Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Zwiad: Lechia Gdańsk. "Ogień w ofensywie, dziura w obronie"

sobota, 16 maja 2026 19:15
Zwiad: Lechia Gdańsk. "Ogień w ofensywie, dziura w obronie"
fot. Lwy Północy
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com
8
Przed każdym meczem Legii zaglądamy na drugą stronę barykady i sporządzamy raport z obozu rywala. „Zwiad” to nowy wymiar naszego rozpoznania — tym razem oddajemy głos ludziom, którzy żyją klubem rywala na co dzień: kibicom, dziennikarzom, blogerom. Chcemy wiedzieć, z kim gramy.

Przed meczem z Lechią porozmawialiśmy z Kamilem Barchanowiczem z lechia.gda.pl.

Lechia Gdańsk - ofensywa kosztem defensywy

- Lechia swoją siłę już od momentu przejęcia klubu przez Paolo Urfera opierała głównie na młodych ofensywnych zawodnikach. Kręgosłup drużyny, gdy spojrzeć na nazwiska typu Zhelizko, Kapić, Bobcek, Mena, Sezonienko, nie zmienił się właściwie w ogóle od czasów gry w 1. lidze. Ci zawodnicy mieli miesiące, by zgrać się ze sobą, czego efekty Lechia w tym sezonie zbierała, strzelając wiele goli. W obronie jest trudniej. Już poprzedni sezon zweryfikował, że zawodnicy pokroju Eliasa Olssona, w tym momencie wypożyczonego do Wieczystej Kraków, zwyczajnie nie są gotowi na poziom Ekstraklasy. Obronę moim zdaniem trzeba opierać na większym doświadczeniu czy boiskowym cwaniactwie, na co pewną odpowiedzią był jeden z moich ulubionych zawodników Lechii, Matej Rodin. Niemniej trzeba zwrócić uwagę, że nawet on swój pierwszy mecz zagrał dopiero w ósmej kolejce. Obrona została wzmocniona, ale zawodnikami młodymi, vide Vojtko, Diaczuk, czy Kłudka, którym zwyczajnie brakuje pewnego doświadczenia, a jak wspomniałem, w defensywie jest to dużo bardziej wymagane. Ponadto, Lechia właściwie w ogóle nie wzmocniła się zimą, co bardzo mnie zasmuciło, bo defensywne deficyty były widoczne już przecież jesienią. Niezależnie od tego czy Lechia się utrzyma, czy nie - duże zadanie przed Paolo Urferem i Jakubem Chodorowskim w letnim oknie transferowym, bo nasza linia obrony po prostu nie może tak przeciekać.

John Carver

- Trener Carver jest dość trafną odpowiedzią na atuty Lechii. Anglik lubi ofensywną piłkę, umie wykorzystać atuty w postaci Bobcka czy Meny, czego - z całym szacunkiem - trochę brakowało Szymonowi Grabowskiemu, gdyż trener Carver mając właściwie ten sam skład, osiągał wiosną sezonu 2024/25 dużo lepsze wyniki niż poprzednik. Domyślam się, że na jego zatrudnienie na pewno wpłynęła znajomość z Kevinem Blackwellem, naszym dyrektorem technicznym. Oczywiście, Carver jak każdy szkoleniowiec ma swoje wady, nie jestem w stanie zrozumieć aż tak dużej niechęci do wykonywania zmian w trakcie meczu. Oczywiście, w ostatnich kolejkach nie miał za specjalnie z czego wybierać, niemniej właściwie całą wiosnę gotów był Bogdan Viunnyk, który zebrał bardzo mało minut, a gdy dostał poważną szansę, skończył z kontuzją. Piłka bywa mściwa. A co do tego, czy wiąże przyszłość z Gdańskiem, powiem tak - skoro przedłużył kontrakt w momencie, w którym Lechia była w fatalnej kondycji finansowej, coś musiało go w tym klubie urzec. Wg mnie wszystko zależy od tego, czy utrzymamy się w Ekstraklasie, czy nie.

Geneza rażącej siły ofensywy

- Pierwszym argumentem będzie to co wskazałem na początku - zgranie. Ci zawodnicy się znają, wielu z nich gra ze sobą trzeci sezon, a taki Ivan Zhelizko czy Camilo Mena grali już ze sobą przecież w lidze łotewskiej, w Valmierze. To po prostu musi dać efekt. Kolejna sprawa - to jest też naturalna kolej rzeczy w momencie, w którym budujesz zespół stawiając na młodych piłkarzy. Oni cały czas się rozwijają, stają się lepsi, a są w wieku gdzie ten rozwój postępuje najszybciej i najszybciej daje widoczne efekty. Dla mnie Bobcek, jeśli zarówno zdrowie jak i forma mu dojedzie, w perspektywie sezonu czy dwóch to jest piłkarz na Bundesligę. Ponadto oczywiście Lechia w ofensywie gra dość swobodnie taktycznie, wykorzystuje atuty w postaci ogromnej kreatywności Kapicia czy szybkości Camilo Meny.

Paolo Urfer - poważny właściciel czy krętacz?

- Paolo Urfer popełnił kilka dużych błędów - przede wszystkim Szwajcar jest postacią dość tajemniczą, a to zawsze będzie wzbudzać ciekawość dziennikarzy, co zresztą sami wiecie najlepiej - o Dariuszu Mioduskim mówi się bardzo dużo, choć to postać bardzo mało medialna. Krętacz to może zbyt mocne określenie, ale nie ma co lukrować - zarządzanie Lechią było momentami przykre a wiadomości o opóźnieniach w wypłatach bardzo mnie bolały i niepokoiły - jeśli chcemy zmierzać w kierunku bycia poważnym klubem, nie możemy sobie na coś takiego pozwalać. Głęboko wierzę, że najpoważniejsze problemy to już melodia przeszłości i Paolo Urfer wyciągnął już wnioski z przeszłości i nie będziemy już ponosić tego konsekwencji, w postaci ujemnych punktów, bez których nie balibyśmy się dziś o utrzymanie w lidze.

Czy Lechia Gdańsk jest już poważnie zarządzanym klubem?

- Powiem tak - zmierzamy w tym kierunku. Od roku, poza bodaj październikiem, gdzie było parę dni obsuwy, w Lechii pensje są na czas. Są plany zbudowania ośrodka treningowego, coś jak Legia Training Center. Prawda jednak jest taka, że Urfer jest właścicielem od dość niedawna - jeszcze się uczy specyfiki tego klubu, podejścia kibiców. W wielu aspektach idziemy w dobrą stronę, kilka można byłoby poprawić, pokroju szkolenia młodzieży, ale na pewno jest dużo lepiej, niż było dokładnie rok temu. Siłą rzeczy, Lechia przez swoje problemy stała się klubem będącym na świeczniku i bardzo patrzy się jej na ręce. Chcąc nie chcąc - to też czynnik motywujący, do pilnowania terminów. Dużym zastrzykiem finansowym, który pewnie wpłynie na rozwój klubu, będzie sprzedaż Tomasa Bobcka, która wg mnie nastąpi już latem, więc będziemy mieli w niedzielę przyjemność zapewne po raz przedostatni zobaczyć go w koszulce Lechii.

Liderzy zespołu

- Na chwilę obecną Bobcek i Mena wraz z Ivanem Zhelizką, to moim zdaniem nasi najlepsi zawodnicy i to na nich będzie można zarobić najwięcej. W przypadku Bobcka jesienią było widoczne, że Ekstraklasa zaczyna robić się na niego za mała, jednakowoż wiosną obniżył loty - zwróćmy uwagę, że z gry strzelił tylko jednego gola! W formie to jednak kapitalny zawodnik, tak jak Ci mówiłem, w perspektywie dwóch sezonów moim zdaniem na Bundesligę. Za Tomka wg mnie możemy zarobić kwotę w przedziale od 6 do 10 milionów euro, gdyż ma długi kontrakt, przedłużył go kilka tygodni temu. Ostatnio mówiło się o zainteresowaniu AS Monaco i Lyonu - ciekawy kierunek dla Słowaka. Na Menie pewnie będzie można zarobić nieco mniej, gdyż według mnie paradoksalnie to mu częściej zdarzają się wahania formy, ostatnią liczbę zrobił w trzeciej kolejce wiosny. To zawodnik z gatunku tych, który jednym nieszablonowym zagraniem może odmienić wynik. Były oferty z Ameryki Południowej, niemniej zostały odrzucone przez klub, zapewne zbyt niskie. Za Menę wierzę, że Lechia weźmie 3-4 miliony euro.

Czy Lechia Gdańsk spadnie z Ekstraklasy?

Nie!

Predykcje przed niedzielnym starciem, wyjściowy skład Lechii Gdańsk

- Wyjściowa jedenastka to tak naprawdę żadne wyzwanie przy naszej wąskiej kadrze. W bramce stanie Paulsen, obronę stworzą Wójtowicz, Pllana, Rodin i Vojtko, druga linia to Mena, Zhelizko, Kapić, Cirković i Neugebauer, z przodu Bobcek. Przewiduję raczej zamknięte spotkanie, w którym Legia nie będzie szalenie szukać gola, bo nie ciąży już na niej żadna presja. Warto jednak pamiętać, jak gra Legia, jest to futbol pragmatyczny, ale niewątpliwie skuteczny. Sercem stawiam 2-1 dla Lechii, rozumem 1-1.

O naszym rozmówcy

- Mam 28 lat, dziennikarstwem zajmuję się od dwóch lat, bo przypadkiem dowiedziałem się, że moja obecna redakcja, lechia.gda.pl robi nabór i się zgłosiłem, gdyż samo kibicowanie z trybun trochę przestało mi wystarczać i chciałem zrobić coś więcej, dla ukochanego klubu. Samej Lechii zacząłem kibicować w 2011 roku, zbiegło się to z budową naszego stadionu, jako areny na Euro 2012. Nawet pamiętam swój pierwszy mecz! W październiku 2011, 0:0 z Lechem Poznań, w Kolejorzu grały takie tuzy jak Stilic, Krivets czy Rudnevs - mieli wtedy kawał paki. Zajmuję się także turystyką stadionową i mecz chętnie obejrzę wszędzie, z raz w roku wpadam też incognito na Legię - w ostatnich dwóch latach byłem więcej, bo mój najlepszy przyjaciel jest Legionistą. Byłem na meczu z Brondby, za kadencji Goncalo Feio, wygranym przez Legię 4:1 meczu z GKSem Katowice, wygranym 2:1 z Lechią Gdańsk, a także na ostatnim remisie 2:2, ale to już z trybuny prasowej. Ciekawostka - moje pierwsze wypady na obce stadiony były właśnie na Legię, na mecz z Lechem Poznań i na wygranym przez Lechię meczu, za kadencji Piotra Stokowca w Gdańsku i Aleksandara Vukovicia w Legii. Oj, ciężko było powstrzymać emocje.

Udostępnij