Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja

Papszun: Sytuacja klaruje się korzystnie, ale to jeszcze nie koniec

piątek, 1 maja 2026 23:50
Papszun:  Sytuacja klaruje się korzystnie, ale to jeszcze nie koniec
Marek Papszun | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
56

- Moment po bramce rzeczywiście można porównać do zdobycia trofeum. To, co działo się po golu i po meczu, było czymś wspaniałym. To nagroda za trudny okres - powiedział trener Legii, Marek Papszun.

- Gratulacje dla piłkarzy i całej szatni, a przede wszystkim dla kibiców, bo po raz kolejny byli naszym dwunastym zawodnikiem i mocno nas wsparli w tym meczu. Wspaniała atmosfera – cieszę się, że to taka nagroda dla całej społeczności i kibiców. W ostatniej akcji strzeliliśmy bramkę – ten mecz nie mógł być lepiej „wyreżyserowany” niż w takich okolicznościach, gdy nie daliśmy Widzewowi szans na odrobienie strat. Cieszy, że spotkanie było pod naszą kontrolą. Nie był to błyskotliwy mecz, ale grały dwie drużyny – nomen omen – które bronią się przed spadkiem, więc trudno było oczekiwać wielkiego widowiska.

Kontrola meczu i decydująca akcja

- My chcieliśmy grać w piłkę i mieliśmy więcej praktycznie w każdym aspekcie. Uważam, że wygraliśmy zasłużenie. Cieszy też to, że po mizernym wyniku w Poznaniu szybko stanęliśmy na nogi, bo w takiej sytuacji nie jest to proste. Dziś drużyna pokazała charakter, a wielu zawodników, którzy byli ostatnio gorzej oceniani, udowodniło, że Legię mają w sercu i walczą do ostatniego dnia – nawet jeśli miałoby ich w tej Legii nie być.

- Uważam, że dominowaliśmy i mieliśmy przewagę przez cały mecz. Dążyliśmy do zwycięstwa i stąd wejście Otto w pole karne w ostatniej akcji. Jesteśmy przygotowani na takie momenty. Drużyna potrafi zarządzać meczem i to było kluczowe w tym spotkaniu – żeby do ostatniej piłki wytrzymać ciśnienie. I tak się stało.

O Nsame

- Jean-Pierre miał dwie bardzo dobre sytuacje. W jednej minął się z piłką głową, a drugą – no, musi to strzelić. Szkoda, bo to jest snajper. Być może brakuje mu trochę grania, bo normalnie z takich sytuacji powinna być egzekucja.

- Widzew ewidentnie się bronił i grał pod remis. Nie jest łatwo grać z zespołem tak ultra defensywnym. Uważam jednak, że Nsame popracował pozytywnie. Później odczuwał trudy spotkania i stąd zmiana na Adamskiego. Udana zmiana, bo zdobył kolejną ważną bramkę.

Ulga po zwycięstwie i sytuacja w tabeli

- Oczywiście, że jest ulga. Sytuacja klaruje się dla nas bardzo korzystnie, ale to jeszcze nie koniec. Gdybyśmy zremisowali albo przegrali, nadal trzeba byłoby grać dalej. Teraz prawdopodobnie wystarczy nam jedno zwycięstwo, by się utrzymać. Zrobimy wszystko, by za tydzień wygrać w Niecieczy i nie walczyć do ostatniego meczu. To jednak nie będzie łatwe, ale o tym będziemy myśleć od jutra. Dziś się cieszymy – było widać, jak reagowała szatnia i kibice. To było bardzo ważne zwycięstwo, kluczowe w tej rundzie.

Pierwsza połowa

- Mieliśmy dwie sytuacje i nic więcej. Widzew dwa razy groźnie uderzył. Próbowaliśmy narzucić dominację w posiadaniu piłki, ale niewiele z tego wynikało. Zepchnęliśmy ich, ale było mało wejść w pole karne i mało konkretów. To była połowa, która nie budziła większych emocji.

Problemy kadrowe i zmiany

- Paweł Wszołek doznał kontuzji, wszedł za niego Arek Reca i również doznał urazu, więc musieliśmy wykorzystać drugi slot zmian. To nie ułatwiało zarządzania meczem. Został nam jeden slot na trzy zmiany i musiałem tym dobrze zarządzać, żeby pomóc drużynie wygrać. Dwa urazy na jednej pozycji to bardzo rzadko spotykana sytuacja.

- Ruben Vinagre i Kacper Chodyna nie byli dziś gotowi na sto procent, ale sytuacja wymusiła decyzję o ich występie. Oczywiście mogli jeszcze wejść Krasniqi i Kovacčik, ale trzeba było kontrolować mecz, bo Widzew ma bardzo szybkich i groźnych zawodników z przodu. Dziś jednak ich zamknęliśmy i nie pokazali nic.

- Na teraz sytuacja Recy nie wygląda to zbyt dobrze. Jutro zawodnik przejdzie diagnostykę i badania pokażą, jak długa będzie przerwa.

Euforia po golu

- Moment po bramce rzeczywiście można porównać do zdobycia trofeum. To, co działo się po golu i po meczu, było czymś wspaniałym. To nagroda za trudny okres. Wiadomo, jaka była nasza sytuacja – jeszcze w pełni nie wyszliśmy z dołka, ale się z niego wydrapaliśmy. W takich okolicznościach, o jakich mówiliśmy wcześniej. Nie spodziewałem się aż takiej reakcji – to było coś naprawdę wyjątkowego.

Udostępnij