Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Panie Jacku, dziękujemy

poniedziałek, 13 kwietnia 2026 19:16 galeria wideo
Relacja z trybun: Panie Jacku, dziękujemy
Oprawa poświęcona Jackowi Magierze| fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com

W piątkowy poranek całym środowiskiem sportowym w Polsce wstrząsnęła informacja o nagłej śmierci Jacka Magiery. Dla wszystkich kibiców Legii było to wyjątkowo bolesne - pan Jacek przez długie lata związany był bowiem z naszym klubem, również emocjonalnie.

Zaczynał w Legii jako piłkarz, później przez długie lata był asystentem trenera, aż w końcu dostał szansę prowadzenia Legii jako pierwszy trener, m.in. w Lidze Mistrzów. Miał zostać trenerem na lata - Dariusz Mioduski mimo zapewnień o pełnym zaufaniu, kilkanaście dni później zwolnił Jacka Magierę ze stanowiska. Chociaż w ostatnich latach nie pracował już w Legii, na zawsze legionistą pozostał. I każdy jego przyjazd na Ł3, albo nasz na wyjazd do Wrocławia (kiedy tam pracował), wiązał się z głośnymi pozdrowieniami legionistów dla tego fantastycznego człowieka, którego niestety już z nami nie ma...

 

Dzień później rozgrywany był mecz Legii z Górnikiem przy Ł3. Zgodnie z decyzją kibiców, tego dnia wszyscy przybyli na stadion ubrani na czarno. 

przemarsz Śródmieście,przemarsz kibiców
fot. Hagi

Przed meczem legioniści ze Śródmieścia zorganizowali zbiórkę i wspólny przemarsz, na którym pojawiło się 150 osób. Na jego przedzie niesiono malowane płótno w legijnych barwach "Śródmieście!" z herbem Legii, a także transparent "Dzidziuś, Zahor trzymajcie się bracia". Oczywiście policja musiała pojawić się na miejscu i "eskortować" kibiców w stronę stadionu. Jakby ci nie znali drogi na Łazienkowską. Zresztą dla służb ten dzień, jak zresztą każdy na naszym stadionie, jest okazją by nabijać swoje statystyki. Zatrzymania za nic są czymś, co spotykamy przy okazji każdego dnia meczowego. Zawsze jakiś powód sprawdzenia dokumentów się znajdzie. Tym razem na ul. Rozbrat mundurowi z notatnikami stali czwórkami co kilkanaście metrów, by przypadkiem żaden rzekomo poszukiwany obywatel, nie zdołał przemknąć niezauważenie. Podobno niektórzy z wysyłanych na te akcje policjantów uczą się pisać. Bowiem oprócz sprawdzenia danych w systemie, każdorazowo spisują wszystko do notatników. Którymi później mogą chwalić się na komendzie. Tak jak honorowi krwiodawcy otrzymują odznaki za oddanie krwi, na Ł3 mamy program Legiony, tak samo swój program mają niebiescy - tzw. sPsisany.

Przy okazji warto wspomnieć o świetnej liczbie legionistów z Grójca, którzy przyjechali na ten mecz w 220 osób. Całą ekipą stanęli nad swoją flagą, która debiutowała przed dziesięciu laty.

Legia Warszawa - Górnik Zabrze kibice sektor gości
fot. Mishka / Legionisci.com

Na meczu z Górnikiem pojawiło się ponad 26,6 tys. kibiców. Obecna była także grupa kibiców z Zabrza, która oficjalnie - z powodu zakazu wyjazdowego - do Warszawy przyjechać nie mogła. Dzięki uprzejmości legionistów, zabrzanie mogli normalnie stawić się na naszym stadionie i zasiąść w klatce. Górnik przyjechał w 389 osób, bez flag. Wywiesili tylko jedno płótno poświęcone zmarłemu kibicowi, Pastorowi. Górnicy, jako, że przyjechali "w gości" w innej formie niż podczas normalnego wyjazdu, postanowili nie bluzgać. Podobnie było z naszej strony. Mecz więc toczył się bez wzajemnych "uprzejmości".

Legia Warszawa - Górnik Zabrze Jacek Magiera oprawa ultras
fot. Woytek / Legionisci.com


Przed meczem fani Legii skandowali "Cześć i chwała Bohaterom", pod adresem obecnych Powstańców Warszawskich na trybunie honorowej. Kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu na telebimach pokazany został krótki materiał filmowy poświęcony Jackowi Magierze. Podczas minuty ciszy, która poprzedziła pierwszy gwizdek arbitra, na Żylecie zaprezentowana została oprawa poświęcona "Magicowi". Na dole rozciągnięty został spory, czarny transparent "Panie Jacku, dziękujemy.", a ponad nim rozwinięta wycinana sektorówka przedstawiająca Magierę. Po obu jej stronach zapłonęły race tworzące inicjały "Magica" - "JM". Pięknie wykonana robota, szczególnie, że czasu było tak mało.

 

Po minucie ciszy, cały stadion skandował "Jacek Magiera". To osoba, której nie dało się nie lubić. O czym najlepiej świadczą wszelkie pozytywne komentarze na Jego temat z całej Polski. Niesamowicie mądry i wrażliwy gość, którego można byłoby słuchać godzinami... "Nie zapomnimy, hej Jacek nie zapomnimy" - skandowali kibice. Zaśpiewano także "Gwizdek sędziego rozpoczyna wielki mecz, Jacek Magiera i już 1-0 jest". A w 18. minucie spotkania, bowiem w koszulce z tym numerem występował w barwach Legii, wykonaliśmy ku Jego pamięci kultową pieśń "Jaceeeeek Magieraaaaa" na melodię "Hitu z Wiednia".

Wśród legijnego oflagowania, na Żylecie zawisło czarne płótno "Pudel Won!". Z kolei na trybunie rodzinnej transparent z okazji licznego przyjazdu sochaczewskiej młodzieży - "Niezależnie od wyników 300 młodych fanatyków! Młoda Legia Sochaczew". Naszym dopingiem kierował Kamil i robiliśmy wszystko, by pomóc piłkarzom w odniesieniu - podobnie jak w Szczecinie - zwycięstwa. Bardzo fajnie wyszła nam m.in. "Warszawa" śpiewana na dwie strony, którą później inicjowała trybuna im. Deyny. Do przerwy nie doczekaliśmy się bramek, a piłkarzy schodzących do szatni żegnały pełne nadziei okrzyki "Hej Legio tylko zwycięstwo!".

 

Szczególnie dobry był pierwszy kwadrans drugiej części spotkania - nasi gracze ruszyli mocno do przodu, grali tak, by jak najszybciej objąć prowadzenie. Co przełożyło się na poziom decybeli. Szczególnie, że legioniści atakowali na bramkę pod Żyletą. Bardzo długo i doniośle śpiewaliśmy "Legia, Legia gol lalalalala". Chwilę później ruszyliśmy z "Gdybym jeszcze raz...". Co jakiś czas zerkaliśmy na telebimy, by sprawdzić ile czasu pozostało do końca. Czas uciekał niemiłosiernie, a na tablicy wciąż widniał bezbramkowy remis. W końcu, podczas pieśni "Legia, Legia Warszawa", piłka trafiła jednego z zabrzan w rękę, a amator z gwizdkiem nawet z najbliższej odległości nie potrafił podjąć prawidłowej decyzji. Po chwili dostawaliśmy wiadomości od tych, którzy mecz oglądali w telewizji - "będzie karny". I faktycznie, niedowidzący sędzia został wezwany do monitora i nie mógł podjąć innej decyzji - wskazał na "jedenastkę". Tę pewnym strzałem pod poprzeczkę na gola zamienił Augustyniak i stadion "odleciał".

Legia Warszawa - Górnik Zabrze Żyleta trybuny kibice
fot. Michał Wyszyński

W samej końcówce Marek Papszun dokonał paru zmian, m.in. wprowadził na murawę ulubieńca publiczności, a Żyleta skandowała głośno "Artur Jędrzejczyk". Sędzia doliczył cztery minuty i trzeba było dowieźć korzystny wynik do końca. Niektórzy już odpalali tabelę ligową z dopisanymi trzema punktami, snując europucharowe nadzieje... I wtedy zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Rzut rożny dla zabrzan, po którym sędzia miał zagwizdać po raz ostatni. W nasze pole karne udał się nawet golkiper Górnika i... gol strzelony przez obrońcę zabrzańskiego klubu, który oznaczał remis 1-1. Już dawno jakiekolwiek wydarzenie z murawy, nie uciszyło tak trybun, jak to miało miejsce w sobotni wieczór... Cieszyli się tylko fani z sektora gości, którzy natychmiast zdjęli koszulki i spróbowali wykorzystać ciszę na trybunach. Po chwili skandowali "Hej Legia dzięki za wejście" i po niespełna godzinie mogli opuścić trybuny i ruszyć na Górny Śląsk.

My w nie najlepszych humorach opuszczaliśmy stadion. Choć pretensji do zawodników tym razem nikt nie miał - widać, że starali się, walczyli, chcieli wyszarpać zwycięstwo i byli tego niezwykle blisko. Podobnego zaangażowania oczekujemy we wszystkich kolejnych meczach. Walka o utrzymanie wciąż trwa. W drodze do domów, rozmawialiśmy nie tylko o samym meczu i jego przebiegu. Wielu z nas wspominało Jacka Magierę, wciąż nie mogąc uwierzyć, w to co wydarzyło się 10 kwietnia... Z kolei policja znów zaczęła odpier...ć. Białe kaski ustawiły się z tarczami w szeregu przy jednym z wyjść z Żylety, jak również pod SportsBarem - jakby szykując się na wielką bitwę. Bezmózgi.

Dzień po meczu z Górnikiem, parę setek legionistów udało się do Elbląga na mecz przyjaźni (Olimpia - Legia II). W piątek czeka nas kolejne ligowe spotkanie - z Zagłębiem Lubin. Dzień wcześniej pożegnamy Jacka Magierę na Powązkach.

P.S. Na Żylecie wywieszone zostały transparenty "Chraniuk, Zahorek, Kacperek trzymajcie się!", "Szumacher PDW", "Ś.P. Mali MLF", "Mateusz SF wracaj do zdrowia".

Frekwencja: 26 635
Kibiców gości: 389
Flagi gości: 0

Autor: Bodziach

 
 
 
 

Udostępnij