W dogrywce meczu Piast - Legia nie mogliśmy narzekać na brak emocji. Gorzej, że były one związane przede wszystkim z decyzjami arbitrów. Najpierw Tomasz Musiał podyktował rzut karny za faul na Michale Kucharczyku. Arbiter nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr, ale do akcji wkroczył sędzia VAR, którym w tym spotkaniu był Jarosław Przybył.
Sędziowskie kontrowersje w Gliwicach
Po analizie zapisu wideo Musiał uznał, że bramkarz Piasta jako pierwszy dotknął piłki. Na poniższej stopklatce jest to zauważalne, ale przecież widać również, że gliwiczanin od spodu podbija i przesuwa w górę nogę "Kuchego". Czy da się jednoznacznie ocenić tę sytuację, by zmienić boiskową decyzję? Sędziowie wspólnie uznali, że można.
Szkoda, że arbitrzy nie potrafili być tak samo precyzyjni w drugiej sytuacji, która miała miejsce kilka minut później. Piłka po rzucie wolnym Carlitosa odbiła się od poprzeczki i wyraźnie wpadła do bramki - było to widać nawet z trybun. Boiskowa decyzja asystenta i sędziego głównego była jednak taka, by grać dalej. Mimo wszystko sędzia postanowił upewnić się VAR-em. Skoro w sytuacji z karnym Kucharczyka potrafiono zmienić decyzję na niekorzystną dla Legii - choć nie była taka oczywista - to wydawało się, że uznanie gola Carlitosowi będzie zwykłą formalnością. Tymczasem Tomasz Musiał nawet nie podbiegł do monitora i zaufał Jarosławowi Przybyłowi. Ten najwidoczniej stwierdził, że skoro istnieje jakiś promil szansy, że jednak piłka nie przeszła całym obwodem linii bramkowej - choć gołym okiem tego nie widać - to przyzwoitość można schować do kieszeni i gola nie uznać. Tym samym VAR nie zmienił decyzji Musiała.
