Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Pod lupą LL! - Ruben Vinagre

sobota, 16 sierpnia 2025 12:19
Pod lupą LL! - Ruben Vinagre
Ruben Vinagre - fot. Maciek Gronau / Legionisci.com
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com

Legia Warszawa przystępowała do rewanżowego starcia z AEK Larnaka z trzybramkową stratą po pierwszym meczu. Czwarta runda eliminacji Ligi Europy wydawała się odległą perspektywą, jednak atmosfera stworzona przez kibiców przy Łazienkowskiej oraz szybko zdobyte dwie bramki mogły być kamieniem milowym w drodze do remontady. W związku z brakami kadrowymi w środku pola oraz koniecznością roszad, na lewym wahadle zobaczyliśmy Rubena Vinagre. Sprawdźmy, jak Portugalczyk poradził sobie ustawiony jedno piętro wyżej.


Już w pierwszej połowie Vinagre zaprezentował się solidnie w grze defensywnej. Był czujny, jego doskoki do rywali często kończyły się przechwytami lub skutecznym przerwaniem akcji. Przykładem może być sytuacja z 2. minuty, kiedy wślizgiem odebrał piłkę zawodnikowi AEK-u, wybijając ją na aut. Tego typu interwencji było w meczu więcej – Vinagre zdaje się wyciągać wnioski z wcześniejszych błędów i coraz lepiej radzi sobie na własnej połowie.


Jedną z kluczowych akcji Portugalczyk zanotował w 18. minucie, kiedy wślizgiem zablokował groźne, prostopadłe podanie do skrzydłowego z Larnaki. Warto podkreślić, że zdążył wrócić na swoją pozycję, asekurując Kapuadiego. W przeszłości podobne sytuacje kończyły się niedoborem w linii obrony po ofensywnych wycieczkach Vinagre. Tym razem jednak zachował się odpowiedzialnie – gdyby nie jego interwencja, Kapuadi zostałby sam w sytuacji jeden na jednego, a przeciwnik miałby sporo przestrzeni i czasu na skuteczne zakończenie akcji.


Choć Vinagre zakończył mecz bez liczb, jego wkład w ofensywę był zauważalny. Już przed pierwszym gwizdkiem można było się spodziewać, że częściej będzie szukał dośrodkowań do rosłych napastników Legii, ustawiających się między stoperami AEK-u. W 43. minucie otrzymał świetne prostopadłe podanie od Kacpra Tobiasza i z pierwszej piłki dograł do Milety Rajovicia, który znalazł się kilka metrów od bramki. Były zawodnik Watfordu otrzymał piłkę na idealnej wysokości – wystarczyło precyzyjnie dostawić stopę. Rajović jednak źle ocenił siłę zagrania i zamiast spokojnego wykończenia, posłał piłkę wysoko nad bramką, w trybuny Żylety. Sam zawodnik przyznał później, że była to piłka meczowa.


fot. TVP Sport
fot. TVP Sport


Moja ocena występu Portugalczyka jest ambiwalentna. Z jednej strony jego gra w destrukcji uległa wyraźnej poprawie, a koledzy z drużyny pozbawili go potencjalnej asysty. Z drugiej – nie sposób pominąć jego udziału przy straconej bramce. Zamiast wybić piłkę na aut, Vinagre próbował wejść w pojedynek z Ivanoviciem, przegrał walkę o drugą piłkę, a kilka sekund później przeciwnik cieszył się z gola. W tej sytuacji zabrakło mu wyrachowania i chłodnej głowy – prostsze rozwiązanie mogło uchronić Legię przed stratą.


W 61. minucie Vinagre ponownie potwierdził, że w roli wahadłowego potrafi dać sporo jakości. Dośrodkowanie Portugalczyka idealnie spadło na głowę Rajovicia – wystarczyło „tylko” dobrze przyłożyć głowę. Wydawało się, że Duńczyk zrobił wszystko jak trzeba, ale piłka minimalnie minęła słupek. Bramkarz AEK-u nie zareagował, a mimo to Legia nie zdołała podwyższyć prowadzenia.


W rewanżowym meczu 3. rundy eliminacyjnej Ligi Europy Ruben Vinagre był jednym z wyróżniających się graczy. Trener Edward Iordanescu z pewnością jeszcze nie raz sięgnie po ofensywną wersję tego zawodnika. Nie zmienia to jednak faktu, że Portugalczyk znów popełnił kosztowny błąd w obronie. Jego powtarzające się problemy z podejmowaniem decyzji w newralgicznych momentach zmuszają do postawienia pytania: czy to na pewno piłkarz, który powinien grać na lewej obronie? Na tej pozycji nieudana interwencja lub błędne ustawienie mogą mieć opłakane konsekwencje.

Udostępnij