Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Plus miesiąca

Plus lipca: Kacper Tobiasz i Jan Ziółkowski

wtorek, 5 sierpnia 2025 11:00
Plus lipca: Kacper Tobiasz i Jan Ziółkowski
Kacper Tobiasz i Jan Ziółkowski plusami lipca! - fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com

W lipcu Legia Warszawa zainaugurowała sezon 2025/26. Stołeczna drużyna rozegrała aż sześć meczów w trzech różnych rozgrywkach. Podopiecznym trenera Edwarda Iordanescu udało się sięgnąć po pierwsze trofeum, wygrywając 2-1 w finale Superpucharu Polski z Lechem Poznań. "Wojskowi" skutecznie rywalizowali w europejskich rozgrywkach - w eliminacjach do Ligi Europy dwukrotnie pokonali kazachski FK Aktobe po 1-0, a potem wyeliminowali czeski Banik Ostrawa, remisując na wyjeździe 2-2 i pieczętując awans w Warszawie zwycięstwem 2-1. Poza tym warszawiacy udanie rozpoczęli rozgrywki ligowe, pokonując Koronę w Kielcach 2-0. Najwięcej pozytywnych ocen od naszej redakcji w tym miesiącu otrzymali Kacper Tobiasz oraz Jan Ziółkowski.


22-letni golkiper od początku sezonu ma pewne miejsce w pierwszym składzie, co potwierdzili zarówno trener Edward Iordanescu, jak i dyrektor sportowy Michał Żewłakow. Tobiasz, dla którego dwa ostatnie sezony były bardzo ciężkie i niezbyt udane, stara się wykorzystać tę szansę oraz zaufanie i, jak na razie, wychodzi mu to bardzo pozytywnie. Widać u niego znacznie większą pewność siebie, co skutkuje również poprawą jego poczynań między słupkami. Bramkarz stołecznej drużyny zachował czyste konto w połowie z rozgrywanych w lipcu spotkań, ale popisał się także kilkoma kluczowymi interwencjami, w praktycznie każdym spotkaniu. Dzięki temu został oceniony przez nas pozytywnie w aż czterech lipcowych meczach.


Tyle samo plusów otrzymał młody defensor. Stoper nie miał jednak więcej szans na pozytywną notę - został oceniony pozytywnie za każde spotkanie, które zagrał w tym miesiącu. W każdym występie był niezwykle pewnym punktem defensywy, a zawodnicy rywali nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na pokonanie go. Ziółkowski fenomenalnie czytał grę, a swoją agresywnością i wysokimi wyjściami za rywalem, które w większości kończyły się skutecznymi odbiorami, potrafił zdominować przeciwników i nie pozwolić im na rozwinięcie skrzydeł w ofensywie. Nic dziwnego, że przy takiej formie wzrosło zainteresowanie jego osobą na rynku transferowym i może okazać się, że lipiec był jego ostatnim pełnym miesiącem w barwach warszawskiego klubu.


fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com


Świetną formę na starcie sezonu prezentują także Jean-Pierre Nsame oraz Paweł Wszołek, którzy otrzymali po trzy pozytywne wyróżnienia. Kameruński napastnik jest zdecydowanie największym zaskoczeniem w tych premierowych spotkaniach. Choć wydawało się, że nie ma czego szukać w klubie i rozstanie z nim to jedyna opcja, dostał szansę od rumuńskiego szkoleniowca i skorzystał z niej perfekcyjnie. Nsame wykazał się tym, czego oczekiwano od niego już rok temu po sprowadzeniu go do zespołu - zmysłem w polu karnym i niesamowitą skutecznością. W lipcu trafiał do siatki rywali w trzykrotnie, w trzech meczach z rzędu, choć gdyby nie spalone, mógłby mieć na swoim koncie parę bramek więcej. Wydaje się więc, że obecnie to właśnie on jest atakującym nr. 1. Natomiast prawy obrońca kontynuuje dobra dyspozycję z zeszłych rozgrywek. Wszołek świetnie łączy ofensywę z defensywą i jest prawdziwą siłą napędową zespołu. Swoimi skutecznymi podłączeniami do ofensywny zapewnił Legii niejedno zwycięstwo, a samodzielnie zanotował jedną bramkę i dwie asysty.


Na całkowicie innym biegunie jest najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu - Ryoya Morsihita. Japończyk wystąpił we wszystkich spotkaniach w wyjściowym składzie i za aż cztery z nich otrzymał ocenę negatywną. Uniwersalny skrzydłowy, który występował również w środku pomocy, zbyt często znikał na boisku i nie brał na siebie odpowiedzialności gry. Gdy już znajdował się przy piłce, to nie dawał żadnych konkretów - emanował nieskutecznością, przegrywał większość pojedynków i wyglądał trochę jak jeździec bez głowy. Japończyk miał zdecydowanie bardzo mały wkład w dobre wyniki osiągane przez zespół, choć ostatni występ w lipcu, przeciwko Banikowi Ostrawa, może napawać optymizmem, że Morishita już niedługo wróci do choćby przyzwoitej dyspozycji.


fot. Mishka / Legionisci.com
fot. Mishka / Legionisci.com


Tyle samo minusów co Morishita otrzymał defensywny pomocnik - Rafał Augustyniak. Już na starcie rozgrywek 31-latek prezentował duże wahania formy, które z czasem przełożyły się na bardzo słabą dyspozycję. W wielu ważnych spotkaniach Augustyniak zachowywał się nierozważnie, brakowało mu pewności i popełniał wręcz dziecinne błędy, dając się ogrywać przeciwnikom zdecydowanie zbyt łatwo. Defensywny pomocnik nie był odpowiednim zabezpieczeniem środka pola, nie zapewniał choćby minimalnej pewności. W dużej ilości meczów wyglądał na słabo przygotowanego fizycznie na starcie sezonu, co odbijało się na jego poczynania boiskowe i nadążanie za przeciwnikami. Augustyniak musi jednak jak najszybciej wrócić do dobrej dyspozycji, bo aktualnie jest jedynym zawodnikiem, który na swojej pozycji nie ma żadnego zabezpieczenia oraz innego piłkarza do rywalizacji i nie wydaje się, by szybko miało się to zmienić.


Dobrego wejścia w nowy sezon nie ma również Kacper Chodyna. Skrzydłowy podczas letnich przygotowań przegrał rywalizacje na swojej pozycji z Wahanem Biczachczjanem, jednak w rotacji otrzymywał szansę na grę. Niestety zawodnik biegający po prawej flance pokazuje, że nadal nie potrafi odnaleźć się w barwach Legii. W większości występów był całkowicie bezpłciowy, nie potrafił zrobić praktycznie żadnej różnicy i osiągnąć korzyść dla zespołu. Był poza grą za każdym razem gdy pojawiał się na boisku, a gdy dochodził już do głosu, kompletnie nie miał pomysłu jak z tego wyjść i raził nieskutecznością. W wyjściowym składzie wyszedł na murawę dwukrotnie i za oba te występy otrzymał ocenę negatywną. Podobnie było z Marcem Gualem. Hiszpan zagrał tylko w obu spotkaniach przeciwko FK Aktobe i w obydwu przypadkach musiał zostać mu przyznany minus. Napastnik, jak zwykle, irytował swoją grą, jego mentalność i zachowanie względem poprzedniego sezonu kompletnie się nie zmieniło. Mimo że biegał po całym boisku, był na nim jak widmo, bo rzadko można było zobaczyć go z piłką przy nodze, czy przede wszystkim w dogodnej sytuacji strzeleckiej. Te mecze były testem dla hiszpańskiego atakującego, którego nie zaliczył pozytywnie. Te występy i kompletnie inny profil gry, niż innych napastników Legii, spowodowały, że Gual został w Legii całkowicie skreślony i w najbliższych dniach opuści jej szeregi.


fot. Mishka / Legionisci.com
fot. Mishka / Legionisci.com


Pełna klasyfikacja:
Kacper Tobiasz - 4
Jan Ziółkowski - 4
Jean-Pierre Nsame - 3
Paweł Wszołek - 3
Jueregen Elitim - 2
Radovan Pankov - 2
Petar Stojanović 2
Wahan Biczachczjan - 2 / 1
Bartosz Kapustka - 2 / 2
Migouel Alfarela - 1
Marco Burch - 1
Artur Jędrzejczyk - 1
Ilja Szkurin - 1 / 1
Steve Kapuadi - 1 / 2
Patryk Kun - 1 / 2
Rafał Augustyniak - 1 / 4
Ryoya Morishita - 1 / 4
Claude Goncalves - 1
Ruben Vinagre - 1
Kacper Chodyna - 2
Marc Gual - 2

Udostępnij