W czwartek tłumy kibiców pożegnały Jacka Magierę na warszawskich Powązkach, a dzień później zebraliśmy się przy Łazienkowskiej, na meczu z Zagłębiem Lubin, walcząc o ligowe punkty, tak potrzebne obecnie w walce o utrzymanie. Na trybunach pojawiło się niewiele ponad 25 tys. kibiców - całkiem niezły wynik, biorąc obecną sytuację. Po raz kolejny oprawę zaprezentowali Nieznani Sprawcy.
Relacja z trybun: Hej Jacek, nie zapomnimy!
Ostatnio NS-i bardzo intensywnie prezentują choreografie na meczach. Przy wejściu na stadion prowadzona była zbiórka na kolejne prezentacje. A na początku spotkania miał miejsce kolejny pokaz ultras. Na meczu zadebiutowała zgodowa flaga "Legia Olimpia" z herbem naszego klubu oraz Olimpii Elbląg. W ostatnią niedzielę podobne płótno "Olimpia Legia" zadebiutowało w Elblągu podczas meczu przyjaźni Olimpia - Legia II. Przy wejściu na stadion kibice mieli możliwość zakupu szalików z motywem nowej flagi. Na trybunie rodzinnej zasiadła liczna grupa (300) młodzieży Piaseczyńskiej nad malowanym płótnem "Młode Piaseczno", m.in. z takich klubów jak Sparta Jazgarzew, Perła Złotokłos, Jedność Żabieniec, czy SRS Zamienie.

Kibice Zagłębia do Warszawy przyjechali transportem kołowym w ok. 240 osób. Na sektor gości weszli krótko przed rozpoczęciem spotkania. W sektorze gości wywiesili 5 flag: "Na wyprawie", "Bolesławiec", "Ultras Lubin na wyprawie", "Fanatyczni Chojnowianie" i "FCP na wyprawie" (Polkowice).

Spotkanie poprzedziła przemowa Marka Magiery, brata Ś.P. Jacka. Na murawie pojawiła się także jego żona i jej brat (od lat wspierający Legię z Żylety). Marek podziękował kibicom za ogromne wsparcie dla rodziny w ostatnich, trudnych dniach, za cudowną oprawę upamiętniającą "Magica" i zdradził, że ten marzył, by w najbliższym czasie wrócić na Łazienkowską... "Jacek Magiera" oraz "Hej Jacek, nie zapomnimy" - skandowali kibice, którzy wcześniej przemowę Marka raz po raz przerywali brawami. W związku z powyższym przemówieniem, tego dnia wyjątkowo nie odegrano "Snu o Warszawie".

Na wyjście piłkarzy zaprezentowana została oprawa - kilkaset dużych flag na kijach, pośród których po pewnym czasie odpalone zostało spore ilości rac i ogni wrocławskich. Przez zadymienie boiska, miało miejsce kilkuminutowe opóźnienie rozpoczęcia spotkania. Z Żylety niosło się zaś głośne "Legia, Legia Warszawa". Kamil miał utrudnione zadanie w prowadzeniu dopingu, bowiem tak jak pod koniec meczu z Górnikiem, tak teraz przez 90 minut, nie działało nagłośnienie i trzeba było korzystać z megafonu. Co przy wielkości Żylety nie było łatwym zadaniem, ale jak się okazało - dało się sprawnie, głośno i równo prowadzić doping.

W 18. minucie meczu, tak jak podczas meczu z Górnikiem, kibice zaintonowali, a następnie śpiewali przez kilka minut "Jaceeeeek Magieraaaa" na melodię "Hitu z Wiednia". Już w pierwszych minutach spotkania, kiedy nasza gra nie wyglądała najlepiej, piłkarze odegrali stary numer. Bramkarz położył się na murawie, symulując kontuzję (i potrzebną pomoc medyczną), a tymczasem cały zespół udał się do ławki, gdzie nakreślono im zmiany taktyczne, jakie należy zastosować. Później podobny manewr zastosowano po raz kolejny. Może potrzebne jest wprowadzenie "czasu" dla trenera, jak w innych dyscyplinach?

Kiedy w 29. minucie spotkania legioniści zdobyli gola na 1-0, zapanowała wielka radość. A chwilę po golu ruszyliśmy z pieśnią "Gdybym jeszcze raz...". Choć gra wyglądała tak, że oczy i zęby bolały, ale najważniejszy był korzystny wynik. W drugiej części spotkania bardzo doniośle wychodziło nam "Hej Legia gol...", ze ściszaniem śpiewu i później ruszaniem ze zdwojoną mocą. Uprzejmości pod adresem Zagłębia było niewiele. Więcej bluzgów pojawiło się dopiero po sytuacji z końcówki meczu, w której pomiędzy zawodnikami zaiskrzyło. "Zaj...b mu, zaj... mu" - rozpoczęli legioniści. By po chwili dodać "Hej Legio, jazda z k...i" oraz "Pier...ę cię, lubiński psie". Przez ostatnich kilka minut na bardzo dobrym poziomie śpiewaliśmy "Legia, Legia Warszawa". Przy pieśni "Do boju Legio marsz, zwycięstwo czeka nas", niektórzy - rozochoceni korzystnym wynikiem zmieniali wersję na "mistrzostwo czeka nas". Tym razem gracze zdołali dowieźć korzystny wynik do końcowego gwizdka, więc humory mieliśmy znacznie lepsze w porównaniu z ostatnim weekendem. Kiedy piłkarze podeszli pod Żyletę, usłyszeli "Walczyć, trenować, Warszawa musi panować".

Za tydzień czeka nas mecz z walczącym o mistrzostwo "Kolejorzem". Do Poznania pojedziemy pociągiem specjalnym. A lechici wykupili już komplet biletów na mecz.
P.S. Na Żylecie wywieszone zostały transparenty "Karzełek, Gumiś MLF Trzymajcie się", "Łuki wracaj do zdrowia!".
Frekwencja: 25 042
Kibiców gości: ok. 240
Flagi gości: 5
Autor: Bodziach
