Zwiad: Zagłębie Lubin. Trenerski renesans Ojrzyńskiego
piątek, 17 kwietnia 2026 09:14
Filip LewandowskiLegionisci.com
Przed każdym meczem Legii zaglądamy na drugą stronę barykady i sporządzamy raport z obozu rywala. „Zwiad” to nowy wymiar naszego rozpoznania — tym razem oddajemy głos ludziom, którzy żyją klubem rywala na co dzień: kibicom, dziennikarzom, blogerom. Chcemy wiedzieć, z kim gramy.
Przed spotkaniem z "Miedziowymi" rozmawiamy z Filipem Trokielewiczem, dziennikarzem „Piłki Nożnej” i „mkszaglebie.pl”, współprowadzącym podcast „#MKSTalk”.
Zagłębie Lubin - rewelacja rozgrywek, ambicje i cele
Osobiście podchodzę do obecnej sytuacji na chłodno, bo na sześć kolejek przed końcem sezonu jeszcze nikt niczego nie osiągnął. Ponadto, biorąc pod uwagę potencjał kadrowy Zagłębia, nawet jeśli „Miedziowi” nie uplasują się na lokatach premiowanych grą w europejskich pucharach, ale zakończą sezon w okolicach szóstego–siódmego miejsca, nadal będzie można mówić o niezłej kampanii w ich wykonaniu. Przed sezonem Zagłębie było przecież typowane jako jeden z kandydatów do walki o utrzymanie, a tymczasem jest jak na razie chyba największą rewelacją tej edycji rozgrywek. Oczywiście chciałbym, aby Lubinianie skończyli ten sezon jak najwyżej, aczkolwiek mam obawy, że nie byliby gotowi na grę na arenie międzynarodowej. Zwłaszcza że latem Lubin najprawdopodobniej opuści kilka wiodących postaci. Nie jest tajemnicą, że do wyjazdu szykuje się Marcel Reguła, zainteresowanie wzbudzają również Filip Kocaba czy Jakub Kolan. Właściciel oczekuje od Zagłębia, że w najbliższym oknie uda się zarobić na wychowankach, więc spodziewam się, że po zakończeniu sezonu klub opuści część zawodników grających aktualnie pierwsze skrzypce.
Nowonarodzony Leszek Ojrzyński
Leszek Ojrzyński pisze bez wątpienia jedną z najsympatyczniejszych opowieści tego sezonu Ekstraklasy. Dwa i pół roku był bezrobotny, wydawało się, że wypadł już z trenerskiej karuzeli, a on wrócił i udowodnił, że pogłoski o jego niedziałających już metodach treningowych są mocno przesadzone. Potrafił zbudować zarówno kilku młodych, jak i bardziej doświadczonych graczy, którzy dziś są pierwszoplanowymi postaciami Zagłębia, jak Marcel Reguła, Filip Kocaba, Michał Nalepa, Damian Michalski czy Jasmin Burić. Piłka, którą gra Zagłębie, nie jest często atrakcyjna dla oka, ale jest skuteczna. Opiera się na szybkich atakach, a także stałych fragmentach gry. Myślę, że właśnie stałe fragmenty mogą być bronią Lubinian w konfrontacji z Legią, która od dłuższego czasu ma problem z bronieniem dostępu do własnej bramki przy dośrodkowaniach ze stojącej piłki.
Obrona niska i szybkie ataki - DNA Zagłębia?
Tak, rzeczywiście można tak – w dużym uproszczeniu – opisać grę „Miedziowych”. Dodałbym, że Zagłębie potrafi cierpieć na boisku, schować się za podwójną gardą i bronić się bardzo nisko, aby w kluczowym momencie samemu wyprowadzić cios. Nie zawsze patrzy się przyjemnie na poczynania ekipy z Dolnego Śląska, niemniej zaordynowane przez Ojrzyńskiego rozwiązania przynoszą wymierne korzyści.
Marcel Reguła - talent generacyjny?
Byłbym spokojny z aż takim pompowaniem balonika. Reguła spisuje się świetnie, ale pamiętajmy, że to dopiero jego pierwszy pełny sezon na tym poziomie. Kluczowe pod kątem jego rozwoju będzie to, aby latem odpowiednio wybrał klub, tak aby miał w nim szansę na grę. Marcel świetnie wygląda, jeśli chodzi o parametry motoryczne – jest czołowym zawodnikiem Ekstraklasy między innymi pod względem skoków pressingowych. Co jednak najważniejsze, ma całkiem przyzwoite – w mojej ocenie – liczby. Reguła bardzo dobrze czuje się przede wszystkim wtedy, gdy ma przed sobą wolną przestrzeń i może się rozpędzić, z czego „Miedziowi” często korzystają, szukając swoich szans w kontratakach.
Saga transferowa z Leonardo Rochą
Włodarze Zagłębia skompromitowali się doszczętnie, próbując zbić cenę za Leonardo Rochę i finalnie nie wykupując Portugalczyka z Rakowa, lecz myślę, że nie ma co do tego wracać, gdyż o tej sprawie powiedziano już wystarczająco dużo. W miejsce Rochy sprowadzony został Levente Szabo z Eintrachtu Brunszwik, który jak na razie nie jest zabójczo skuteczny, ale nie prezentuje się też najgorzej. To prawda, że być może w ekipie Ojrzyńskiego brakuje typowego lisa pola karnego, niemniej uważam, że Węgier wykonuje sporo pracy, która bywa niezauważona, np. w pressingu.
Liderzy zespołu
Odkąd Zagłębie objął Leszek Ojrzyński, w obronie bardzo dobrze spisuje się Nalepa, w pomocy wyróżnia się Kocaba, a w ataku Reguła. „Miedziowi” nie mają jednak jednej wyraźnej gwiazdy, która szczególnie wybijałaby się ponad resztę. Myślę, że dużym atutem Lubinian jest zespołowość i to, że za kadencji Ojrzyńskiego zdecydowanie poprawili grę obronną. Raczej nie przydarzają się im proste błędy, przez co postawione przez nich zasieki obronne trudno sforsować.
Przewidywania co do przebiegu piątkowego starcia
Spodziewam się, że Zagłębie będzie chciało oddać Legii piłkę i atakować przede wszystkim z kontry, a także szukać swoich szans po stałych fragmentach gry, o czym już wspomniałem. Myślę, że faworytem piątkowego spotkania będzie Legia. Uważam, że punkt wywieziony z Łazienkowskiej byłby dla Lubinian nienajgorszym wynikiem. Typuję remis 1-1.
Prognozowany skład Zagłębia Lubin
Co do składu – nie spodziewam się zmian. Myślę, że Zagłębie rozpocznie mecz w Warszawie w takim samym zestawieniu jak w ubiegłym tygodniu przeciwko Radomiakowi.
Jasmin Burić - Damian Michalski, Michał Nalepa, Igor Orlikowski - Luka Lučić, Jakub Kolan, Filip Kocaba, Adam Radwański, Josip Ćorluka - Marcel Reguła, Levente Szabó
Kilka słów o naszym rozmówcy
Moja przygoda z Zagłębiem zaczęła się jakoś w okolicach 2011 roku, gdy z tatą udałem się na mecz w Lubinie, skąd pochodzi nasza rodzina. Jeśli pamięć mnie nie myli, bo trochę czasu minęło, było to spotkanie „Miedziowych” z Lechią Gdańsk. Od razu połknąłem bakcyla i zaczęliśmy regularnie pojawiać się na lubińskim stadionie. Swoich sił w dziennikarstwie, na początku hobbystycznie, spróbowałem natomiast w 2019 roku, rekrutując się do redakcji serwisu mkszaglebie.pl. Z upływem czasu ta przygoda nabierała tempa i potoczyła się tak, że od półtora roku jestem dziennikarzem tygodnika „Piłka Nożna”.
