W sobotnie popołudnie Legia rozegra ostatni mecz w obecnym sezonie. Na stadionie przy Łazienkowskiej 3 stołeczny zespół podejmie Motor Lublin. Tylko zdobyte trzy punkty pozwolą mieć nadzieję na to, że legioniści zakwalifikują się do eliminacji Ligi Konferencji.
Wiosna w wykonaniu Legii jest całkiem udana. Pod wodzą Marka Papszuna legioniści stopniowo wspinali się w tabeli. W tym roku przegrali w Ekstraklasie tylko dwukrotnie, co czyni ich pod tym względem najlepszymi wśród wszystkich ligowych klubów. Żałować można jedynie, że tak dobry bilans psują nieco spotkania zremisowane, których było aż sześć. To właśnie te pogubione po drodze punkty sprawiły, że miejsce w tabeli nie jest tak wysokie, jakby być mogło. Niemniej jednak trenerowi i piłkarzom i tak należą się brawa za to, czego dokonali w ostatnich miesiącach, chociaż jeszcze kilka tygodni temu mogliśmy być niepewni ligowego bytu. Ostatnie tygodnie przyniosły serię wyników, która kilka miesięcy temu byłaby trudna do wyobrażenia. W czterech z pięciu ostatnich meczów ligowych Legia schodziła z boiska jako zwycięzca.
W minionej kolejce drużyna po raz kolejny pokazała, że potrafi walczyć do samego końca. Umiejętności gry do ostatniego gwizdka to coś, do czego przyzwyczaił Marek Papszun za czasów prowadzenia Rakowa Częstochowa. W Warszawie pomału odciska to piętno. W tym roku pod jego wodzą Legia strzeliła w sumie 19 goli. Najwięcej z nich bo aż siedem padło w ostatnim kwadransie spotkania, co daje rezultat na poziomie 37% wszystkich trafień. Bardzo dobrze w tym okresie spisuje się Antonio Čolak. Chorwat swoimi trafieniami przeciwko Arce i ostatnio Lechii w sumie dał Legii trzy punkty, które w końcówce sezonu okazały się niezwykle istotne.
- Chyba to nadmorskie powietrze mu służy, bo prezentuje tutaj zabójczą formę strzelecką. Po to wszedł na boisko. Miał długą przerwę i kontuzję, dlatego fajnie, że się odnalazł i zdecydowanie pomógł nam zdobyć trzy punkty - powiedział Papszun, który nie ukrywał zadowolenia z postawy swojego podopiecznego.
Forma drużyny napawa optymizmem, a do tego żaden zawodnik Legii nie będzie pauzował w sobotnim meczu z powodu kartek. Będzie to więc dobra okazja, aby być może pożegnać tego dnia na boisku piłkarzy, którzy w przyszłym sezonie najprawdopodobniej nie będą występować już na Łazienkowskiej. W ostatnich dniach do grona graczy, których Legia chętnie pozbyłaby się dołączył Kacper Chodyna. To kolejny dowód na to, że latem Marek Papszun może szykować niemałą rewolucję kadrową.
Duże zagrożenie w ataku
Motor jest już pewny utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sobotni rywal Legii zajmuje przed ostatnią kolejką 11. miejsce, mając na koncie 43 punkty. Decydującym spotkaniem okazało się to z 33. kolejki, kiedy ekipa z Lublina rywalizowała z Cracovią. Podopieczni Mateusza Stolarskiego na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywali 1-3, ale ostatecznie po dramatycznej końcówce udało im się zremisować. Bramki na wagę punktu zdobyli Karol Czubak i Kacper Kraska. W sumie w ostatnich pięciu meczach ligowych Motor zanotował jedno zwycięstwo, jeden remis i trzy porażki.

Zdecydowanie najlepszym piłkarzem Motoru jest w tym sezonie wspomniany Karol Czubak. 26-latek trafił do drużyny przed rozpoczęciem tego sezonu po zupełnie nieudanej przygodzie w Belgii. W barwach KV Kortrijk rozegrał osiem ligowych spotkań, w których ani razu nie pokonał bramkarza rywali. Jego sprowadzenie było wielką niewiadomą i choć w przeszłości był najskuteczniejszym piłkarzem w pierwszej lidze, to raczej mało kto przypuszczał, że w swoim pierwszym sezonie w Ekstraklasie zaprezentuje tak wysoką formę. Czubak w tym momencie jest współliderem klasyfikacji strzelców. Ma na koncie 18 strzelonych goli, a więc dokładnie tyle samo co Tomáš Bobček. W sobotę Czubak będzie usilnie walczył o pokonanie bramkarza Legii, co mogłoby dać mu tytuł króla strzelców.
Jest o co walczyć
Sezon zbliża się już do końca, ale Legia nie powiedziała jeszcze w nim ostatniego słowa. "Wojskowi" nadal mają szansę na awans do europejskich pucharów, chociaż aby tak się stało musi zostać spełnionych kilka warunków. Obowiązkiem jest oczywiście wygrana nad Motorem, a oprócz tego należy liczyć na przegraną GKS-u z Pogonią, i na niewygranie spotkania przez Zagłębie, które będzie rywalizowało z Jagiellonią. Przed ostatnią kolejką stołeczny zespół zajmuje siódme miejsce z 46 punktami na koncie, mając trzy "oczka" straty do piątej lokaty, która premiuje grą w Europie w przyszłym sezonie.
Osłabienie w pomocy
Po stronie Motoru Lublin zabraknie dwóch ważnych zawodników. Z powodu ósmej żółtej kartki w sezonie pauzuje Ivo Rodrigues - środkowy pomocnik, który był jednym z filarów zespołu. Dodatkowo na pewno nie wystąpi Ivan Brkić, który jeszcze niedawno był nominowany do nagrody najlepszego golkipera sezonu. Piłkarz leczy kontuzję, której nabawił się w meczu z GKS-em Katowice. Chorwat rozegrał w tym sezonie 27 meczów, w których sześć razy zachował czyste konto. Po niespełna dwóch latach pobytu w obecnym klubie, zawodnik niedawno zdecydował się na zmianę otoczenia. Zakontraktowała go Legia, która wzmocniła jeszcze mocniej obsadę bramki, przygotowując się tym samym na odejście latem Kacpra Tobiasza, któremu wygasa kontrakt.
Gdzie obejrzeć?
Mecz 34. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa - Motor Lublin odbędzie się w sobotę, 23 maja o godz. 17:30. Transmisja w Canal+ 360 i TVP Sport, a także w aplikacji mobilnej TVP Sport i na stronie www.sport.tvp.pl. Zapraszamy do śledzenia naszej tekstowej RELACJI L!VE, a także do czytania wszystkich materiałów pomeczowych.
Przewidywany skład
Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany nad przyciskiem "zapisz" link z zielonej ramki. Zapraszamy do wspólnej zabawy.
