W najbliższy piątek Legię Warszawa czeka najważniejszy mecz sezonu - o godzinie 16 legioniści zmierzą się na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski z Pogonią Szczecin. Szczecinianie w trakcie sezonu przebrnęli przez wiele problemów, zyskiwali coraz lepszą formę i mogli polegać na liderach swojego zespołu. To doprowadziło ich do walki o trofeum, jednak "Portowców" może powstrzymać przed tym nie tylko Legia, ale również klątwa, która wisi nad nimi od wielu lat. Zapraszamy na raport z obozu finałowego rywala Legii w rozgrywkach Pucharu Polski.
Pogoń przed meczem z Legią. Ku odczarowaniu klątwy
Obecny sezon jest dla Pogoni pełny walki. Szczególnie w pierwszej jego części borykała się ona z masą problemów, od tych na boisku, po te na najwyższym klubowym szczeblu. W rundzie jesiennej "Portowcy" grali w kratkę - na własnym stadionie byli nie do pokonania, a na wyjeździe nie potrafili wygrać praktycznie do samego końca roku. Rundę zakończyli dopiero na 8. miejscu, a w przerwie zimowej zamiast o przygotowaniach, głośniej było o problemach finansowych i zawirowaniach związanych ze zmianami właścicielskimi. W rundzie wiosennej jednak wszelkie problemy udało się opanować, doszło do ważnych zmian, a zespół, mimo osłabienia, zaczął funkcjonować poprawnie. Pogoń na 12 meczów przegrała tylko 2 i notując tyle samo remisów, awansowała na 4. miejsce w tabeli. Dalej ma realne szanse na zakończenia sezonu na podium. Choć jeszcze kilka tygodni temu, po zwycięstwach obu drużyn w półfinałach, wydawało się, że zarówno dla Legii, jak i Pogoni mecz finałowy będzie spotkaniem o wszystko w tym sezonie, to "Portowcy" mają jeszcze okazję do powalczenia o coś więcej i porażka w piątkowym meczu nie będzie oznaczać dla nich końca szans na europejskie puchary w przyszłych rozgrywkach.
Parę razy szczęścia nie zabrakło
Szlak prowadzący Pogoń do finału Pucharu Polski był długi i momentami kręty. Długi, bo rozpoczął się już pod koniec września. Na początku "Portowcy" musieli poradzić sobie z dwoma pierwszoligowcami. O ile rzeszowska Stal nie sprawiła szczecinianom żadnych kłopotów, tak znajdująca się 350 km od Rzeszowa opolska Odra była pierwszym przystankiem, który dla Pogoni moógł okazać się zajezdnią. Szczeciński zespół męczył się, ale ostatecznie po golu na samym początku dogrywki zapewnił sobie awans. Od 1/8 finału do samego końca Pogoń musiała się już mierzyć z zespołami z tego samego poziomu rozgrywkowego i w rywalizacjach z nimi również nie obyło się bez problemów. Choć po godzinie gry z Zagłębiem Lubin, gdy Pogoń prowadziła 3-1, "Portowcom" wydawało się, że z awansem nie będzie żadnych kłopotów, to te jednak się pojawiły i dopiero po bramce w 88. minucie 19-letniego Patryka Paryzka udało się uzyskać promocję. W ćwierćfinale Pogoń także długo nie mogła się przełamać i potrzebowała dodatkowych 30 minut, by wyeliminować Piasta Gliwice. Szczeciński zespół łapał jednak dobrą formę i już trochę ponad półtora miesiąca później w półfinale pewnie odprawił Puszczę Niepołomice, awansując do swojego drugiego finału Pucharu Polski z rzędu.
Droga Pogoni do finału Pucharu Polski
24.09.2024 1/32 finału 3-0 vs Stal Rzeszów (Kurzawa 24', Koulouris 71', Biczachczjan 85')
29.10.2024 1/16 finału 1-0 d. vs Odra Opole (Grosicki 92')
04.12.2024 1/8 finału 4-3 vs Zagłębie Lubin (Grosicki 19', Biczachczjan 24', Gorgon 51', Paryzek 88' - Pieńko 44', Kurminowski 62' 77')
26.02.2025 1/4 finału 2-0 d. vs Piast Gliwice (Koulouris 106', Grosicki 120+3')
01.04.2025 1/2 finału 3-0 vs Puszcza Niepołomice (Koutris 5', Wahlqvist 36', Koulouris 52')

Grek strzela jak na zawołanie, a zespół ma dodatkową motywację
Znaczna poprawa formy i wyników Pogoni w dużej mierze zależała od Efthymisa Koulourisa (na zdjęciu niżej) oraz Kamila Grosickiego. Grecki napastnik jest nie do zatrzymania, strzela jak na zawołanie. Już po rundzie jesiennej miał na swoim koncie 11 ligowych bramek, a w nowym roku tylko podwoił swoją zdobycz. Na 4 kolejki przed końcem Koulouris ma na swoim koncie 25 goli, jest praktycznie pewny zdobycia korony króla strzelców i ma sporą szansę, by wyrównać lub pobić rekord Nemanji Nikolicia (28 bramek) i zostać najskuteczniejszymi obcokrajowcem w jednym sezonie Ekstraklasy. Grek potrafi dużo strzelać w poszczególnych meczach, zdobył aż 4 hat-tricki, w tym w ostatnim ligowym meczu przeciwko Puszczy Niepołomice, której wpakował piłkę do siatki czterokrotnie. Napastnik strzelał gole w praktycznie każdym meczu rundy jesiennej, jednak trzeba przyznać, że przeciwko mocniejszym drużynom nie błyszczał skutecznością. Pamiętamy również, że w ostatnim ligowym meczu Legii z Pogonią Grek został całkowicie schowany do kieszeni legijnych defensorów i oddał zaledwie jeden celny strzał. Jeśli chodzi o 36-letniego kapitana Pogoni, to nadal jest on głównym kreatorem akcji zespołu. Były reprezentant Polski ma na swoim koncie w tym sezonie aż 13 asyst i wciąż ciężko wyobrazić sobie skład "Portowców" bez niego. Dla weterana piątkowy finał może być ostatnią szansą na sięgnięcie po pierwsze trofeum od 15 lat. Zresztą dla większości piłkarzy Pogoni będzie to okazja na zdobycie pierwszego pucharu w karierze, a większej motywacji może dodać im jeszcze obiecana przez nowych właścicieli premia, która w przypadku zwycięstwa będzie wynosić 2,5 miliona złotych do podziału.
Przewidywany skład: Cojocaru - Wahlqvist, Loncar, Borges, Koutris - Gamboa - Przyborek, Ulvestad, Kurzawa, Grosicki - Koulouris

Klątwa
Trzeba doceniać wysoką formę Pogoni, ale pewnych rzeczy może nie dać się przeskoczyć. Nad szczecińską drużyną od początku jej istnienia wisi klątwa. Mimo już 77 lat istnienia, "Portowcom" jeszcze ani razu nie udało się sięgnąć po jakiekolwiek trofeum. Pogoń dwukrotnie zostawała wicemistrzem Polski i trzy razy zajmowała ostatnie miejsce na podium Ekstraklasy, a także wielokrotnie, szczególnie w ostatnich latach, krążyła wokół czołowych ligowych pozycji. Zawsze jednak czegoś brakowało, by zostać najlepszą polską drużyną w danym sezonie. Podobnie było zresztą w rozgrywkach Pucharu Polski. Pogoń w finale występowała 4 razy i za każdym razem wychodziła na tarczy, w tym raz po pojedynku z warszawską Legią. Szczególnie bolesna dla "Portowców" była porażka na Stadionie Narodowym przed rokiem. Pogoń rywalizowała w finale z pierwszoligową Wisłą Kraków i była zdecydowanym faworytem tego meczu. Szczecinianie długo nie mogli przebić się przed defensywę wiślaków, jednak ostatecznie w 75. minucie udało się wyjść na prowadzenie za sprawą Efthymisa Koulourisa. Minuty mijały, a Pogoń utrzymywała prowadzenie, więc można było pomyśleć, że czar rzucony na klub w końcu zostanie zdjęty, ale... nic bardziej mylnego. Drużyna ze Szczecina straciła bramkę w 9. minucie doliczonego czasu gry, która doprowadziła do dogrywki, a w niej Wisła strzeliła już na samym początku i ostatecznie to zespół z Krakowa sięgnął po trofeum. To tylko jeszcze bardziej dobiło i poniekąd ośmieszyło szczecińską drużynę, która zachowała swoją pustą gablotę i miano Pogoni "zero tituli" Szczecin. Teraz "Portowcy" znów są o krok od przerwania owej klątwy. Co gorsza, teraz muszą zmierzyć się z drużyną, która w przeciwieństwie do nich, jest najbardziej utytułowana w Polsce i w rozgrywkach Pucharu Polski...

Ostatnie 5...
Jakim wynikiem kończyło się ostatnie pięć spotkań Legii z Pogonią?
28.03.2025 Legia 0-0 Pogoń
20.09.2024 Pogoń 1-0 Legia (Gorgon 67')
02.03.2024 Legia 1-1 Pogoń (Wszołek 49' - Koulouris 60')
27.09.2023 Pogoń 3-4 Legia (Grosicki 29', Koulouris 51', Biczachczjan 71' - Pekhart 33', Wszołek 69', Elitim 78', Kapuadi 84')
07.05.2023 Pogoń 2-1 Legia (Łęgowski 10', Biczachczjan 88' - Rosołek 48')
Historia
Łącznie zespoły z Warszawy i Szczecina rywalizowały ze sobą 122-krotnie, jednak w rozgrywkach Pucharu Polski trafiały na siebie 7 razy, co dało 8 meczów. Legioniści zwyciężali w tej rywalizacji 6 razy. Pierwsze pojedynki miały miejsce w 1964 i 1966 roku na etapie półfinału, w których "Wojskowi" dwukrotnie odprawiali szczecinian z kwitkiem. W sezonie 1980/81 drużyny zmierzyły się już w wielkim finale. W regulaminowym czasie gry był bezbramkowy remis, więc do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Trofeum ostatecznie padło łupem Legii po bramce Adama Topolskiego w 118. minucie. 16 lat później legioniści pewnie ograli "Portowców" w ramach ćwierćfinału 4-1, co było ostatnią rywalizacją w XX wieku.
Pierwsze spotkanie obu drużyn w obecnym stuleciu było dla Legii nieudane. W sezonie 2004/05 Puchar Polski rozgrywany był w formacie fazy grupowej, gdzie legioniści trafili m.in. na szczecińską Pogoń. "Wojskowi" dwukrotnie przegrali ze szczecinianami 0-3 i 1-3. Mimo to, obie drużyny dostały się do następnej fazy, a warszawiakom udało się zajść dalej niż zespołowi ze Szczecina. Sześć lat później ekipy spotkały się już na etapie 1/16 finału. Stołeczna drużyna męczyła się, jednak ostatecznie pokonała Pogoń na jej stadionie 1-0 po bramce w 88. minucie i awansowała. Ostatni raz w Pucharze Polski Legia z Pogonią spotkała się trochę ponad 10 lat temu, w sezonie 2014/15, na etapie 1/8 finału. W regulaminowym czasie gry był remis 1-1, a drużyny zdobywały bramki jeszcze przed przerwą. W dogrywce jednak pewnie przechylili szalę na swoją korzyść, pokonując ostatecznie Pogoń 3-1 po golach Michała Żyro, Łukasza Brozia oraz Tomasza Jodłowca. Poniżej krótki fotoreportaż z tamtego meczu.









