Blaz Kramer definitywnie pożegnał się z Legią Warszawa. Napastnik odszedł do tureckiego Konyasporu, z którym podpisał 3-letni kontrakt. Legia ma zarobić na transferze ok. 700 tys. euro.
Blaz Kramer odszedł do Konyasporu
Hoş geldin Blaz Kramer!
— TÜMOSAN Konyaspor (@konyaspor) September 13, 2024
https://t.co/Isg3uKjoIA pic.twitter.com/lngo6svtL7
- Mogę to powiedzieć jasno, bardzo chciałem trafić do Konyasporu. Wcześniej się to nie udało, ale dziś jestem piłkarzem Konyasporu. Wiem, że Konyaspor to doskonały klub. Mogę powiedzieć, że dobrze zacząłem ten sezon w warszawskiej Legii. W nowym zespole będę kontynuował swoje cele. Chcę pomóc moim kolegom z drużyny tak bardzo, jak tylko potrafię. Jestem szczęśliwy - powiedział Kramer po podpisaniu kontraktu.
Blaz Kramer trafił do Legii przed sezonem 2022/23. Słoweniec przybył do Legii jako wolny zawodnik po zakończeniu jego kontraktu z FC Zürich, z którym sięgnął po mistrzostwo Szwajcarii. - Blaz Kramer jest w najlepszym wieku dla piłkarza i takich zawodników szukamy na rynku. To napastnik, który dysponuje dużą mocą, ma dobre warunki fizyczne, jest silny, dobrze używa własnego ciała i gra tyłem do bramki. Potrzebujemy również szybkości w pierwszej linii, a jest to piłkarz, który bardzo dobrze atakuje przestrzeń rywala (...) Jego skuteczność była na niezłym poziomie - bramkę lub asystę notował co 133 minuty. Grał regularnie w ostatnich latach, choć trochę mniej w tym sezonie z dwóch powodów: problemów zdrowotnych w pierwszej części rozrywek i ogromnej konkurencji, bo FC Zurich miał znakomitych czterech napastników, którymi rotował. Mam nadzieję, że polska Ekstraklasa będzie mu odpowiadała - rekomendował nowo sprowadzonego zawodnika dyrektor sportowy Legii, Jacek Zieliński.
Duża podatność na kontuzje, o której wspomniał dyrektor Zieliński, potwierdziła się już w pierwszych dniach Słoweńca w klubie, a w zasadzie to nawet przed, bo Kramer doznał urazu na zgrupowaniu swojej reprezentacji. Na szczęście kontuzja nie okazała się poważna, napastnik rozpoczął przygotowania z drużyną na obozie w Austrii, kontynuował je również po powrocie do Polski, a łącznie wystąpił w czterech sparingach. Po kilku dniach okazało się jednak, że zawodnik przestał trenować i po przeprowadzeniu konsultacji chirurgicznych został zakwalifikowany na zabieg spowodowany źle doleczoną kontuzją z poprzedniego klubu. Kramer więc nie rozpoczął sezonu z drużyną, a do gry wrócił dopiero we wrześniu. Zadebiutował w przegranym 0-4 spotkaniu z Rakowem Częstochowa, pojawiając się na murawie w ostatnich minutach. Napastnik rozkręcał się, zdobył nawet swoją pierwszą bramkę w pucharowym spotkaniu z Wisłą Płock i wydawało się, że będzie już tylko lepiej. Nic bardziej mylnego, w listopadowym meczu Pucharu Polski Słoweniec doznał kolejnego urazu, tym razem mięśniowego w prawym udzie. Uraz był poważniejszy niż początkowo się wydawało i wyłączył Kramera z zimowych przygotowań i znacznej części rundy wiosennej. Powrócił on jeszcze do gry pod koniec sezonu, co na pewno napawało go nadziejami na następny piłkarski rok.

Nadzieją Słoweńca napawał również w pełni przepracowany obóz przygotowawczy, gdzie podczas jednego ze sparingów popisał się nawet hat-trickiem. Jednak już przeziębienie w początkowej fazie sezonu nie zwiastowało niczego dobrego. Najpierw było dobrze, napastnik zdobył ważną bramkę w wyjazdowym spotkaniu z Ordabasami Szymkent, ale tuż po zakończeniu dwumeczu z Kazachami nabawił się urazu, czując ból w pachwinie. Słoweniec wrócił szybko, opuścił tylko trzy mecze, po powrocie pomógł drużynie w awansie do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, asystując w pierwszym spotkaniu z FC Midtjylland, ale w meczu 7. kolejki Ekstraklasy bez kontaktu z przeciwnikiem odnowił mu się uraz mięśniowy w udzie. Rozbrat z piłką na szczęście nie trwał bardzo długo, wypadł z gry na miesiąc. Po powrocie Kramer powoli łapał rytm i dostawał swoje szanse. Zdobył nawet bramki w bardzo ważnych spotkaniach, np. w wyjazdowym ze Zrinjskim Mostar, która zresztą została wybrana na najładniejszą bramką fazy grupowej i była nominowana do najlepszego gola sezonu LKE, czy ostatnim, decydującym o awansie z AZ Alkmaar. Po dobrze przepracowanej przerwie zimowej i wobec słabej formy Tomasa Pekharta, Słoweniec zdołał wywalczyć swoje miejsce w pierwszej jedenastce i od początku rundy wiosennej stał się podstawowym napastnikiem, poza dwumeczem z Molde. Pełnia zdrowia Kramera nie trwała jednak długo. W marcowym spotkaniu z Widzewem Łódź opuścił boisko z urazem lewego śródstopia, a jak okazało się później, było to złamanie, które wyeliminowało go z gry praktycznie do końca sezonu, choć dzięki wytężonej pracy wraz z fizjoterapeutami, pojawił się jeszcze na murawie w przedostatnim spotkaniu rozgrywek z Wartą Poznań.

Latem bardzo dużo mówiło się o odejściu napastnika. Był już dosłownie o krok od podpisania umowy z Konyasporem, potem w grę wchodziły CSKA Sofia i Slovan Bratysława. Ostatecznie do porozumienia nie doszło. Bardzo dobra forma Słoweńca w obecnym sezonie spowodowała jednak, że Turcy ponownie przystąpili do negocjacji i tym razem Kramer zdecydował się na transfer. Łącznie w Legii rozegrał 57 meczów, w których zdobył 18 bramek.

