Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Analiza: Niefrasobliwość Vrdoljaka

środa, 5 października 2011 08:09 galeria
Jan Wiśniewski

W ostatniej kolejce ekstraklasy, przed tygodniową przerwą na mecze reprezentacyjne, doszło do hitowego spotkania na Łazienkowskiej w Warszawie, gdzie Legia spotkała się z aktualnym mistrzem Polski - Wisłą Kraków. Mecz zasłużenie wygrali podopieczni Macieja Skorży, a na listę strzelców wpisali się kolejno Danijel Ljuboja i Janusz Gol.

Na duży plus dla legionistów można zapisać postawę formacji obronnej w tym pojedynku. Defensorzy "wojskowych" bardzo dobrze radzili sobie z szarżującymi na skrzydłach Ivicą Ilievem i Andražem Kirmem oraz dodatkowo zatrzymali najgroźniejszego strzelca wiślaków Davida Bitona.


Środek pola także spisywał się poprawnie, lecz w 35. minucie gry niefrasobliwe wyprowadzenie futbolówki z własnej połowy przez Ivicę Vrdoljaka omal nie zakończyło się golem dla gości. Chorwacki pomocnik w zdecydowanie zbyt łatwy sposób dał Kirmowi odebrać sobie piłkę, a ten po dwójkowej akcji z Ilievem z łatwością wbiegł w pole karne warszawskiej drużyny i mógł uzyskać wyrównanie. Skórę gospodarzom uratował Artur Jędrzejczyk, gdyż pomimo złego ustawienia dogonił w ostatniej chwili Słoweńca i w koncertowy sposób wygarnął futbolówkę spod jego nóg.



Druga opisywana sytuacja to akcja bramkowa, kiedy ostateczny wynik meczu ustalił Janusz Gol. Wisła uciążliwe szukała bramki, która dałaby jej wyrównanie, przez co zmuszona była nieco bardziej poświęcić się działaniom ofensywnym, zaniedbując przez to defensywę. Z tego skorzystał Maciej Rybus, który po otrzymaniu piłki od jednego z partnerów w środku pola praktycznie nieatakowany pobiegł pod samo pole karne, skąd posłał znakomite podanie do przyszłego strzelca bramki. Bardzo pasywnie zachował się obrońca krakowskiego zespołu Kew Jaliens, ale także nie można pochwalić Cezarego Wilka, gdyż to właśnie jemu w szesnastce skutecznie urwał się Janusz Gol.


Maciej Rybus tamtego popołudnia zaliczył bardzo udane zawody. Oprócz dynamicznych akcji skrzydłami, zapisał na swoje konto dwie asysty, które były już jego dziewiątą i dziesiątą w tym sezonie.



Niedzielny pojedynek pokazał dwa różne oblicza Wisły. W pierwszej odsłonie gracze Roberta Maaskanta oddali na bramkę Legii zaledwie jeden celny strzał, ale po zamianie stron Kuciaka zatrudniali już znaczenie częściej. Na szczęście były piłkarz FC Vaslui po raz kolejny udowodnił, iż chyba na dłuższy czas zagości w pierwszej jedenastce, bowiem nie pierwszy raz w tym sezonie zaliczył bardzo udane zawody.


Formacja obronna warszawskiej ekipy zanotowała w niedzielę w sumie aż 26 przechwytów i tylko osiem strat. Defensywni pomocnicy (Gol i Vrdoljak) także zagrali pod tym względem przyzwoicie - kolejno 10-6 i 14-6 w statystykach odebranych i straconych piłek.

Udostępnij