Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Analiza

Punkty po meczu z Arką Gdynia

poniedziałek, 4 sierpnia 2025 21:08
Punkty po meczu z Arką Gdynia
Arkadiusz Reca - fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
Kamil DumałaLegionisci.com

Strata punktów; szczęście; niewykorzystane szanse; rzuty rożne; debiut Recy - to najważniejsze punkty po niedzielnym bezbramkowym remisie Legii Warszawa z Arką Gdynia.

1. Strata punktów


Musimy być szczerzy — nawet przy dziewięciu zmianach w wyjściowym składzie, Legia powinna wygrywać mecze takie jak ten z Arką. Zespół z Gdyni zdecydowanie nie notuje udanego powrotu do Ekstraklasy. Legia, która marzy o mistrzostwie lub przynajmniej o zakwalifikowaniu się do europejskich pucharów, musi takie spotkania choćby „przepychać”. Nikt nie wymaga fajerwerków w grze, ale skromne 1-0 powinno wystarczyć.



W pełni rozumiem wypowiedź trenera, że priorytetem są obecnie puchary — bo bez awansu raczej nie będzie kolejnych wzmocnień, a bardziej prawdopodobna wydaje się wyprzedaż kadry (tym bardziej że już teraz mówi się o odejściu 2–3 zawodników).


W dłuższej perspektywie klub musi myśleć również o lidze i o tym, że w którymś momencie może po prostu zabraknąć punktów. Jeśli uda się awansować do fazy grupowej europejskich rozgrywek, możemy się spodziewać, że piłkarze będą przykładać większą wagę właśnie do nich — bo tam mogą się wypromować i zdobyć kontrakt w mocniejszej lidze. Dlatego z jednej strony dobrze, że Legia nie przegrała, ale z drugiej — z beniaminkami zawsze powinna zdobywać komplet punktów.


2. Szczęście


Trzeba przyznać, że wraz z przyjściem trenera Iordănescu szczęście również wróciło do Legii — szczególnie w formacji obronnej. Wszyscy pamiętamy poprzednie sezony, kiedy niemal każdy przypadkowy strzał w kierunku naszej bramki kończył się golem. Teraz wreszcie widać, że mamy trochę tego piłkarskiego farta, co pokazał choćby mecz z Arką Gdynia, gdzie dwukrotnie los uśmiechnął się do nas.


Myślę, że nie ma już sensu analizować defensywnych stałych fragmentów gry, bo od ponad dwóch lat nic się w tej kwestii nie zmienia, a problemy są naprawdę poważne. Właśnie w ten sposób Arka po raz pierwszy nas zaskoczyła — po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Julien Célestine najlepiej odnalazł się w polu karnym i uderzeniem głową trafił w poprzeczkę. W drugiej połowie Arka znów miała niezłą okazję po wrzutce, ale tym razem Diego Percan trafił w słupek.


Legia ma szczęście — i oby nadal je miała, bo jak wiadomo, ono w piłce też odgrywa swoją rolę. Miejmy nadzieję, że nie opuści nas w nadchodzących dwóch, bardzo ważnych meczach eliminacyjnych Ligi Europy.


3. Niewykorzystane szanse


Trener zdecydował się na aż dziewięć zmian w porównaniu do rewanżowego meczu z Banikiem. Skład utrzymali jedynie Kacper Tobiasz oraz Ryōya Morishita, który tym razem wystąpił w środku pola. Szanse dostali między innymi: Kacper Chodyna, Wojciech Urbański, Ilja Szkurin, Patryk Kun oraz Claude Gonçalves. Trzeba przyznać, że z tego grona jedynie Goncalves oraz Artur Jędrzejczyk w pełni wykorzystali swoje okazje.


Portugalczyk rządził w środku pola, był zdecydowanie naszym najlepszym zawodnikiem w tej formacji. Zbierał mnóstwo drugich piłek, walczył zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Dla mnie to typowy zawodnik na pozycję numer „8” — szkoda marnować jego ofensywny potencjał na „6”.


„Jędza” z kolei ponownie pokazał swoją klasę. Nie schodzi poniżej pewnego poziomu i w niedzielę to tylko potwierdził. Był pewnym punktem defensywy — często to on główkował i wybijał piłki po dośrodkowaniach graczy Arki. Wygrał pięć z dziewięciu pojedynków w powietrzu, a do tego zanotował aż 93% celnych podań.


Niestety reszta zawodników nie prezentowała się już tak dobrze. Młody Wojciech Urbański miał może dwa przebłyski w drugiej połowie, ale to zdecydowanie za mało. Często był schowany za rywalami, notował wiele strat, a generalnie niewiele mu wychodziło. Kun natomiast przegrywał większość pojedynków, grał spięty, choć trzeba przyznać, że w poprzednich meczach sezonu prezentował się całkiem solidnie, jak na swoje możliwości.


Trudno coś więcej napisać o Kacprze Chodynie — chyba najlepszym podsumowaniem jego występu było wejście Wahana Biczachczjana na kilka minut i momentalne rozruszanie prawej strony.


Jeśli chodzi o Szkurina — znów bardzo chciał, miał świetną okazję już na początku meczu, którą powinien zamienić na gola. Starał się być aktywny, zgrywał piłki, ale ofensywa Legii w pierwszej połowie istniała tylko teoretycznie. Zmienił go Rajović, który, mam wrażenie, zaprezentował się jeszcze słabiej od Białorusina.


Niektórzy wręcz udowodnili, że gra w Legii to dla nich zbyt wysokie progi. Szkoda, bo uważam, że jeśli już dostajesz okazję, która może przybliżyć cię do pierwszego składu, to powinieneś zrobić wszystko, by ją wykorzystać.


4. Rzuty rożne


Stałe fragmenty gry — a zwłaszcza rzuty rożne — od dawna są piętą achillesową Legii. Niestety, kolejny mecz tylko to potwierdził. Wojskowi wykonali aż 13 rzutów rożnych, z których żaden nie zakończył się groźnym strzałem na bramkę Arki.


fot. Canal+ Sport
fot. Canal+ Sport


Jeśli przyjrzymy się ich wykonaniu, można zauważyć pewien schemat. Gdy do narożnika podchodził Kacper Chodyna, piłka najczęściej lądowała w jednym, przewidywalnym miejscu (oznaczonym na analizach kółkiem) — gdzie owszem, znajdowało się dwóch zawodników Legii, ale w takich warunkach oddanie dobrego strzału graniczyło z cudem. Mało tego — często nawet nie dochodziło do uderzenia.


Z kolei gdy rożne wykonywał Stojanović lub inny zawodnik, piłka zwykle była posyłana na krótki słupek albo w środek pola karnego. Niestety, również bez efektu. Tak naprawdę, patrząc na wszystkie mecze tego sezonu, przypominam sobie tylko jedną groźną sytuację po rzucie rożnym — gdy Rafał Augustyniak miał świetną okazję w meczu z Banikiem, ale nie trafił czysto w piłkę i ta została wybita z linii bramkowej.


Czas najwyższy pomyśleć o zatrudnieniu specjalisty od stałych fragmentów. Szkoda marnować potencjał, jaki dają wysocy zawodnicy Legii, którzy naprawdę dobrze grają głową. Tylko trzeba im dać szansę.


5. Debiut Recy


W 58. minucie na boisku pojawił się nowy zawodnik Legii — Arkadiusz Reca. Trudno jednoznacznie ocenić jego debiut. Z jednej strony dobrze zaprezentował się w akcjach ofensywnych — kilka razy skutecznie dośrodkował w pole karne i dzięki temu stworzył zagrożenie. Z drugiej jednak, gorzej wyglądało to w defensywie. Kilka razy spóźnił się z powrotem za rywalem, a raz został ukarany żółtą kartką — choć w dużej mierze była to konsekwencja błędu innego zawodnika, który w nieodpowiedzialny sposób stracił piłkę.


Na plus, zwłaszcza w porównaniu do Patryka Kuna, trzeba zaliczyć warunki fizyczne Recy. Dzięki lepszym warunkom wzrostowym nie powinien mieć większych problemów w pojedynkach powietrznych, co może być jego istotnym atutem w najbliższych meczach.


Kamil Dumała

Udostępnij