Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Zapowiedź meczu

Kontynuować serię i odrobić straty!

niedziela, 3 listopada 2024 07:09
Kontynuować serię i odrobić straty!
fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Wiśnia Legionisci.com

W niedzielę Legia Warszawa na swoim stadionie podejmie Widzew Łódź. Podopieczni Goncalo Feio w nowy miesiąc wchodzą po bardzo dobrym poprzednim, w którym udanie zaprezentowali się na trzech polach: w lidze, europejskich pucharach i Pucharze Polski. W sobotę punktów nie zdobył Lech, więc "Wojskowi" stoją przed szansą, by odrobić część strat do lidera, tym bardziej, że za tydzień dojdzie do bezpośredniego starcia obu drużyn.


Owocny październik


Legia jest w trakcie niezwykle intensywnego okresu. Jak na razie w natłoku rozgrywanych meczów radzi sobie jednak bardzo dobrze. Październik okazał się być dla stołecznych piłkarzy bardzo owocny - na sześć spotkań zanotowali bilans 5-1-0. Dzięki temu w Ekstraklasie udało się utrzymać dystans do czołówki tabeli i dobrze zaprezentować w europejskich pucharach. W ubiegłym miesiącu jedyna strata punktów to wyjazdowy remis 1-1 z Jagiellonią. Kilka dni temu legioniści udanie pokazali się w kolejnych rozgrywkach. Tym razem gracze Goncalo Feio awansowali do kolejnej rundy Pucharu Polski, pokonując na wyjeździe Miedź Legnica 2-1. Jako pierwsi tego dnia na prowadzenie wyszli co prawda gospodarze, jednak odpowiedź "Wojskowych" była bardzo szybka. To zresztą podobny schemat do tego, który widzieliśmy niedawno podczas starcia z GKS-em Katowice. Wówczas to również Legia pierwsza straciła gola, jednak bardzo szybko udało jej się doprowadzić do wyrównania.


Bramki dla Legii w meczu z legniczanami zdobyli Luquinhas i Bartosz Kapustka. Ten drugi stał się w tym sezonie liderem stołecznej drużyny - potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność w trudnych momentach. Z kolei trafienie Brazylijczyka może pozytywnie wpłynąć na jego formę. To bowiem drugi gol pomocnika w krótkim odstępie czasu. 28-latek dwa ostatnie spotkania zaczynał wprawdzie na ławce rezerwowych, ale po wejściu na murawę okazywał się być ważnym ogniwem formacji ofensywnej.


Co z tym środkiem?


Będąc już przy linii pomocy, to nie sposób nie wspomnieć o lekkich kłopotach, które pojawiły się tam w ostatnim meczu. W pierwszej połowie przeciwko Miedzi Legnica słabo wyglądał Rafał Augustyniak, który zanotował kilka niepotrzebnych strat, a w dodatku był nieproduktywny w ataku. Było to o tyle zaskakujące, że przecież zaledwie kilka dni wcześniej przeciwko GKS-owi zagrał bardzo udanie, a co więcej wpisał się nawet na listę strzelców. W przerwie spotkania z Miedzią Feio zdecydował się wprowadzić za niego na boisko Maximilliana Oyedele. Reprezentant Polski dosyć szybko zanotował prostą stratę, która poskutkowała golem dla przeciwników. Na jego usprawiedliwienie można jedynie dodać, że w tej sytuacji w ogóle niepotrzebnie przez niego akcję rozgrywał Gabriel Kobylak. Wydaje się, że szkoleniowiec Legii może stanąć w niedzielę przed niemałym dylematem, jak tym razem zestawić linię pomocy.


Inna rola Guala


Przyzwyczailiśmy się już do tego, że drużyna pod wodzą Feio znacznie lepiej gra w formacji z czterema obrońcami. Do niedawna pod największym znakiem zapytania stawiana była rola napastnika. W Legii brakuje bramkostrzelnego snajpera, który gwarantowałaby skuteczność pod bramką przeciwnika. Szkoleniowiec zdecydował się więc na nieco inne zestawienie w ataku. Ostatnio od pierwszych minut gra tam Marc Gual, który jednak na boisku ma zdecydowanie szerszą odpowiedzialność. Hiszpan w dużej mierze ma za zadanie również kreowanie akcji w środku pola, wykonuje niezliczone sprinty w pressingu, co dodatkowo utrudnia rywalom rozgrywanie piłki. Wydaje się, że na ten moment to rozwiązanie optymalne. Co prawda Gual nie wpisał się na listę strzelców już od czterech spotkań, to jednak wielokrotnie odpowiadał za stwarzanie okazji swoim kolegom z zespołu. Można spodziewać się, że Gual także dostanie więc swoją szansę w niedzielę przeciwko Widzewowi, chociaż przed kilkoma dniami z dobrej strony pokazał się również dawno niewidziany Jean-Pierre Nsame. Kameruńczyk w meczu z Miedzią zagrał w końcówce i chociaż ma zupełnie inną charakterystykę niż Gual, to po jednej z dobrze wyprowadzonych kontr był bliski zanotowania asysty.


fot. Mishka / Legionisci.com
fot. Mishka / Legionisci.com


Widzew po 13 rozegranych kolejkach zajmuje w lidze 8. miejsce, tracąc do Legii trzy punkty. W ostatniej ligowej kolejce łodzianie przegrali na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze 0-2, co zostało przyjęte z dużym rozczarowaniem - tym bardziej, że była to druga domowa porażka z rzędu. Trzy tygodnie wcześniej komplet punktów z Łodzi wywiozła z kolei Korona, która zwyciężyła 1-0. Drużyna Daniela Myśliwca podreperowała swoje morale po udanym występie w Pucharze Polski. W czwartek zwyciężyli oni z Lechią Zielona Góra po rzutach karnych. Tego dnia jedną z bramek dla najbliższego przeciwnika Legii strzelił Said Hamulić.


Rondić w butach Hamulicia


23-letni napastnik odnosił sukcesy w Stali Mielec podczas rundy jesiennej sezonu 2022/23, gdzie zdobył 9 bramek w 17 ligowych spotkaniach, co uczyniło go objawieniem Ekstraklasy. Ze względu na świetną formę pojawiły się spekulacje, że może trafić do czołowych polskich klubów, takich jak Lech Poznań czy Legia Warszawa. Zamiast tego wybrał jednak transfer do francuskiego Toulouse FC, gdzie nie zdołał strzelić żadnego gola w 9 meczach. Późniejsze próby kontynuowania kariery w Europie również nie były udane. W SBV Vitesse zagrał 14 razy, a w Lokomotiwie Moskwa jeden mecz. Ani razu nie zdobył jednak bramki. Gol przeciwko Lechii z ubiegłego czwartku był więc jego pierwszym od 11 listopada 2022 roku. Hamuliciowi podbój Europy jak na razie zupełnie się nie udał, a trzeba dodać, że do Widzewa jest on tylko wypożyczony z Toulouse FC, do którego ma planowo wrócić po zakończeniu tego sezonu.


Jak na razie za zdobywanie bramek w Widzewie odpowiada Imad Rondić. W tym sezonie napastnik ma na koncie już siedem trafień. Forma Bośniaka jest niemałym zaskoczeniem. W całych poprzednich rozgrywkach Ekstraklasy zanotował on bowiem pięć trafień. Wszystko wskazuje na to, że sezon 2024/25 będzie jego najlepszym w karierze. Do tej pory za taki uchodził 2018/19 gdy zdobył w lidze czeskiej 8 bramek w 32 spotkaniach. Warto jednak dodać, że wszystkie gole strzelił w pierwszej części sezonu dla rezerw Slavii Praga w 3. lidze częściej. Po transferze do Slovana Liberec przez następne 15 meczów był nieskuteczny.


Historia stoi za Legią


Dla Legii Warszawa nadchodzący mecz z Widzewem Łódź będzie okazją do rewanżu za marcową porażkę na wyjeździe 0-1. Była to pierwsza przegrana Legii z Widzewem od 24 lat, co czyni ten wynik wyjątkowo zaskakującym, szczególnie biorąc pod uwagę, że „Wojskowym” nie udało się wtedy nawet zdobyć bramki. Jeśli chodzi o mecze na Łazienkowskiej, to tutaj legioniści są niemal bezbłędni. Przeciwko Widzewowi strzelili gola w ostatnich 11 meczach. Dopiero w kwietniu 2001 zobaczyliśmy wynik bezbramkowy. Z kolei ostatni raz kiedy Widzew na Łazienkowskiej wygrał miał miejsce w czerwcu 1997 roku.

Gdzie obejrzeć?


Spotkanie Legii z Widzewem Łódź rozpocznie się w niedzielę godzinie 20:15. Transmisję będzie można zobaczyć na Canal+ Sport 3 i Canal+ 4K Ultra HD. Zapraszamy do śledzenia naszej tekstowej RELACJI LIVE!, a także do czytania wszystkich materiałów pomeczowych.


Przewidywany skład


Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany nad przyciskiem "zapisz" link z zielonej ramki. Zapraszamy do wspólnej zabawy.

Udostępnij