Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Koszykówka

Rannula o meczu z Zastalem: Zagraliśmy zbyt samolubnie

poniedziałek, 8 czerwca 2026 22:58
Rannula o meczu z Zastalem: Zagraliśmy zbyt samolubnie
fot. Bodziach
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
6

– Gratulacje dla Zastalu, to był naprawdę świetny mecz z ich strony. Uważam, że dzisiejszy mecz rozstrzygnął się w walce podkoszowej – przyznał na gorąco po pierwszej porażce w finale Heiko Rannula. Trener koszykarzy Legii Warszawa bez owijania w bawełnę wskazał błędy swojego zespołu: brak zespołowości w drugiej połowie, zmarnowane rzuty wolne i seryjnie przegrywane pojedynki jeden na jeden.

– Mogę mówić tylko o tym, co widziałem z mojej perspektywy. Tak jak wspomniałem – dzisiejsze starcie rozstrzygnęło się w strefie podkoszowej. Nie potrafiliśmy wykorzystać swoich szans, pudłowaliśmy rzuty wolne i przegraliśmy zbyt wiele pojedynków jeden na jeden. To zdecydowanie za mało na finał. Zabrakło nam też energii od zawodników z ławki, a w drugiej połowie całkowicie przestaliśmy grać jako zespół. Musimy grać bardziej bezinteresownie, dzielić się piłką i mieć świadomość, że mierzymy się z bardzo dobrą drużyną. Graliśmy zbyt samolubnie. Przeciwko takiemu rywalowi musisz lepiej kontrolować mecz, gdy masz przewagę, i bezwzględnie egzekwować swoje okazje. Zastal to nie jest zespół, który wybacza błędy i daje drugą szansę. Byliśmy po prostu za słabi w obronie. Gratulacje dla Zielonej Góry, zagrali dziś świetne zawody.

 

– Ponownie mieliśmy to wczesne prowadzenie, a w tego typu meczach taka przewaga na samym początku bywa zdradliwa. Mieliśmy momenty, gdy prowadziliśmy, a potem niestety spudłowaliśmy kilka prostych layoutów. Po tych błędach oddaliśmy im inicjatywę i pewność siebie. Pozwoliliśmy im poczuć rytm na początku meczu. Daliśmy ich podkoszowym zbyt wiele łatwych punktów spod samego kosza. To nie jest mistrzowska formuła. Dobry start to za mało, jeśli potem grasz samolubnie i miękko w defensywie. Musimy być lepsi.

Ostatnie akcje meczu

- Czy pierwsza opcja miała iść pod kosz? Nie, to nie było tak zaplanowane. Nie chodzi o to, czy rzut ostatecznie wpadł, czy nie. Zagraliśmy hiszpański pick'n'roll, a to była decyzja podjęta na boisku. Tak to już jest w końcówkach. Oczywiście, to zaważyło na historii tego meczu. Zamiast akcji za dwa + faul, dostaliśmy tylko dwa rzuty wolne.

- Rozmawiałem o ostatniej akcji z Michałem Kolendą. Ostatecznie na parkiecie to była jego decyzja, ale to trudna sytuacja. Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli zawodnik dostaje piłkę w taki sposób, w tej konkretnej strefie, i nie idzie bezpośrednio na kosz, masz czas, żeby sfaulować i przerwać akcję. Oczywiście, gdy rywal widzi już obręcz i składa się do rzutu, faulowanie staje się cholernie niebezpieczne, bo dajesz mu łatwe rzuty wolne. Czy mieliśmy jeszcze faule do wykorzystania, czy nie? Podjął taką decyzję, jaką podjął. Ale cała historia tego meczu sprowadza się do tego, że generalnie w grze jeden na jeden byliśmy za słabi. Czy to była ta ostatnia akcja, czy zapomnieliśmy o innych? Nieważne. Musimy to poprawić.

- Race Thompson trenował już z nami w weekend. Zobaczymy jutro na treningu i decyzję podejmiemy bezpośrednio przed kolejnym spotkaniem.

Centrum informacji o koszykarskiej Legii

Udostępnij
Komentarze (6)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość