Legia Warszawa rozpoczyna intensywny okres - przed nią pojedynki z bezpośrednimi rywalami w walce o tytuł mistrzowski. W sobotę "Wojskowi" udadzą się do Częstochowy, gdzie od dawna nie udało im się wygrać z Rakowem. Moment na to jest jednak idealny, bo częstochowianie wpadli w dołek i w lidze całkowicie zawodzą, co niespodziewanie plasuje ich w strefie spadkowej. Zapraszamy na raport z obozu obecnego wicemistrza Polski.
Raków przed meczem z Legią. Rozczarowanie
W poprzednim sezonie Raków musiał udowodnić, że nadal jest drużyną walczącą o najwyższe cele. Zespół był po najgorszym sezonie w Ekstraklasie od momentu wejścia na szczyt, a zajęcie dopiero 7. miejsca było zaskakująco słabym wynikiem. W Częstochowie zdecydowano się więc na powrót do tego co sprawdzone, co kiedyś zadziałało i pozwoliło klubowi zdobyć pewną renomę. Prowadzenie drużyny ponownie zostało powierzone trenerowi Markowi Papszunowi (na zdjęciu niżej), który miał przywrócić jej utraconą tożsamość. Sytuacja dla szkoleniowca była o tyle komfortowa, że przez brak eliminacji do europejskich pucharów i szybkie odpadnięcie z Pucharu Polski po wpadce z Miedzią Legnica mógł skupić się tylko na mistrzostwie Polski. Tak jak liczono w klubie, 51-latkowi szybko udało się poukładać zespół i uplasować go w czołówce tabeli. Raków punktował dużo, ale przez pojedyncze straty punktów długo nie potrafił wyprzedzić Lecha Poznań w wyścigu po tytuł. Ostatecznie udało się to częstochowianom na 9 meczów przed zakończeniem sezonu, po zwycięstwie z Legią i wydawało się, że "Medaliki" nie wypuszczą już z rąk drugiego mistrzostwa w historii klubu, jednak nic bardziej mylnego. Raków na trzy kolejki do zakończenia rozgrywek przegrał z Jagiellonią Białystok i stracił pozycję lidera, a tydzień później tylko zremisował z Koroną Kielce, co pogrążyło drużynę. Mimo że w ostatnim meczu Raków jeszcze walczył o mistrzostwo, to nie wszystko zależało od niego, a zwycięstwo "Kolejorza" sprawiło, że wyprzedził go o 1 punkt i spowodował w Częstochowie kolejne rozczarowanie i drugi rok z rzędu bez żadnego trofeum. Jak pokazuje jednak początek sezonu 2025/26, to nie koniec problemów w klubie spod Jasnej Góry.
Format się wyczerpał?
Powiedzieć, że obecnie atmosfera w Rakowie jest napięta, to jak nie powiedzieć nic. Nie potrafi przykryć jej nawet udana przygoda europejska i dość pewny awans od 2. rundy eliminacji do fazy ligowej Ligi Konferencji z tylko jedną porażką na koncie. Choć częstochowianie powrócili do Europy, to doświadczyli przy tym pocałunku śmierci i potracili masę ligowych punktów. Raków na starcie sezonu przegrał już 4 z 6 spotkań, co jest zdecydowanie najgorszym ligowym startem dla "Medalików" w ich ponownej przygodzie z Ekstraklasą. Co więcej, w całym poprzednim sezonie Raków doznał tylko 5 porażek, co już w sobotę może zostać wyrównane za sprawą Legii i tylko podkreśla skalę kryzysu w częstochowskim klubie. Jest to zdecydowanie największy dołek, w jaki wpadł Raków prowadzony przez trenera Papszuna. Oprócz pierwszego sezonu w najwyższej klasie rozgrywkowej, Raków tylko dwa razy pod wodzą doświadczonego szkoleniowca doświadczył minimum dwóch porażek z rzędu, a tak słabego punktowania na starcie sezonu jeszcze nie miał. Jest to zresztą pierwszy raz, kiedy Raków z Papszunem znajduje się w strefie spadkowej. Czy częstochowianie są w stanie szybko wyjść z kryzysu? Na to pytanie odpowiada trener Legii, Edward Iordanescu. - To bardzo solidna drużyna, zawsze taka była. Mają bardzo silne nastawienie, grają bardzo intensywnie, często pragmatycznie. I wiem, że mają fantastycznego trenera, który cztery lata z rzędu był wybierany trenerem roku w Polsce. I widzę teraz również, że mają dużo jakości. Ale tak, muszą grać w europejskich pucharach. A kiedy połowa drużyny jest nowa i grasz co trzy dni, trudno nad tym pracować. Wiem więc, że Raków przechodzi trudny moment, ale jestem pewien, że Raków ma siłę, żeby wrócić na odpowiednie tory. Dlatego musimy być bardzo ostrożni w tym meczu i musimy podejść z bardzo silnym nastawieniem - podkreśla i zaznacza ostrożność szkoleniowiec stołecznej drużyny. Władze Rakowa na ten moment także zachowują wstrzemięźliwość i wierzą w układankę trenera Papuszna, choć lina jest coraz cieńsza, a przy ewentualnej porażce z Legią, posada 51-latka może już wisieć na włosku.
Pigułka statystyczna z ostatniego meczu
Przeciwnik - Górnik Zabrze
Wynik - 0-1
Posiadanie piłki - 67%
Strzały (celne) - 9 (1)
Gole oczekiwane - 0.96
Interwencje bramkarza - 6
Podania (celne) - 614 (530)
Stałe fragmenty gry - 16 rzutów wolnych i 3 rzuty rożne
Faule - 7
Żółte kartki (czerwone kartki) - 1 (brak)

Pojedyncze problemy kluczem do kryzysu
Kryzys po części nie może dziwić, bo w Rakowie zmian było mnóstwo. Choć z drużyną, może poza Gustavem Berggrenem (na zdjęciu niżej), nie pożegnali się żadni kluczowi zawodnicy a raczej rezerwowi, to pojawiło się wielu nowych, z których każdy chciałby mieć swoje miejsce w podstawowej jedenastce. To powoduje w zespole z Częstochowy dużą liczbę rotacji i brak stabilizacji. Szczególnie mowa tu o kluczowej, środkowej strefie boiska. Po poważnej kontuzji Władysława Koczerhina, która wyeliminowała Ukraińca na wiele miesięcy, trener Papszun stawiał już na kilka różnych par pomocników w tym sezonie i żadna z nich nie wytrzymała dłużej niż kilka meczów, choć jedynym wspólnym mianownikiem był Oskar Repka, który po transferze jest kluczowym elementem tej formacji w Rakowie. Poza tym duża liczba zawodników, którzy stanowili o sile częstochowskiej drużyny, jest całkowicie pod formą. W szczególności mowa tu o trio obrońców - Bogdanie Racovitanie, Stratosie Svarnasie i przede wszystkim Zoranie Arseniciu. Defensorzy Rakowa są daleko od dobrej dyspozycji, nie zachowują szczelności i popełniają proste błędy, które kończą się stratą punktów. Zdecydowanie najbardziej Rakowowi brakuje dobrej formy Iviego Lopeza. Hiszpan dopiero wraca do gry po kolejnej kontuzji i jak na razie nie potrafi zaskakiwać przeciwników, jak robił to kiedyś. Skrzydłowy w 5 meczach zdobył 1 bramkę i 1 asystę, ale całościowo nie prezentuje się dobrze. Duży problem Raków ma także w linii ataku. Z klubem pożegnał się Leonardo Rocha, a na cenzurowanym jest Jonatan Braut Brunes. Norweg został latem wykupiony do klubu, ale chwilę po transferze... ogłosił, że chce odejść. Mimo ofert, napastnik pozostał ostatecznie w klubie, ale jego relacje z trenerem nie są na wysokim poziomie, tak samo jak indywidualna forma zawodnika. Wydawało się, że najlepszą dyspozycję z atakujących prezentuje Lamine Diaby-Fadiga. Francuz sprowadzony z Jagiellonii Białystok niespodziewanie odpalił, w 10 meczach zdobył 4 bramki i 1 asystę, jednak w ostatnich meczach nie był brany przy ustalaniu składu. Wygląda na to, że na obecną formę Rakowa wpływa wiele czynników, które niełatwo będzie szybko uporządkować. Jeśli jednak trenerowi Papszunowi uda się przywrócić stabilizację i odzyskać formę kluczowych zawodników, częstochowianie wciąż mają szansę wrócić na właściwe tory.
Letnie transfery
Przyszli: Jonatan Braut Brunes (napastnik, OH Leuven), Tomasz Pieńko (skrzydłowy, Zagłębie Lubin), Marko Bulat (pomocnik, Dinamo Zagrzeb), Karol Struski (pomocnik, Aris Limassol), Oskar Repka (pomocnik, GKS Katowice), Bogdan Mircetić (skrzydłowy, FK Radnicki 1923), Peter Barath (pomocnik, Ferencvaros TC), Lamine Diaby-Fadiga (napastnik, Jagiellonia Białystok), Imad Rondić (napastnik, 1.FC Köln), Apostolos Konstantopoulos (obrońca, Beerschot VA), Oliwier Zych (bramkarz, wyp. Aston Villa FC)
Odeszli: Gustav Berggren (pomocnik, New York Red Bulls FC), Ben Lederman (pomocnik, Maccabi Tel Aviv), Matej Rodin (obrońca, Lechia Gdańsk), Milan Rundić (obrońca, 1.FC Slovacko), Dawid Drachal (skrzydłowy, Jagiellonia Białystok), Lazaros Lamprou (skrzydłowy, Volos NPS), Jakub Myszor (skrzydłowy, KF Teuta), Dusan Kuciak (bramkarz, wolny zawodnik), Leonardo Rocha (napastnik, wyp. Zagłębie Lubin), Jesus Diaz (skrzydłowy, wyp. Zagłębie Lubin), Srdjan Plavsić (obrońca, wyp. Banik Ostrawa), Muhamed Sahinović (bramkarz, wyp. FC Koper)

Niepewni/Nieobecni na mecz z Legią: Władysław Koczerhin (pomocnik), Erick Otieno (obrońca)
Przewidywany skład: Trelowski - Racovitan, Arsenić, Svarnas - Tudor, Repka, Bulat, Jean Carlos - Ameyaw, Brunes, Lopez
Ostatnie 5...
Jakim wynikiem kończyło się ostatnie pięć spotkań w ramach Ekstraklasy między Legią a zespołem z Częstochowy?
16.03.2025 Raków 3-2 Legia (Svarnas 10', Brunes 32', Amorim 47' - Gual 50', Luquinhas 85')
15.09.2024 Legia 0-1 Raków (Jean Carlos 41')
13.04.2024 Raków 1-1 Legia (Crnac 82' - Pekhart 17')
08.10.2023 Legia 1-2 Raków (Wszołek 45+3' - Koczerhin 26', Augustyniak 73' s.)
01.04.2023 Legia 3-1 Raków (Pekhart 15', Augustyniak 30', Wszołek 63' - Nowak 32')
Historia
W dość krótkiej historii rywalizacji Legia mierzyła się z Rakowem 28 razy. "Wojskowi" zwyciężyli 12 z tych meczów, przegrywając 7-krotnie. W 9 spotkaniach między warszawskim a częstochowskim zespołem padał remis. Bilans bramkowy wynosi 45-31 na korzyść legionistów, a najczęściej do siatki Rakowa w barwach Legii, bo 5-krotnie, trafiał Tomas Pekhart. W ostatnich latach warszawiacy notują fatalną passę w pojedynkach z obecnym wicemistrzem Polski. Od powrotu Rakowa do Ekstraklasy w 2019 roku zespoły mierzyły się ze sobą 16 razy, a Legia potrafiła wygrać w regulaminowym czasie gry tylko 4 z tych spotkań. Połowa z tych zwycięstw miała miejsce na wyjeździe, jednak ostatni raz poza Warszawą legioniści triumfowali w 2021 roku. Od tamtego czasu Legia jechała do Częstochowy 6 razy, z czego 3-krotnie wracała do Warszawy na tarczy, choć w lipcu 2023 roku udało im się zgarnąć Superpuchar Polski po bezbramkowym remisie i zwycięstwie w serii rzutów karnych. W poprzednim sezonie "Wojskowym" nie udało się zdobyć ani jednego punktu w meczach z Rakowem. W rundzie jesiennej, po wyrównanym meczu i bramce w końcówce pierwszej połowy legioniści ulegli 0-1. Wiosenny mecz z częstochowskim zespołem Legia rozpoczęła fatalnie - po pierwszej części przegrywała 0-2, a na początku drugiej połowy dała sobie strzelić trzeciego gola. Choć podopieczni trenera Goncalo Feio walczyli do końca, a bramki Marca Guala i Luquinhasa dawały nadzieję na choćby punkt, to ostatecznie nie udało im się doprowadzić do wyrównania i przegrali 2-3.

