W niedzielę Legia Warszawa rozegra ostatni wyjazdowy mecz w sezonie 2025/26. "Wojskowi" zmierzą się z wciąż niepewną gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Lechią. Dla Gdańszczan obecne rozgrywki są nierówne, przez co do ostatniej kolejki będą walczyć o życie, mimo że są najlepszą ofensywą w całej lidze. Zapraszamy na raport z obozu rywala Legii.
Lechia przed meczem z Legią. Znów walczy o życie
Choć dla wielu było to zaskoczeniem, Lechia Gdańsk już po jednym sezonie na zapleczu w 2024 roku wywalczyła awans i ponownie znalazła się w Ekstraklasie. Powrót do elity nie przyniósł jednak klubowi większej radości. Drużyna była wyraźnie niegotowa do rywalizacji na najwyższym poziomie, zarówno pod względem sportowym, jak i przede wszystkim organizacyjno-finansowym. Problemy na boisku szybko zaczęły się nawarstwiać, bo w pierwszych sześciu kolejkach gdańszczanie nie odnieśli ani jednego zwycięstwa, a nad klubem coraz mocniej zaczęło wisieć widmo poważnego kryzysu. Jesień Lechia zakończyła w strefie spadkowej, mając na koncie zaledwie trzy wygrane, lecz jeszcze większe kłopoty dotyczyły sytuacji poza boiskiem. Pod koniec roku PZPN zawiesił klubowi licencję na występy w Ekstraklasie. W tym samym czasie narastało niezadowolenie zawodników, którym od dłuższego czasu nie wypłacano należnych pieniędzy. Część piłkarzy skierowała do władz klubu oficjalne wezwania do uregulowania zaległości, grożąc rozwiązaniem kontraktów z winy pracodawcy, jeśli sytuacja nie zostanie szybko naprawiona. Ostatecznie klub zdołał uniknąć najgorszego, choć problemy finansowe wciąż wracały. Na początku rundy wiosennej Lechia ponownie została ukarana zawieszeniem licencji, tym razem z powodu nieuregulowanych zobowiązań wobec innych klubów. Również wtedy, m.in. dzięki wsparciu Ekstraklasy, udało się wyjść z kryzysu. Wydawało się jednak, że nawet jeśli klub przetrwa organizacyjnie, sportowo może nie zdołać utrzymać się w lidze. Przełom nastąpił dopiero po przyjściu doświadczonego angielskiego trenera Johna Carvera. Były asystent selekcjonera reprezentacji Szkocji potrafił odbudować zespół, który wcześniej sprawiał wrażenie całkowicie rozbitego. Dzięki poprawie wyników Lechia zapewniła sobie utrzymanie w Ekstraklasie jeszcze na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu.
Chwiejny sezon
Choć uratowali Ekstraklasę, Gdańszczanie nadal nie byli pewni gry w niej przez problemy finansowe. Z pomocą przyszły jednak władze miasta, które dofinansowały klub kwotą 10 milionów złotych, by mógł on otrzymać licencję na dalszą grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Problemy jednak częściowo przeniosły się na obecne rozgrywki, gdyż Lechii zostało odjęte pięć punktów z tytułu zaległych zobowiązań wobec innych klubów i pracowników. Sportowo zespół z Gdańska także nie dojechał na początku sezonu. Lechii nie udawało się zwyciężyć w pierwszych pięciu kolejkach. Punktowo na zero wyszła po szóstym meczu, a na plus dopiero po 8. kolejce. Gdańszczanie utrzymywali nierówną formę aż do początku listopada. Wtedy nastąpił przełom, a Lechia nie przegrała w czterech ostatnich meczach rundy jesiennej. Głównie te wyniki pozwoliły klubowi z Pomorza nie tylko odbić się od dna, ale nawet wyprzedzić kilka drużyn i zakończyć pierwszą część sezonu na dość dobrym, jak na okoliczności, 13. miejscu.Nadzieje na jeszcze lepszy wynik zostały przez Lechię podtrzymane od początku rundy rewanżowej. Gdańszczanie przedłużyli serię meczów bez porażki do siedmiu, pokonując na inaugurację roku broniącego tytuł mistrzowski Lecha Poznań. Lechię zaczęto chwalić za jej ofensywną grę z polotem, która pozwalała jej się przesuwać coraz wyżej w tabeli i myśleć o walce o europejskie puchary w przyszłym sezonie. Choć w następnych meczach Lechia zaliczała wpadki, to potrafiła również okazale pokonać Jagiellonię Białystok i przedłużyć swoje nadzieje na najlepszy od lat wynik w Ekstraklasie. W pewnym momencie maszyna trenera Carvera przestała jednak funkcjonować. Od początku kwietnia Lechia nie potrafiła wygrać w pięciu kolejnych meczach, przegrywając przy tym aż czterokrotnie. Zaledwie jeden punkt sprawił, że gdański klub ponownie spadł na dół tabeli. Dodatkowo zeszłotygodniowa porażka z bezpośrednim rywalem - Widzewem Łódź - spowodowała, że Lechia przed meczem z Legią znajduje się w strefie spadkowej i jest jednym z najpoważniejszych kandydatów, by znaleźć się w gronie trzech spadkowiczów. W niedzielę gdańszczanie będą więc walczyć o życie i spróbują przełamać złą passę, oddalając się tym samym od kolejnego widma relegacji.
Ligowa pigułka statystyczna
Miejsce w tabeli - 16.Liczba punktów - 38
Średnia zdobytych punktów na mecz - 1,19
Bilans meczów - 12 zwycięstw - 7 remisów - 13 porażek
Bilans bramkowy - 59-60
Gole oczekiwane na mecz - 1,60
Średnia goli na mecz - 3,72
Czyste konta - 3
Najlepszy strzelec - Tomas Bobcek - 17 bramek
Najlepszy asystent - Camilo Mena - 8 asyst
Ostatni mecz - Widzew 3-1 Lechia (Bergier 10'; 28', Kapuadi 37' - Żelizko 66')
Musi utrzymać się sportowo
Lechia rozpoczynała obecny sezon z pięcioma ujemnymi punktami. Choć początkowo nic tego nie zwiastowało, klub z Gdańska w późniejszym czasie zdecydował się iść na wojnę ze PZPN-em. W swojej argumentacji skierowanej do UEFA klub przedstawił szereg zastrzeżeń dotyczących przebiegu procesu, twierdząc, że nie miał możliwości skutecznego i w pełni niezależnego odwołania się od decyzji wydanej w pierwszej instancji. Lechia miała również pretensje, że nie podjęto również żadnych prób mediacji. Zdaniem gdańszczan, rozwiązanie w postaci odjęcia punktów, było bezprecedensowe i nie miało wyraźnego oparcia w dotychczas stosowanej praktyce licencyjnej. Szczególnie w obliczu możliwego spadku, w Gdańsku liczono, że odwołanie okaże się pozytywne. Potem Lechia zdecydowała się skierować sprawę do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.- Zarząd PZPN, mając na względzie artykuł 58 Statutu Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz wewnętrzne regulacje federacji, w tym Podręcznik Licencyjny na sezon 2025/2026, stoi na stanowisku, że decyzja Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych została podjęta zgodnie z prawem wewnątrzzwiązkowym i wszelkimi jego regulacjami. Podkreślenia wymaga fakt, że klub Lechia Gdańsk postanowił zaskarżyć ostateczną decyzję Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN niezgodnie ze Statutem oraz regulaminami Polskiego Związku Piłki Nożnej. Klub zdecydował się na ten ruch w sytuacji, gdy PZPN wskazywał, że jedyną poprawną drogą jest złożenie skargi do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Klub z tej ścieżki nie skorzystał, wybierając – wbrew regulacjom wewnątrzzwiązkowym – drogę krajową, zaskarżając decyzję Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych do Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Po rozpatrzeniu skargi, PKOL podzielił stanowisko Organu II instancji i utrzymał w mocy środek kontroli w postaci pozbawienia klubu 5 (pięciu) punktów w sezonie rozgrywkowym 2025/2026. W następnym kroku klub skierował sprawę do Sądu Najwyższego. Zarząd PZPN, mając na uwadze opisany wyżej stan faktyczny, uwzględniając także niedotrzymanie przez klub regulaminowego terminu złożenia skargi do CAS (to jest w terminie 21 dni od daty otrzymania decyzji), postanowił nie wyrazić klubowi Lechia Gdańsk zgody na skierowanie sprawy do CAS - możemy przeczytać w oficjalnym oświadczeniu PZPN-u.Oznacza to więc, że Lechia po prostu się spóźniła i złożyła swoje zażalenie w zbyt późnym terminie. Gdański klub nie otrzyma więc z powrotem pięciu punktów. Jest to o tyle istotne, że już teraz zapewniłyby one Lechii pewne utrzymanie, gdyż miałaby dokładnie tyle samo "oczek", co obecnie Legia. Gdańszczanie muszą jednak zapłacić za swoje błędy i do samego końca, jedynie na boisku, powalczyć o pozostanie w Ekstraklasie.

Dwa bieguny
Lechia w tym sezonie nie potrafi ustabilizować swojej gry. Futbol prezentowany przez nią w obecnych rozgrywkach można nazwać radosnym. Lechia imponuje pod kątem ofensywny. Klub z Gdańska do tej pory zdobył 59 bramek - najwięcej ze wszystkich - i jest jedną z zaledwie trzech drużyn, której udało przebić się w tym sezonie barierę 50 goli. Lechii udawało się w tym sezonie zdobyć po dwie bramki minimum w 16 meczach, a w aż 8 trafiała do siatki rywala minimum 3 razy. Co więcej, tylko w 5 spotkaniach rywalom udało się utrzymać czyste konto przeciwko ekipie z Gdańska. Wszystko co dobre w ofensywie Lechii zaczyna się oczywiście od Tomasa Bobcka (na zdjęciu niżej). Słowak od początku sezonu utrzymuje wysoką formę strzelecką, a z 17 bramkami na koncie jest liderem klasyfikacji strzelców i walczy o koronę króla. Napastnik do swoich zdobyczy bramkowych dołożył jeszcze 6 ważnych asyst, które zapewniły kilka punktów zespołowi. Atakującego w ofensywie na skrzydłach skutecznie wspierają Camilo Mena oraz Aleksandar Ćirković. Kolumbijczyk z 8 asystami jest najlepszym asystentem gdańskiego zespołu i jednym z najlepszych ostatnich podających w lidze. Serb natomiast, choć nie ma tak obfitego dorobku, swoimi 6 bramkami i 5 asystami oraz przede wszystkim dynamiczną i przebojową grą zdecydowanie wspomógł zespół w tym sezonie. Takiego trio ofensywnego Lechii może pozazdrościć niejedna drużyna walcząca o znacznie wyższe cele, a już na pewno Legia.Do skutecznego ataku dochodzi jeszcze pomoc ze środka pola. Szczególnie mowa tu o dyspozycji Iwana Żelizko. 25-letni Ukrainiec jest w tym sezonie w bardzo dobrej formie i skutecznie wspomaga obie formacje. Pomocnik zdobył aż 7 bramek, z czego wszystkie spoza pola karnego, dokładając do tego jeszcze 6 asyst. Ukrainiec miał początkowo nie wystąpić w niedzielnym meczu z powodu zawieszenia za czwartą żółtą kartkę, jednak jego napomnienie z meczu z Widzewem zostało anulowane przez Komisję Ligi. Na wspomnienie zasługuje również lider tej formacji i kapitan zespołu - Rifet Kapić. Bośniak swoim charakterem i oddaniem zdecydowanie wspiera swój zespół, a do tego dołożył jeszcze bardzo ważne liczby, które złożyły się na okazały dorobek bramkowy.
Na innym biegunie jest natomiast obrona gdańskiego zespołu. Lechia straciła w tym sezonie aż 60 bramek i jest drugą najgorszą defensywą ligi, ustępując pod tym względem tylko Bruk-Betowi Termalice Nieciecza o jedną straconą bramkę. Gdańszczanie w aż 20 spotkaniach w obecnym sezonie tracili minimum dwie bramki i tylko z 4 z tych meczów potrafili wyjść zwycięsko. Do tego tylko 3 razy udało im się zachować czyste konto, z czego zaledwie raz w 2026 roku. Te statystyki pokazują, że problemy Lechii w defensywie nie są incydentalne, lecz mają charakter powtarzalny i systemowy. Brak stabilności w tyłach sprawia, że zespół praktycznie w każdym meczu musi gonić wynik, co dodatkowo obciąża całą strukturę gry i utrudnia budowanie jakiejkolwiek serii lepszych rezultatów, mimo posiadania najlepszej ofensywy w lidze.
Zimowe transfery
Przyszli: Indrit Mavraj (obrońca, SSC Bari), Igor Bambecki (skrzydłowy, Polonia Nysa)Odeszli: Bartosz Brzęk (obrońca, Olimpia Grudziądz), Elias Olsson (obrońca, wyp. Wieczysta Kraków), Karl Wendt (pomocnik, wyp. Östers IF), Kyryło Paszko (skrzydłowy, koniec wyp. Dynamo Kijów), Mohamed Awad Alla (skrzydłowy, koniec wyp. Al-Ain FC)

Niepewni/Nieobecni na mecz z Legią: Dawid Kurminowski (napastnik), Bohdan Wjunnyk (napastnik), Alvis Jaunzems (obrońća)
Przewidywany skład: Paulsen - Wójtowicz, Diaczuk, Rodin, Vojtko - Kapić, Żelizko - Mena, Sezonienko, Ćirković - Bobcek
Ostatnie 5...
Jakim wynikiem kończyło się ostatnie pięć ligowych meczów Legii na wyjeździe w Gdańsku?| 18.10.2024 | Lechia 0-2 Legia | Morishita 58', Chodyna 63' |
| 20.05.2023 | Lechia 1-0 Legia | Gajos 90+8' |
| 03.10.2021 | Lechia 3-1 Legia | Gajos 34', Kubicki 53', Zwoliński 67' - Pekhart 88' (k.) |
| 25.04.2021 | Lechia 0-1 Legia | Pekhart 71' (k.) |
| 15.07.2020 | Lechia 0-0 Legia |
Historia
Niedzielny mecz będzie dokładnie 80. starciem Legii z Lechią w historii tej rywalizacji. Legioniści dotychczas triumfowali 47 razy, przy zaledwie 15 zwycięstwach gdańskiego zespołu. Remis padał 17-krotnie. Bilans bramkowy wynosi 141-63 na korzyść "Wojskowych". Najlepszym strzelcem warszawskiego zespołu w tej rywalizacji jest śp. Tadeusz Błażejewski, który grał w Legii na pozycji napastnika w latach 1959-1963 i trafił do siatki gdańszczan 8-krotnie. Legii przeciwko Lechii zdecydowanie ciężej grało się na wyjazdach. Choć legioniści nadal wygrywali większą ilość z 42 rozegranych w Gdańsku spotkań, nie wyjeżdżali ze stolicy Pomorza zwycięsko aż 20 razy. W samym XXI wieku warszawska drużyna grała z Lechią na jej stadionie 21 razy w ramach Ekstraklasy. Legioniści zdołali wywieźć stamtąd 11 zwycięstw, przy 3 remisach i 7 wygranych gospodarzy. W ostatnim wyjazdowym meczu z Lechią warszawiacy przełamali złą passę, wygrywając w Gdańsku mecz ligowy po raz pierwszy od trzech lat. W obecnym sezonie przy Łazienkowskiej doświadczyliśmy natomiast wyrównanej rywalizacji. Lechia dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, jednak dzięki bramkom Bartosza Kapustki oraz trafieniu Wojciecha Urbańskiego w ostatnich minutach meczu legionistom udało się uratować remis.
