Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja

Papszun: Zrobiliśmy bardzo dobry wynik. Jutro pożegnamy kilku piłkarzy

piątek, 22 maja 2026 14:09
Papszun: Zrobiliśmy bardzo dobry wynik. Jutro pożegnamy kilku piłkarzy
Marek Papszun | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
35
Przed nami ostatni akcent sezonu 2025/2026 przy Łazienkowskiej 3. W sobotę o 17:30 Legia Warszawa podejmie Motor Lublin. Choć początek rozgrywek zwiastował katastrofę, Wojskowi pod wodzą Marka Papszuna stanęli na nogi i wciąż mają matematyczne szanse na europejskie puchary. Na przedmeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Legii bez owijania w bawełnę podsumował swoją dotychczasową pracę, opowiedział o relacjach z dyrektorem sportowym Fredim Bobiciem oraz oficjalnie ogłosił listę zawodników, którzy pożegnają się z klubem.

Pięciu zawodników odchodzi

– Jestem upoważniony, żeby przekazać informację, którzy zawodnicy jutro będą żegnani przez klub. Chcę, żebyście państwo i kibice wiedzieli o tym wcześniej, by uniknąć zaskoczeń. Po meczu z Motorem z należytymi honorami pożegnamy Radovana Pankova, Kacpra Tobiasza, Juergena Elitima, Patryka Kuna oraz Ermala Krasniqiego.

- Jeśli chodzi o powody rozstania z nimi... W przypadku Radovana Pankova i Juergena Elitima sprawa była jasna. Widzieliśmy ich dalej w Legii Warszawa, bardzo chciałem, żeby zostali. Niestety, nie byliśmy w stanie podołać temu wyzwaniu finansowo. Obaj prezentowali się na tyle dobrze, że dostali z innych klubów dużo lepsze propozycje, które w tym momencie okazały się dla nas nie do przebicia. Krasniqiemu kończy się wypożyczenie, a kwota wykupu jest bardzo wysoka, w związku z czym tutaj nie było nawet żadnego tematu. Sytuacja z Kacprem Tobiaszem była z kolei praktycznie przesądzona już wcześniej, jego odejście po sezonie było jasne. Zostaje Patryk Kun, któremu po prostu nie złożyliśmy propozycji nowego kontraktu na kolejny sezon.

 

Decyzje w zawieszeniu: Co z Jędrzejczykiem i Nsame?

– Sytuacja Artura Jędrzejczyka i Jean-Pierre'a Nsame wciąż się waży. To są tematy do rozstrzygnięcia, obecnie znajdują się w zawieszeniu i dlatego jutro tych piłkarzy nie żegnamy. Szczególnie jeśli chodzi o Artura – wiemy, że to jest legenda klubu. Bez względu na to, czy w kolejnym sezonie będzie jeszcze grał w Legii, czy to już będzie zakończenie jego kariery, uważamy, że takie pożegnanie powinno być zrobione z dużą pompą i dedykowane wyłącznie jemu. Co do Nsame, decyzja jeszcze nie zapadła. Nasza sytuacja kontraktowa z innymi piłkarzami nie jest w pełni jasna. Nie możemy kontraktować nowych zawodników, dopóki mamy w kadrze graczy, których w przyszłym sezonie już nie widzimy, a oni wciąż posiadają ważne umowy.

Strategia kadrowa i powroty z wypożyczeń

- Co zdecydowało o odejściu Kuna? Mamy zawodników w kadrze na tę pozycję, ale nie oszukujmy się – to są już gracze starsi. Nie chcielibyśmy iść cały czas w kierunku, w którym kadra opiera się wyłącznie na doświadczonych piłkarzach. Na tej pozycji mamy dwóch zawodników blisko 30. roku życia, więc to miało kluczowy wpływ na decyzję. Dodatkowo wracają nasi gracze z wypożyczeń: Zbróg i Olewiński. Gracze z Pogoni Grodzisk rozegrali ponad 2 tysiące minut w tym sezonie i zebrali ogromne doświadczenie. Chcemy, żeby zaczęli z nami przygotowania, pojechali na zgrupowanie. Musimy ich „dotknąć” w treningu i zobaczyć, jak wyglądają w bezpośredniej konfrontacji z naszymi piłkarzami. Dostaną też swoje szanse w meczach sparingowych. Chcemy również mocniej stawiać na chłopaków z akademii, stąd takie ruchy kadrowe. Być może pojawią się jeszcze jakieś transfery przychodzące, ludzie, którzy dadzą nam jeszcze więcej jakości.

Nowy bramkarz oficjalnie w Legii

– Przyjście Ivana Brkicia? Przede wszystkim wykorzystaliśmy świetną okazję rynkową. To była super praca pionu sportowego i działu skautingu na czele z Piotrem Zasadą. Umieliśmy wykorzystać moment, bo zawodnik był dostępny z kartą na ręku, a mówimy o jednym z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy. Jego jakość i profil bramkarski dają gwarancję natychmiastowego wejścia do bramki i podjęcia twardej rywalizacji. Do tego dochodzą świetne cechy mentalne i charakterologiczne. Łatwo było zweryfikować, jak funkcjonował w Motorze Lublin, a wiemy, że w takim klubie jak Legia odpowiedni charakter i silna osobowość są kluczowe.

Marek Papszun konferencja prasowa
fot. Woytek / Legionisci.com

Współpraca z dyrektorem sportowym Fredim Bobiciem

– Myślę, że nie ma par idealnych, to trochę jak w małżeństwie. My się tak naprawdę dopiero poznajemy. Okienko zimowe przeszło trochę obok mnie, za moimi plecami – co było zrozumiałe ze względu na sytuację finansową, ale też z racji tego, że dopiero dołączyłem do Legii. Tamte decyzje musiały zostać podjęte, bez względu na moją aprobatę, natomiast chciałbym, żeby teraz wyglądało to inaczej. Chcę mieć realną moc decyzyjną.

- Oczywiście, każdy z nas ma inną perspektywę na piłkarzy czy budowanie drużyny. Szanuję to i rozumiem. Chodzi o to, by przedstawiać sensowne, logiczne argumenty za danymi kandydaturami. Na tę chwilę mamy porozumienie i po prostu się dogadujemy. Letnie okienko dopiero startuje, to będzie nasza pierwsza wspólna płaszczyzna do weryfikacji. Czas pokaże, jak to wyjdzie. Musimy popracować, przeżyć dobre i słabe momenty pod presją, żeby w pełni poznać swoje reakcje.

-  Chciałbym jednak mocno podkreślić jedną rzecz – nie tylko w kontekście Frediego Bobicia, ale całego managementu. Wytrzymali ten słabszy moment na początku mojej pracy. Zachowali absolutny spokój. Nie było żadnej nerwowości i jako pierwszy trener czułem ogromną wiarę w to, co robię i co proponuję zawodnikom. Bardzo to cenię. Ten trudny moment jest już za nami.

Odbudowa Rubena Vinagre i sytuacja Kacpra Urbańskiego

– Chciałbym odbudować Rubena, tak jak w tej rundzie odbudowaliśmy lub rozwinęliśmy wielu innych zawodników. Jako sztab wykonaliśmy dużą pracę zarówno z młodymi graczami – jak Janek Leszczyński, Jakub Żewłakow i Samuel Kovacik – jak i ze starszymi. Zgadzam się z opinią, że Ruben to obrońca o inklinacjach wybitnie ofensywnych. Tacy gracze są nam jednak bardzo potrzebni. Chcemy kreować więcej sytuacji w trzeciej tercji boiska, grać bardziej widowiskowo. Oczywiście balans musi być zachowany, ale Ruben ma świetne podejście. W ostatnim meczu zagrał nawet lepiej w defensywie niż w ofensywie, więc ten fundament już realizuje. Chcemy go dobrze przygotować latem, by w przyszłym sezonie pełnił wiodącą rolę w Legii. Po to został wykupiony za duże pieniądze i czekamy, aż to klubowi odda na boisku. Wierzę, że to będzie nasz kluczowy zawodnik.

– Kacper Urbański? Nie da się ukryć, to jest moja mała porażka, że nie udało się Kacpra zbudować na tyle, by był dziś wiodącą postacią Legii. Bardzo nad tym ubolewam. Przy kadrze liczącej ponad 20 graczy zawsze jest tak, że niektórzy będą grali mniejszą rolę i nie rozwiną się tak, jak byśmy chcieli. Szkoda mi go tak po ludzku, bo Kacper zawsze miał dobre podejście do pracy. Inni zawodnicy po prostu wygrali w tym momencie rywalizację. Kiedy zaczęliśmy seryjnie wygrywać, zapanowała stabilizacja składu. Rzadko dokonywałem zmian w wyjściowej jedenastce, bo uważam, że bez stabilizacji nie ma powtarzalnych wyników. Zbyt duża rotacja nie wpływa dobrze na zespół i dlatego Kacper w ostatnich meczach nie grał. Po sezonie musimy usiąść i pomyśleć, co dalej. Jeśli zostanie z nami na kolejny rok, będziemy chcieli go mocno budować.

Podsumowanie rundy i walka o puchary

– Nie wiem czy piłkarze rozmawiają w szatni o pucharach, bo jej nie podsłuchuję, jednak ta drużyna jest niezwykle świadoma. Pokazała odpowiedzialność i udźwignęła bardzo trudną sytuację, w jakiej się znalazła. Piłkarze dali sobie szansę na – moim zdaniem – olbrzymi sukces, biorąc pod uwagę to, jak ten sezon się układał. Będziemy chcieli to jutro wykorzystać. Czy to mrzonka? Matematycznie ktoś wyliczył, że mamy 15,5% szans. Ale to jest piłka nożna. Widzieliśmy, co działo się w tym sezonie i nie patrzę na te procentowe zestawienia. Mój punkt widzenia jest prosty: przede wszystkim musimy wygrać swój mecz. Jeśli nie wygramy z Motorem, inne czynniki nie będą miały żadnego znaczenia. Warunkiem numer jeden jest zwycięstwo Legii Warszawa, a dopiero potem będziemy nasłuchiwać wieści z Białegostoku i Szczecina. Jestem dobrej myśli i wierzę, że zajmiemy piąte miejsce.

– Wynik w piłce nożnej jest bezwzględny i z nim się nie dyskutuje. Pod tym względem ustępujemy na wiosnę tylko Lechowi Poznań – jesteśmy drugą najlepiej punktującą drużyną w lidze, na równi z GKS-em Katowice. Przegraliśmy najmniej meczów w rundzie. Nasz bilans to 7 zwycięstw, 6 remisów i tylko 2 porażki, z czego w jednym z tych przegranych meczów sędziowie po prostu nie dali nam szansy powalczyć. De facto z czystej gry przegraliśmy tylko jedno spotkanie. Trudno w takich okolicznościach nie być zadowolonym. Kiedy przychodziłem do Legii, drużyna była na szarym końcu. Uważam nasz obecny dorobek za świetny wynik i bardzo go doceniam. Dziś mogę podziękować wszystkim, którzy ze mną współpracowali – przede wszystkim piłkarzom, sztabowi i ludziom wokół klubu. Pamiętam mój początek tutaj, kiedy przegraliśmy z Koroną Kielce. Widziałem w oczach wszystkich ogromny niepokój o to, co się wydarzy. To było zrozumiałe. Tym bardziej cieszę się, że przede wszystkim uratowaliśmy ten sezon. Dziękuję też kibicom. Były momenty kryzysowe, ale na koniec dnia zjednoczyliśmy się, co przyniosło znakomite efekty.

- Patrząc na suchy wynik sportowy od momentu, kiedy przejąłem zespół – jest on bardzo dobry. Jeśli jutro wygramy i ułoży się to po naszej myśli, to biorąc pod uwagę punkt startowy, wynik będzie wręcz świetny. Zdaję sobie sprawę, jakie były oczekiwania na początku sezonu i że moje słowa mogą brzmieć kontrowersyjnie. Jeśli zakłada się walkę o mistrzostwo, a potem ląduje na ostatnim miejscu, to trudno ocenić sezon pozytywnie. Ja jednak oceniam go ze swojej perspektywy i patrzę wyłącznie na pracę, którą wykonaliśmy od momentu mojego przyjścia. To, co wypracowaliśmy wiosną, jest dla mnie solidnym fundamentem na przyszłość Legii Warszawa.

Udostępnij