Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Puchar Polski: Droga do finału - Lech Poznań

wtorek, 26 kwietnia 2011 19:08
Puchar Polski: Droga do finału - Lech Poznań
Artjoms Rudnevs jest najlepszym strzelcem Lecha Poznań w obecnej edycji Pucharu Polski - fot. Mishka
Fumen

Po siedmiu latach w finale Pucharu Polski ponownie zmierzą się warszawska Legia i Lech Poznań. Tym razem zwycięzcę poznamy w jednym meczu, do którego dojdzie już 3 maja. Jak się okazuje, droga "Kolejorza" do Bydgoszczy wcale nie była łatwa. Mało tego, lechici byli dwukrotnie bliscy pożegnania się z rozgrywkami "tysiąca drużyn".

Wszystkie zespoły ekstraklasy, poza beniaminkami, zaczynały swoją przygodę z PP od 1/16 finału. Na początek los przydzielił ekipie z Wielkopolski za rywala GKS Tychy. Wydawać się mogło, iż podopieczni Jacka Zielińskiego bez problemu uporają się z II-ligowcem. Jednak jak często bywa w potyczkach z niżej notowanymi rywalami, piłkarze podeszli do spotkania zbyt rozluźnieni, co nie umknęło uwadze szkoleniowca. Ostatecznie "Kolejorz" przebił się skutecznie przez śląski mur i za sprawą Semira Stilicia zapewnił sobie awans w końcówce meczu.


W kolejnej fazie Lech nie pozostawił złudzeń, komu należy się awans. W ostatnich dniach Zielińskiego przy Bułgarskiej jego podopieczni rozbili aż 4-1 "Pasy" w Krakowie. Spora w tym zasługa Artjomsa Rudnvesa, zdobywcy dwóch bramek. To podbudowało morale poznaniaków, którzy wówczas nie spisywali się zbyt dobrze w rozgrywkach ligowych. Wkrótce doszło w Poznaniu do roszady na ławce trenerskiej i w ćwierćfinale lechitów prowadził Jose Maria Bakero.


Nim Bakero zaczął na dobre opiekować się nowym klubem, w losowaniu skojarzono Lecha z... Polonią Warszawa, gdzie hiszpański szkoleniowiec miał okazję pracować wcześniej. Jednak do spotkania obu drużyn doszło dopiero w marcu. Do tego czasu w Poznaniu delektowano się rozgrywkami w Lidze Europy. Wydawać się mogło, że podbudowani skromną wygraną z portugalską Bragą lechici udowodnią swą wartość w potyczce z "Czarnymi Koszulami", ale sam mecz rozczarował. Co prawda Manuel Arboleda trafił do siatki, ale był to gol samobójczy. W efekcie Polonia wracała do Warszawy ze skromną zaliczką, która pozwalała jej realnie myśleć o awansie do półfinału. Jednak w rewanżu gospodarze nie potrafili wykorzystać bramkowej przewagi oraz atutu własnego boiska. Poznańska lokomotywa rozpoczęła spotkanie od szybko strzelonych dwóch goli. Poloniści odpowiedzieli tylko jednym trafieniem i, wobec korzystniejszego bilansu bramek na wyjeździe, to gracze "Kolejorza" schodzili z murawy w dobrych nastrojach.


Kiedy w Poznaniu emocje związane z europejskimi pucharami opadły na dobre, można było skupić się na krajowym podwórku. W lidze zaczęło się odrabianie strat, a w Pucharze Polski Lech dostał w półfinale wymarzonego rywala – Podbeskidzie Bielsko-Biała. Można było myśleć, iż dwumecz z I-ligowcem będzie tylko formalnością. Ostatecznie 180 minut walki na boisku szybko zweryfikowało ten osąd. W pierwszym meczu lechici byli bliscy zwycięstwa za sprawą Bartosza Ślusarskiego, ale plany gospodarzom pokrzyżował Adam Cieśliński. Były gracz Legii doprowadził do remisu w doliczonym czasie gry i sprawa awansu do finału nie była tak oczywista. Dwa tygodnie później w Bielsku-Białej pachniało sensacją nie mniejszą niż wyeliminowanie krakowskiej Wisły. Po godzinie gry Podbeskidzie prowadziło 2-0! Na nieszczęście gospodarzy "Kolejorz" wrzucił piąty bieg. Sygnał do odrabiania strat dał Semir Stilić, a po chwili nadzieje I-ligowca rozwiał Artjoms Rudnevs, który na kwadrans przed końcem doprowadził do remisu. Taki wynik promował Lecha do finału. To wyraźnie podcięło skrzydła gospodarzom, którzy choć jeszcze szukali upragnionego trafienia i walczyli do upadłego, nie byli w stanie sprawić kolejnej niespodzianki. Mało tego, w doliczonym czasie gry wspomniany Rudnves przypieczętował awans poznaniaków, strzelając trzecią bramkę dla gości.


Teoretycznie piłkarze Legii są najtrudniejszym rywalem Lecha w obecnej edycji Pucharu Polski. Tym bardziej, że ligowe spotkania obu ekip były dość wyrównane i o zwycięstwie decydowała różnica tylko jednej bramki. Jednak wobec fatalnej postawy stołecznej jedenastki w rundzie wiosennej, ewentualne zwycięstwo "Kolejorza" może przyjść łatwiej, niż można się tego spodziewać.


Bilans Lecha Poznań w Pucharze Polski
4 zwycięstwa – 1 remis – 1 porażka. Bramki: 11-6


Strzelcy
4 gole - Artjoms Rudnevs
2 gole – Semir Stilić, Bartosz Ślusarski
1 gol – Bartosz Bosaki, Sławomir Peszko, Jakub Wilk


Kiedy Lech strzela i traci bramki w Pucharze Polski?
01-15 min. 1 / 0
16-30 min. 2 / 1
31-45 min. 1 / 1
46-60 min. 1 / 3
61-75 min. 1 / 0
76-90 min. 4 / 1

Udostępnij