Ostatnio w mediach pojawiły się informacje o tym, że latem Vrdoljak i Ljuboja prawdopodobnie odejdą z Legii, i nie są one wyssane z palca. Sprawa jest bulwersująca, bo klub lekką ręką pozbędzie się najdroższego w swojej historii i zarazem kluczowego dla równowagi zespołu zawodnika, a także najlepszego strzelca, największej gwiazdy. Oczywiście w imię oszczędności. Głównym rozgrywającym jest tu ulubieniec kibiców, prezes Leśnodorski, który wydaje się nie rozumieć prostych futbolowych spraw.
Felieton: Chytry dwa razy traci
Przedłużenie kontraktów obu zawodników wydawało się oczywiste. Wiadomo, że są to kluczowi piłkarze dla zespołu, liderzy w swoich formacjach, na których mocno stawia trener Urban. O "Ljubo" nie trzeba dużo mówić, to najlepszy piłkarz, jaki trafił z zagranicy do Ekstraklasy. Prawdziwy gwiazdor, który skutecznie wykorzystuje swe nietuzinkowe umiejętności. Mimo 35 lat na karku, facet wciąż chce grać w piłkę, cieszy się każdą minutą spędzoną na murawie i jest ogromnie ambitny, głodny sukcesu. Wielokrotnie powtarzał, że chce zostać w Warszawie, zdobyć mistrzostwo i zagrać w Lidze Mistrzów. I choć ostatnio jest w słabszej formie, to jednak wciąż strzela bramki.
Podobnie rzecz ma się z Ivicą. Wiemy, że on i jego rodzina bardzo chcieli zostać w Warszawie. Zimą Ivo odrzucił świetne finansowo oferty, bo liczył, że dogada się z Legią. Wielu obserwatorów deprecjonuje jego umiejętności, ale wystarczy popytać piłkarzy z ligi o najtrudniejszych przeciwników w środku pola. Sobolewski z Wisły i Vrdoljak z Legii. Jak to mówią nasi ligowcy, to takie sku...syny, przeciwko którym nikt nie lubi grać. Chorwat wykonuje masę dobrej, czarnej roboty w drużynie.
Od początku rundy wiosennej obserwujemy dziwne wydarzenia. A to klub jest o włos od przedłużenia kontraktu z Ivicą, a to znów zrywa negocjacje, by za chwilę prezes ogłosił wszem i wobec, że zawiesza rozmowy z zawodnikami, którym wygasają umowy. Leśnodorski uwierzył, że zna się na piłce, mimo że na mieście mówi się, że zaraz po objęciu stanowiska obdzwaniał znajomych i pytał, o co w tym futbolu chodzi. Farmazoni coś o stawianiu na drużynę i wkurza go premiowanie Ljuboji za strzelone bramki, a na miejsce Vrdoljaka ma zdolnych polskich piłkarzy. Już widzę ten nasz wspaniały środek pomocy z Łukasikiem, Furmanem i Golem. Fakty są natomiast takie, że nie wiadomo, jak młodzi będą grali jesienią, zresztą sami od dawna powtarzają, że najlepiej im się gra, gdy obok siebie mają Vrdoljaka, o czym też wspomina trener Urban. No i jest jeszcze Janusz Gol...
Leśnodorski źle wpływa na atmosferę w drużynie i to w sytuacji, gdy jesteśmy na ostatniej prostej walki o mistrzostwo. Może pan prezes tego jeszcze nie wie, ale dla dobra zespołu, o takich sprawach nie chlapie się na prawo i lewo. Media oczywiście jedzą z ręki Leśnodorskiemu i z radości machają ogonkami, bo mają dojście do informacji z pierwszej ręki. W "Wyborczej" od dłuższego czasu trwa nagonka na Ljuboję, w której przodują Dybalski i Iwańczyk. Nie ma tygodnia, by w "Stołecznej" nie pojawiło się parę tekstów odnośnie sensu jego gry w pierwszym składzie i w ogóle przydatności w Legii. Teraz do gry wszedł jeszcze "Fakt".
Prezes sprytnie rozpuścił prasowych ujadaczy i zgrabnie pracuje na swój wizerunek. Wystarczyło parę prostych przecież ruchów organizacyjnych oraz dość szczęśliwe wzmocnienia zespołu zimą, aby zyskał poklask kibiców i obserwatorów polskiej piłki. Teraz zaś oglądamy demonstrację siły – to ja, prezes, jestem najważniejszy, ja wiem, co dobre dla drużyny. Ura bura, jestem król podwóra. A przecież tak naprawdę chodzi o kasę, a raczej jej brak.
Skoro prezes szuka oszczędności, to puka do niewłaściwych drzwi. Z klubu nie można wypuszczać świetnych, choć drogich zawodników. Zwłaszcza, że jeszcze kilu darmozjadów stoi w kolejce do zwolnienia. Prawdziwe pieniądze klub może zarobić w Lidze Mistrzów, ale, czy to naprawdę tak ciężko zrozumieć?, do tego konieczne jest zdobycie mistrzostwa i zainwestowanie sporych pieniędzy w świetnych piłkarzy. A że chytry dwa razy traci, to w czerwcu zamiast przygotowań do Ligi Mistrzów możemy, jako wicemistrzowie, oczekiwać wyprzedaży.
Pozbycie się kluczowych postaci zespołu, w tym największej gwiazdy w zespole od wielu lat, jednocześnie bardzo szanowanych i docenianych przez kolegów świadczy o krótkowzroczności prezesa (a propos – bardzo podoba mi się tekst o ściąganiu kilku nowych obrońców, nic tylko walczyć w pucharach z niezgraną defensywą, na pewno się powiedzie). Jeżeli Legia wygra ligę, to w dużej mierze dzięki bramkom Ljuboji i świetnej ostatnio formie Vrdoljaka. A w nagrodę pięknie się ich pożegna. Bo przecież drodzy. Problem w tym, że gwiazdy nigdy nie są tanie. Tego też pan prezes nie wie?
