Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Pod Lupą LL! - Paweł Wszołek

poniedziałek, 5 maja 2025 07:48
Pod Lupą LL! - Paweł Wszołek
Paweł Wszołek - fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com

2 maja 2025 roku przyniósł nam mnóstwo wspaniałych emocji. Tego dnia odbył się finał Pucharu Polski, w którym Legia Warszawa triumfowała, a puchar został wzniesiony przez naszego kapitana, Artura Jędrzejczyka. W tym spotkaniu, po miesięcznej nieobecności na murawie, pojawił się Paweł Wszołek, który – z opaską kapitańską na ramieniu – został desygnowany do gry w pierwszej jedenastce. Równo miesiąc wcześniej - 2 kwietnia - doznał kontuzji podczas półfinału PP z Ruchem Chorzów. Dzięki skutecznym działaniom sztabu medycznego Legii Warszawa Wszołek zdążył wykurować się na najważniejszy mecz sezonu, a więc trafił pod naszą lupę.


Już w 3. minucie Paweł Wszołek został włączony do gry ofensywnej legionistów. Radovan Pankov zdecydował się na ryzykowne zagranie do Wszołka, które nieskutecznie próbował przeciąć Kamil Grosicki. Wszołek miał sporo miejsca na dośrodkowanie, które niestety zostało zablokowane przez jednego z "Portowców".


W 4. minucie doszło do kolejnego starcia Wszołka z Grosickim. Pojedynek o bezpańską piłkę wygrał zawodnik Legii, który wykorzystał przewagę warunków fizycznych i przechwycił piłkę, dobrze grając ciałem.


Wszołek nie ustrzegł się jednak błędów. W 11. minucie wydawało się, że wygrał kolejny pojedynek – tym razem z Koutrisem – lecz zdecydował się na wybicie piłki, które okazało się niecelne. Po jej przejęciu szczecinianie zagrozili bramce Tobiasza groźnym wprowadzeniem piłki w pole karne.


Kluczowy moment w wykonaniu Wszołka przypadł na 12. minutę i pojedynek biegowy z Kamilem Grosickim, który w tego typu starciach bryluje. Prawy obrońca Legii nie dał się wyprzedzić skrzydłowemu Pogoni, odebrał piłkę i ruszył z nią do przodu, a kibice legionistów mogli odetchnąć z ulgą. Komentujący ten mecz Mateusz Borek nazwał Wszołka „maszyną fizyczną” – co idealnie oddaje to, w jaki fantastyczny sposób zachował się nasz defensor.


Przy bramce Danijela Lončara Wszołek był pośrednio zamieszany. To zza jego pleców stoper drużyny ze Szczecina wyskoczył i zdobył gola głową. Paweł Wszołek nie zasłużył jednak na obarczenie go winą za stratę bramki, ponieważ Lončar urwał się Morishicie. To z kolei rodzi pytania o organizację stałych fragmentów gry w defensywie, biorąc pod uwagę różnicę w fizyczności dzielącą Japończyka i Bośniaka.


Przy bramce na 2-1 dla warszawskiej Legii Paweł Wszołek był przedostatnim legionistą, który dotknął piłki. To po jego zablokowanym uderzeniu błąd popełnił Koutris, a piłkę przechwycił Morishita i – nie dając Valentinowi Cojocaru żadnych szans – huknął pod poprzeczkę.


Paweł Wszołek zakończył swój występ w 55. minucie, a na boisku zastąpił go Jan Ziółkowski. Na koncie miał żółtą kartkę, a przede wszystkim były to jego pierwsze minuty po miesięcznej absencji – stąd taka zmiana nie mogła dziwić. Można było mieć wątpliwości, jak zaprezentuje się piłkarz, który po długim rozbracie z boiskiem wchodzi z marszu na plac gry w najważniejszym meczu sezonu. Nasz kapitan po raz kolejny udowodnił, jak ważnym ogniwem jest w układance Gonçalo Feio. Jego niekończące się zasoby energii są naprawdę imponujące i sprawiają, że zapominamy o jego metryce. Wszystko wskazuje na to, że 33-letni zawodnik kolejny – już szósty – sezon w barwach Legii Warszawa rozpocznie jako gracz wyjściowej jedenastki. Pion sportowy powinien za jeden z celów transferowych obrać poszukiwanie następcy Wszołka. Powinien to być zawodnik, który będzie jego zmiennikiem, a w przyszłości godnie go zastąpi. W takim układzie będziemy mogli wciąż czerpać z Pawła Wszołka to, co najlepsze, a jednocześnie zapewniać mu odpoczynek i lepszą regenerację, gdy tych minut na boisku będzie miał mniej.

Udostępnij