech, jak i Legia nie punktują tak, jakby wszyscy oczekiwali. Kolejorz gra jednak u siebie, będzie może nawet 40 tysięcy na trybunach i piłkarze niesieni takim dopingiem będą chcieli wygrać. Myślę, że mimo pewnych braków kadrowych więcej szans na zwycięstwo mają poznaniacy" - mówi Jacek Bąk.
Bąk: Pełne trybuny atutem Lecha
Sobotni mecz może być przełomowy dla obu drużyn i obie będą walczyły o komplet punktów. "Lech i Legia walczą przede wszystkim o zakwalifikowanie się do europejskich pucharów. Oba zespoły będą chciały wygrać. Nie sądzę, żeby kogokolwiek satysfakcjonował remis, bo nikomu on nic nie daje. Tym bardziej, że tabela jest bardzo spłaszczona, a różnice punktowe są niewielkie. Poza tym, jest to też bardzo prestiżowy mecz dla obu drużyn" - mówi Bąk.
Były reprezentant Polski uważa, że Legia radzi sobie nieźle, dopóki nie straci bramki. "Potem nie bardzo wiedzą, jak się zachować. Inna sprawa, że legioniści mogą czasami mówić o pechu, bo kto nie strzeli na ich bramkę, to piłka wpada do siatki. Na pewno gra bramkarzy daje do myślenia. Podobnie jak w Lechu, w Legii, poza Michałem Kucharczykiem, również zawodzą napastnicy" - powiedział PAP.