Przed startem nowego sezonu grupy kibicowskie podjęły decyzję o nieprzychodzeniu, zawieszeniu dopingu i opraw na domowych meczach Legii Warszawa. Po trzech tygodniach kibice zdecydowali, że presja wywarta na klub przyniosła efekt w postaci transferów i zawieszają strajk ostrzegawczy!
NS: Zawieszamy nasz strajk ostrzegawczy
Do dziś Legia sprzedała 6200 karnetów i 1200 subskrypcji rocznych. W sprzedaży pozostaje więc jeszcze ok. 1300 karnetów dla osób, które posiadały jednym z ostatnich trzech sezonów. W ubiegłym sezonie klub sprzedał 10 tys. karnetów.
"Na tydzień przed startem rozgrywek drużyna, która zajęła w poprzednim sezonie 5. miejsce w ligowej tabeli, praktycznie nie została wzmocniona. Nie wiemy, co dzieje się z pieniędzmi zarobionymi w lidze konferencji. Wpływy z dnia meczowego i kilkunastu kompletów również nie zasiliły, jak widać, konta na potencjalne transfery. Po więcej argumentów za tę decyzję odsyłamy do naszych poprzednich, obszerniejszych wpisów." - wybrzmiewało w komunikacie z 2 lipca.
Od tamtej pory drużynę zasiliło trzech nowych zawodników, a ponadto Legia wygrała 3 z 4 rozegranych meczów, dodatkowo zdobywając Superpuchar Polski w Poznaniu.
Najnowszy komunikat Nieznanych Sprawców:
Drodzy Kibice!
Czas na parę słów z naszej strony. Powiedzieliśmy wspólnie A i trzeba było powiedzieć B. Rozpoczynając nasz „strajk ostrzegawczy” informowaliśmy dość jasno i klarownie – domagamy się transferów. Domagaliśmy się, aby drużyna została wzmocniona na miarę naszych aspiracji, by klub sięgnął nieco głębiej do kieszeni i dał sobie szansę na walkę o mistrzostwo.
Nie będziemy oceniać transferów od strony „piłkarskiej”, bo nie mamy do tego odpowiednich kompetencji. Wierzymy, że zmiany, które w ostatnim czasie objęły pion sportowy są zmianami na lepsze. Wiemy jedno: transfery się pojawiły, pieniądze zostały wydane. Czy jest to gwarancją sukcesów i wspaniałej gry naszej drużyny? Wiadomo, że nie, ale nikt przy zdrowych zmysłach na takie gwarancje nie liczył.
Jak widać, presja ma sens. Brak dopingu, fatalna frekwencja i fatalna sprzedaż karnetów z pewnością podziałały na wyobraźnię zarządu. Jako kibice mamy prawo w ten sposób wywierać presję na klub, któremu poświęcamy się od A do Z. Mamy prawo i obowiązek „patrzeć na ręce” i walczyć o coś więcej dla tak wielkiego klubu, jakim jest Legia.
Mało tego, nie zamierzamy przestać domagać się więcej. Nie zamierzamy przestać wywierać presji. Jednak uczciwie stawiając sprawę – ruchy, których oczekiwaliśmy, zostały przynajmniej częściowo wykonane i wyglądają na bardziej przemyślane niż bywało to wcześniej.
W związku z tym zawieszamy nasz "strajk ostrzegawczy". Liczymy, że razem z drużyną i nowym trenerem będziemy walczyć o najwyższe cele. Liczymy też, że zarząd klubu z właścicielem na czele nie zachowają się po dziadowsku i nie uznają, że w takim razie „już wystarczy”. Z pełną świadomością oświadczamy, że protest zostaje ZAWIESZONY, bo do ideału nadal daleko. Jednak cieszymy się, że nasze działania przyniosły skutek. Jedziemy mocno po swoje!
Nieznani Sprawcy
