Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Benidorm: Obijali poprzeczkę

piątek, 13 stycznia 2017 18:53 galeria
Benidorm: Obijali poprzeczkę
fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
QbasLegionisci.com

Popołudniowe zajęcia odbyły się z piłkami na obu boiskach i były lżejsze od tego, co oglądaliśmy do tej pory. Najpierw było swobodnie i bez wielkich obciążeń. Następnie oglądaliśmy już ćwiczenia stricte piłkarskie, w których dominowała taktyka.
Fotoreportaż z treningu - 15 zdjęć


Choć nad Benidormem pojawiły się chmury, to i tak było to najcieplejsze popołudnie od przyjazdu Legii. W tak przyjaznych warunkach mistrzowie Polski wydawali się z przyjemnością ćwiczyć. Nie brakowało dowcipów i docinek. Humory najwyraźniej dopisywały. Potem jednak zerwał się porywisty wiatr, ale piłkarze byli już mocno zapracowani.


Zajęcia zaczęły się oczywiście od rozgrzewki, a potem zawodnicy w parach ćwiczyli wymianę podań. Potem zostali podzieleni na cztery ośmioosobowe grupy, które n małej przestrzeni grały w "dziadka" na jeden kontakt. W każdej z nich był jeden bramkarz, a grę obserwował jeden ze szkoleniowców. Wśród trenujących wyróżniał się Guilherme, który ... pięknie liczył po polsku. Przy "dziadku", jak to przy "dziadku", również nie zabrakło śmiechów i żartów. Z szerokim uśmiechem przechadzał się też trener Magiera.


fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com


Następnie legioniści zostali podzieleni na dwie grupy na dużym boisku. Jedna ćwiczyła pod wodzą trenera Łuczywka schematy rozegrania akcji ofensywnych. Druga, pod wodzą trenera Vukovicia szlifowała zaś wykończanie sytuacji w polu karnym, a także wrzutki z narożnika boiska.


Po godzinie zaczęły się zawody, w których wzięli udział wszyscy zawodnicy. By zakończyć trening trzeba było trafić piłką w poprzeczkę po uderzeniu gorszą nogą. Czterech ostatnich w konkursie miało natomiast dodatkowe zadanie do wykonania. Lekko nie było, bo w bramce stał trener Magiera i wzrokiem hipnotyzował strzelców. Pierwszy strzelał Guilherme i od razu trafił. Zaraz dołączyli do niego Vadis Odjidja-Ofoe, Thibault Moulin Moulin i Sandro Kulenović i Michał Kucharczyk. Gdy powiodło się Kubie Rzeźniczakowi, rozległo się gromkie: "Brawo Miami!". Zawody trwały długo i w końcu "Magic" zmienił zasady. Wszyscy, którzy nie trafią w dwóch kolejkach mieli mieć do wykonania owo zadanie. W ostatniej serii uratował się Michał Pazdan. To był czas "Jędzy", który naśladując kwakanie kaczki, najpierw przeszkadzał Arkowi Malarzowi, a potem już wszystkim rywalizującym z nim kolegom. Z powodzeniem. Tyle, że i Arturowi nie udało się osiągnąć celu. Niemniej, zabawa była przednia. Niestety, trener Magiera nie chciał zdradzić, jakie zadanie wymyślił dla najsłabszych w tej konkurencji. Dopytywany z szelmowskim uśmiechem zdradził tylko, że na pewno je popamiętają.


Po treningu piłkarze udali się na odnowę biologiczną do hotelowego SPA.


Fotoreportaż z treningu - 15 zdjęć Woytka

Udostępnij