Jan Leszczyński od lutego nie pojawił się na boisku, a zbyt wiele słyszy się o jego umiejętnościach i potencjale, żeby z tego powodu nie było nam - kibicom „Wojskowych” - żal. Młody obrońca dostał szansę od Marka Papszuna na zaprezentowanie swoich umiejętności w Gdańsku, gdzie miejscowa Lechia gościła przyjezdnych ze stolicy. Po zapewnieniu sobie utrzymania w Ekstraklasie Legia mogła spoglądać w górę tabeli, gdzie ku lekkiemu niedowierzaniu wciąż w zasięgu nóg naszych piłkarzy jest miejsce premiowane występem w europejskich pucharach. Zapraszamy do analizy występu Jana Leszczyńskiego w tej rywalizacji.
Z uwagi na ofensywne nastawienie zespołu z Trójmiasta spodziewać się mogliśmy wielu wyzwań, przed którymi będą musieli stanąć nasi stoperzy. W 6. minucie Rifet Kapić zagrał prostopadłą piłkę za linię naszej obrony, jednak Jan Leszczyński wykazał się dobrą orientacją w przestrzeni i szybko zlokalizował, w którym miejscu spadnie piłka i ubiegł Tomáša Bobčka.
Jan Leszczyński w tym spotkaniu stoczył wiele pojedynków, zarówno na ziemi jak i w powietrzu. W 27. minucie po długim zagraniu od bramki Alexa Paulsena walczył o górną piłkę z Camillo Meną. Kolumbijczyk w tego typu starciach nie miał jednak szans ze świetnie dysponowanym fizycznie Jankiem Leszczyńskim, który bez problemu oddalił zagrożenie w tej sytuacji.
Wychowanek Akademii Legii Warszawa swoje dobre warunki fizyczne potrafi wykorzystać również w fazie ofensywnej. Po rozegraniu wrzutu z autu w 31. minucie na krótko dużo miejsca do dośrodkowania miał Juergen Elitim, który dopieścił swoją wrzutkę i zagrał w sposób perfekcyjny w okolice pola bramkowego. Tam całkowicie niepilnowany był Jan Leszczyński, który strzałem głową obił słupek bramki Paulsena. W wypowiedzi pomeczowej Marek Papszun stwierdził, że w występie stopera zabrakło jedynie gola i ciężko się ze szkoleniowcem nie zgodzić.
Jan Leszczyński to profil nowoczesnego stopera, który nie boi się wysokiego ustawienia ze względu na dobrą motorykę, a z piłką przy nodze potrafi zachować chłodną głowę i wziąć czynny udział w jej rozegraniu. Po otrzymaniu futbolówki od Augustyniaka w 36. minucie natychmiast przedłużył ją do Juergena Elitima, dokładając swoją cegiełkę do napędzenia tego szybkiego ataku.
Kilkadziesiąt sekund później Leszczyński z imponującą wręcz łatwością zastopował rozpędzającego się Camillo Menę. Kolumbijczyk rozpędzał się z piłką przy nodze i napotkał na swojej drodze ścianę w osobie obrońcy Legii Warszawa. Stoper zdecydował się na interwencję w pierwsze tempo i opłaciło się, gdyż dzięki temu piłkę przejęli gracze „Wojskowych”.
Przy każdej możliwej okazji zwracam uwagę na to, jak ważne jest posiadanie w swoich szeregach obrońców, którzy dobrze czują się z piłką przy nodze. Tacy stoperzy stwarzają więcej możliwości, gdy rywal napiera wysokim pressingiem, gdyż wtedy czas i okoliczności nie sprzyjają rozegraniu ataku pozycyjnego. W 49. minucie Leszczyński udowodnił, że on to ma. Spokojnie przyjął on sobie piłkę i skanując przestrzeń zagrał pomiędzy dwoma rywalami, dzięki czemu Juergen Elitim miał mnóstwo czasu, by wybrać najlepszy sposób rozegrania tego ataku. Takich podań progresywnych powinniśmy oczekiwać od naszych stoperów, w przeciwnym razie będziemy skazani na granie tylko i wyłącznie górnych piłek.
Lechia Gdańsk ma kogo posłać do boju w walce o górne piłki. Zawodnikiem, który się w tym specjalizuje jest Tomáš Bobček, a przekonał się o tym w 73. minucie Jan Leszczyński. Polak pojedynek powietrzny ze Słowakiem wygrał, ale przy okazji został przez niego mocno poturbowany. Leszczyński tego dnia był nieustępliwy i nie bał się fizycznych starć, z których często wychodził zwycięsko. Nie pękał przed jednym z najlepszych napastników tej ligi i udowodnił, że już na ten moment jest graczem gotowym do gry od pierwszej minuty.
O pojedynkach Camillo Meny z Janem Leszczyńskim można by było napisać odrębny artykuł. Lechia w drugiej połowie z dużą powtarzalnością swoich szansach szukała właśnie na stronie, po której poruszał się Mena. Leszczyński miał wiele okazji do zaprezentowania swoich umiejętności defensywnych. W 56. minucie w łatwy sposób dał się ograć Kolumbijczykowi, który dzięki swojej eksplozywności skutecznie zagrał na wyprzedzenie, co pozwoliło mu groźnie zagrać w centrum pola karnego. Obrońca Legii nie pozostawał jednak dłużny skrzydłowemu z Gdańska. W 75. minucie Mena po raz kolejny chciał wykorzystać swoją szybkość i wypuścił sobie futbolówkę przed Janem Leszczyńskim, który jednak pewnym wślizgiem oddalił zagrożenie. W takich interwencjach Leszczyński przypomina innego Jana - Ziółkowskiego. To co łączy tych młodych stoperów to bez wątpienia brak kompleksów i odwaga w podejmowaniu ryzykownych decyzji.

Po raz kolejny chciałbym zwrócić uwagę na to, jak dobrze z piłką przy nodze czuje się nasz najmłodszy obrońca. W 77. minucie po wznowieniu gry nieopodal własnej bramki Leszczyński sprytnie zauważył lukę między formacjami i posłał prostopadłą piłkę mijającą pierwszą linię pressingu gospodarzy. Takich progresywnych zagrań często brakuje Legionistom i potem oglądamy monotonną grę po obwodzie.
Jan Leszczyński próbował ratować sytuację chwilę przed najgroźniejszym strzałem Lechii w drugiej połowie, który oddał Tomáš Bobček. Obrońca w 78. minucie zaryzykował chcąc zakończyć akcję lechistów w środku pola, lecz jego ofiarny wślizg nie zatrzymał Camillo Menę. Leszczyński po raz kolejny jednak wykazał się ogromną determinacją oraz zaangażowaniem i za to w tej akcji należą mu się brawa.
Po takim występie, gdy Jan Leszczyński miał ręce pełne roboty niezmiernie cieszy fakt, że tych dobrych zagrań było z pewnością więcej niż tych słabszych. Należy również pamiętać o braku rytmu meczowego - jest to szczególnie istotne w przypadku obrońcy. Można założyć, że jeżeli Leszczyński będzie występował regularnie to jego dyspozycja będzie tylko lepsza. Zwróciłbym uwagę na to, w jak ciepłych słowach wypowiadał się o nim na konferencji pomeczowej Marek Papszun. Pochwały indywidualne z ust tego szkoleniowca to nieczęste zjawisko, dlatego w oczach trenera występ Leszczyńskiego musiał być naprawdę dobry, co tylko zwiększa szansę na jego regularne występy.
Jan Leszczyński to nowoczesny obrońca, który nie tylko czuje się dobrze w fizycznych starciach na małej przestrzeni, ale dzięki swojej mobilności może skutecznie operować na całej długości boiska. Jego wprowadzenie piłki, o którym wspominałem już kilkukrotnie może być zbawienne w sytuacjach, gdy rywal będzie naciskał wysokim pressingiem. Pamiętajmy również o tym, że jest to piłkarz lewonożny, a przecież ten atut jest towarem deficytowym. Leszczyński prawdopodobnie już dawno byłby podstawowym obrońcą Legii Warszawa, gdyby nie poważna kontuzja na letnim obozie przygotowawczym w 2024 roku. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ten młodziutki zawodnik stał się jednym z liderów nowego projektu Marka Papszuna.
Statystyki Jana Leszczyńskiego w meczu z Lechią Gdańsk
Minuty: 90
Bramki: -
Asysty: -
Strzały/celne: 1/0
Podania/celne: 31/23
Podania kluczowe: -
Dośrodkowania / celne: 1/0
Dryblingi / udane: -
Odbiory: 5
Dystans: 9.87 km
Sprinty: 3
Żółte kartki: 1
Czerwone kartki: -
