Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Puchar Polski: Droga do finału - Legia Warszawa

środa, 27 kwietnia 2011 15:27
Puchar Polski: Droga do finału - Legia Warszawa
Kibice Legii podczas meczu PP z Ruchem - fot. Mishka
Fumen

Nie od dziś wiadomo, że najkrótsza droga na europejskie salony wiedzie przez Puchar Polski. Jednak, aby zmierzyć się z zagranicznymi zespołami, najpierw trzeba rozstrzygnąć finał PP na swoją korzyść. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż na legionistów czeka Lech Poznań. Póki co podopieczni wykonali sześć kroków, aby sięgnąć po prawdopodobnie jedyne w tym sezonie trofeum. Czy w siódmym meczu podopieczni Macieja Skorży postawią kropkę nad "i"?

Droga do finału zaczęła się od meczu przyjaźni z Pogonią Szczecin. Fani Legii podchodzili do tego spotkania z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony "Portowcy" to przedstawiciel I-ligi, więc o wygraną nie powinno być trudno. Z drugiej strony, wyrzucić przyjaciół z rozgrywek zawsze jest żal. Wyjazd na Pomorze miał być okazją do przełamania dla podopiecznych Macieja Skorży, którzy w lidze prezentowali się słabo. Niestety, postawa zespołu na terenie naszych przyjaciół nie napawała optymizmem. Z boiska wiało nudą, a do kolejnej rundy mogli równie dobrze awansować gospodarze. Ostatecznie zwycięstwo Legii w regulaminowym czasie gry zapewnił Michał Kucharczyk.


W środku jesiennych zmagań na legionistów czekał Śląsk Wrocław. Wyjazdy legionistów na Dolny Śląsk nie należały do łatwych. Aczkolwiek szansy można było upatrywać w korzystnym rezultacie z początku sezonu oraz dwóch zwycięstwach (z Widzewem Łódź i Koroną Kielce) poprzedzających mecz pucharowy. Przez długi czas obie strony nie potrafiły wpakować piłki do siatki. Dopiero w 72. minucie na listę strzelców wpisał się Sebastian Szałachowski. Radość warszawskiego zespołu trwała raptem 10 minut, gdyż gospodarze zdołali wyrównać. Gdy wydawało się, że czeka nas dogrywka, szalę na korzyść Legii przechylił wspomniany "Szałach". Tym samym w dobrych nastrojach można było czekać na losowanie i wiosenne dwumecze.


W ćwierćfinale po raz kolejny musieliśmy zmierzyć się z Ruchem Chorzów. W poprzednich dwóch edycjach "eRka" wyrzucała nas z Pucharu Polski na etapie półfinału (sezon 2008/2009) oraz właśnie ćwierćfinału (2009/2010). Cóż, do trzech razy sztuka! Stare porzekadło sprawdziło się idealnie, choć o promocję nie było łatwo. W Chorzowie gracze Macieja Skorży długo nie mogli złapać rytmu. Mało tego, to rywale jako pierwsi trafili między słupki. Po zmianie stron legioniści doprowadzili remisu i dążyli do wywiezienia korzystniejszego rezultatu. Ostatecznie skończyło się na jednobramkowym remisie. W Warszawie awans dał Ivica Vrdoljak, który popisał się dwoma trafieniami. I choć mecz nie stał na najwyższym poziomie, od piłkarzy mogliśmy usłyszeć, iż "najważniejszy jest awans i wypada się z tego cieszyć". Niestety, dla stołecznych kibiców były to nieliczne powody do radości, gdyż o popisach w lidze można napisać osobny artykuł.


W półfinale mogliśmy trafić na kogoś z trójki: Lech Poznań, Lechia Gdańsk, Podbeskidzie Bielsko-Biała. Piłkarze chcieli od razu wyrównać porachunki z "Kolejorzem". Kibice preferowali na przystawkę drużynę z południa kraju. Ostatecznie los przydzielił nam gdańszczan. Sugerując się postawą podopiecznych Tomasza Kafarskiego w ekstraklasie, można było się spodziewać dość wyrównanego dwumeczu. Nic z tego. O ile pierwszy mecz stojący na żenująco niskim poziomie przyniósł skromne zwycięstwo legionistów, o tyle w rewanżu na Łazienkowskiej dominowali już tylko gospodarze. Upragniony finał stał się faktem.


Wśród kibiców utarło się powiedzenie "puchar za ligę", które w odniesieniu do postawy Legii pasuje idealnie. Wiosną stołeczny zespół odprawił w Pucharze Polski Ruch Chorzów, żeby wstydliwie przegrać u siebie w ekstraklasie. Gdy po laniu 4-0 na Łazienkowskiej Lechia znalazła się za burtą rozgrywek, trzy dni później ograła u siebie Choto i spółkę w walce o punkty. Na szczęście ligowy mecz z Lechem Poznań już za nami. Górą był "Kolejorz". Czy to dobry omen przed wtorkowym finałem w Bydgoszczy?


Bilans Legii Warszawa w Pucharze Polski
5 zwycięstw – 1 remis – 0 porażek. Bramki: 11-2


Strzelcy
3 gole – Michał Kucharczyk, Ivica Vrdoljak
2 gole – Sebastian Szałachowski
1 gol – Marcin Komorowski, Miroslav Radović, Krzysztof Bąk (samobój)


Kiedy Legia strzela i traci bramki w Pucharze Polski?
01-15 min. 0 / 1
16-30 min. 1 / 0
31-45 min. 1 / 0
46-60 min. 2 / 0
61-75 min. 2 / 0
76-90 min. 5 / 1

Udostępnij